Rozdział 3
Cieszyłam się, że będę miała go blisko siebie.
Gdy skończył mi opowiadać o sobie zapytał o mnie. Opowiedziałam mu o tym, że interesuję się muzyką, ale po śmierci ojca przestałam.
- nie może tak być. Jutro wpadam do ciebie z Niall'em i gitarą - powiedział.
- bardzo zabawne - nie było mi do śmiechu. Nie miałam ochoty grać.
Harry nic na to nie powiedział. Nagle samochód stanął a on oznajmił, że jesteśmy już na miejscu. Nie miałam ochoty siedzieć sama w moich czterech ścianach.
- Harry, mam prośbę. Wiesz, że nikogo tu nie znam, oprócz was. Mógłbyś spędzić ze mną noc? To moja pierwsza noc tutaj, strasznie się boje. - powiedziałam mu o tym wprost.
- Chętnie - oznajmił mi z tym swoim czarującym uśmieszkiem.
Weszliśmy do mojego domu. Powiedziałam mu, żeby czuł się jak u siebie.
- Ja idę się umyć, możesz sobie wybrać miejsce do spania czy coś. - rzuciłam wchodząc do łazienki.
Gdy skończyłam i wyszłam przebrana w szorty i koszulkę nocną nie mogłam znaleźć nigdzie mojego nocnego towarzysza. Pomyślałam, że pewnie poszedł do siebie po coś. Weszłam do mojego pokoju i właśnie tam go zastałam.
- wybrałem sobie miejsce do spania - wskazał na moje łóżko a na jego twarzy ujrzałam tę cwaną minkę.
- o nie, nie kolego. To jest mój pokój. - krzyknęłam.
Zaczęliśmy się kłócić i wyszło na to, że żadne z nas nie chciało ustąpić.
- okej, okej. pozwalam ci tu spać tylko już mnie nie łaskocz. - nienawidziłam, gdy ktoś mnie łaskotał, więc uległam.
Nim się obejrzałam loczek już był gotowy do spania. Położyliśmy się obok siebie.
- ostrzegam tylko, że nawet nie waż się mnie dotykać - zaśmiałam się.
- zapraszasz mnie na noc i nawet na to nie pozwalasz? Nie ładnie - oboje zaczęliśmy się śmiać. Zauważyłam, że Hazzuś już zasnął. Był taki słodki, jednak czułam do niego tylko przyjaźń.
Gdy skończył mi opowiadać o sobie zapytał o mnie. Opowiedziałam mu o tym, że interesuję się muzyką, ale po śmierci ojca przestałam.
- nie może tak być. Jutro wpadam do ciebie z Niall'em i gitarą - powiedział.
- bardzo zabawne - nie było mi do śmiechu. Nie miałam ochoty grać.
Harry nic na to nie powiedział. Nagle samochód stanął a on oznajmił, że jesteśmy już na miejscu. Nie miałam ochoty siedzieć sama w moich czterech ścianach.
- Harry, mam prośbę. Wiesz, że nikogo tu nie znam, oprócz was. Mógłbyś spędzić ze mną noc? To moja pierwsza noc tutaj, strasznie się boje. - powiedziałam mu o tym wprost.
- Chętnie - oznajmił mi z tym swoim czarującym uśmieszkiem.
Weszliśmy do mojego domu. Powiedziałam mu, żeby czuł się jak u siebie.
- Ja idę się umyć, możesz sobie wybrać miejsce do spania czy coś. - rzuciłam wchodząc do łazienki.
Gdy skończyłam i wyszłam przebrana w szorty i koszulkę nocną nie mogłam znaleźć nigdzie mojego nocnego towarzysza. Pomyślałam, że pewnie poszedł do siebie po coś. Weszłam do mojego pokoju i właśnie tam go zastałam.
- wybrałem sobie miejsce do spania - wskazał na moje łóżko a na jego twarzy ujrzałam tę cwaną minkę.
- o nie, nie kolego. To jest mój pokój. - krzyknęłam.
Zaczęliśmy się kłócić i wyszło na to, że żadne z nas nie chciało ustąpić.
- okej, okej. pozwalam ci tu spać tylko już mnie nie łaskocz. - nienawidziłam, gdy ktoś mnie łaskotał, więc uległam.
Nim się obejrzałam loczek już był gotowy do spania. Położyliśmy się obok siebie.
- ostrzegam tylko, że nawet nie waż się mnie dotykać - zaśmiałam się.
- zapraszasz mnie na noc i nawet na to nie pozwalasz? Nie ładnie - oboje zaczęliśmy się śmiać. Zauważyłam, że Hazzuś już zasnął. Był taki słodki, jednak czułam do niego tylko przyjaźń.
Bardzo fajne :*
OdpowiedzUsuńPisz dalej :)
Dziękuje :)
Usuń