czwartek, 27 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 24

 Poszłam z Harrym na górę. Leżeliśmy wtuleni w siebie, świadomość tego, że mam go przy sobie była wspaniała.

- Harry - powiedziałam głaszcząc jego miękkie włosy - co oznacza twój tatuaż?
- hmm - zamyślił się - nie wiem czy to zrozumiesz, ale chodzi o managament.
- Wyjaśnij mi.
- Ok, więc.. Występ w Xfactorze wcale nie był taki super, wszystko było sztuczne i do kamer. Ale teraz, gdy podpisaliśmy umowę.. Praktycznie we wszystkim musimy go słuchać. Nie możemy robić tego, co się nam podoba. Trzeba słuchać ich i koniec.
- Boże, Harry. Przecież Wy praktycznie nie macie życia prywatnego.. - zamyśliłam się.
- Tak. Więc teraz już widzisz negatywy bycia sławnym. - pocałował mnie.
- Czy w waszym życiu są w ogóle jakieś zalety? - zapytałam tak jakby oburzona.
- Zalety? Mamy wspaniałych fanów bez, których nie bylibyśmy sławni, oni kupują nasze płyty, czekają na koncerty i nas wspierają..
- Jeżeli mam być szczera.. - kiwnął głową na 'tak'. - Więc nie mogę uwierzyć, że znosicie to wszystko ze strony managamentu tylko i wyłącznie dla fanów.
- To jest naszą pracą, tak zarabiamy na życie. Więc musimy to robić. Ale jest jeden, najważniejszy powód. Pomimo managamentu, plotek i tego, że nasze życie nieraz się komplikuje to kochamy to co robimy.
- Rozumiem to. Jeszcze kilka lat temu śpiewałam. W sumie nie była to sława. Nagrywałam covery piosenek i wrzucałam je na youtube.. Ale kochałam to.
- Jeżeli to kochałaś to czemu przestałaś śpiewać? - był zdziwiony, gdy to mówił.
- Odkąd zmarł tata.. nie wiem czemu, ale przestałam. - po policzku pociekła mi pojedyńcza łza, której nie przeoczył Harry. - Po jego śmierci byłam załamana, oprócz niego nie miałam nikogo.
- Teraz masz mnie, ja nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził. Obiecaj mi, że znowu zaczniesz śpiewać, proszę. - objął mnie ramieniem a ja się w niego wtuliłam.
- Kiedyś, ale nie teraz. Teraz jestem z tobą, mam pracę i za kilka tygodni rozpocznę naukę.. Z resztą wasze jak to było.. directioners? - kiwnął głową - Tak właśnie. One stwierdzą, że jestem z tobą tylko dla własnej sławy. - przerwałam. - A ty obiecaj, że nauczysz mnie grać na gitarze - uśmiechnęłam się.
- Specjalistą od gitar jest Niall, więc to on cię nauczy. A directioners się nie przejmuj. True directioners zrozumiałyby, że cię kocham. - pocałował mnie w czoło. - Próbowałaś kiedyś pisać teksty?
- Pisałam. Miałam specjalny zeszyt.
- Mógłbym go zobaczyć? - zapytał.
- Wybacz, ale nic byś nie zrozumiał. Pisałam je po polsku. W sumie napisałam kilka po angielsku.. Ale ja ten zeszyt zostawiłam w Polsce. Musiałam odciąć od siebie złe wspomnienia.
- Rozumiem. - zamilkł na chwilę. - Jesteś głodna?
- W sumie to tak. Mam mrożoną pizzę, więc zaraz pójdę ją wstawić do piekarnika - wstałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam z pokoju.
W salonie wciąż siedziały dziewczyny. Przywitałam je całusem w policzek.
- Przysiądziesz się do nas z Harrym? - spytała Sophie.
- Zaraz go zapytam - popędziłam na górę.
Harry się zgodził. Wychodziliśmy już z mieszkania, gdy poczułam na talii jego dłonie. Podniósł mnie w górę i przygwoździł do ściany.
- Harry co ty.... - przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
Oplotłam go nogami a on obdarzał mnie pocałunkami. Szedł od ust w dół.
- Harry. Mieliśmy iść oglądać. - przypomniałam mu.
- proszę cię, nie psuj tej pięknej chwili. - wymamrotał, wciągnięty w wir pocałunków, które składał na mojej szyi. Teraz ja postanowiłam przejąć inicjatywę. Na początek pocałowałam go namiętnie, przy czym nasze języki odgrywały najważniejszą rolę. Widziałam pragnienie w oczach chłopaka, ale postanowiłam, że dzis nie dam mu satysfakcji zdobycia mnie. Oderwałam się od jego warg i powędrowałam do szyi. Zrobiłam mu soczystą malinkę po czym kazałam mu żeby mnie puścił.
Gdy już ochłonęliśmy zeszliśmy na dół. Dziewczyny stwierdziły, że też są głodne.
Zrobiłam więc dwie pizze, które z łatwością zjedliśmy.
Dziewczyny wprawdzie skończyły poprzedni film, ale wybrały nowy.
- Koniecznie horror? - mina mi zzrzędła.
- Jakby co to masz obok mnie - uśmiechnął się zadziornie Hazza.
Byłam zażenowana tym, że jako jedyna nie chciałam go oglądać. Nie miałam więc wyjścia i uległam. W tych najbardziej strasznych momentach, Harry mnie mocno obejmował, ponieważ widział strach w moich oczach. Przez cały film siedziałam wtulona w swojego chłopaka.
Dziewczyny od czasu do czasu rozmawiały o mojej imprezie urodzinowej.
__________________________________________________________________________

MAM PROŚBĘ - UDZIELAJCIE SIĘ W POŚCIE NIŻEJ BO TO DLA MNIE WAŻNE:)

8 KOM= NASTĘPNY ROZDZIAŁ

MOJE OPOWIADANIE BĘDZIE BARDZO DŁUGIE, WIĘC NIE MARTWCIE SIĘ TYM, ZE JEŚLI LUCY DOWIE SIĘ O LARRYM TO ONO SIĘ SKOŃCZY, OTÓŻ NIE. BĘDĘ POWRACAŁA DO WĄTKÓW Z POCZĄTKÓW OPOWIADANIA I DO WCZEŚNIEJSZYCH UCZUĆ LUCY :)

HAHAHA. ROZWALIŁO MNIE TO :)

WAŻNE

Więc pisze do Was bo muszę się dowiedzieć czy ktoś z Was jest tu shipperką Larrego? Mam obmyślony dalszy ciąg opowiadania związany właśnie z tym. Nie do końca, ale mam. I muszę wiedzieć czy wolelibyście ciąg dalszy i coś związanego z Larrym czy coś innego (propozycje napisz w kom). Według mnie opowiadanie byłoby ciekawsze z Larrym niż ta piękna miłość Lucy i Harrego. Ale dbam o czytelników i zdaję się na waszą opinię :)

Więc piszcie, piszcie bo bez tego dalej nie ruszę.

niedziela, 23 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 23

KTÓRA TERAZ LIŻE MONITOR? HAHAHA ;D
W pewnym momencie David splótł nasze dłonie. Przypomniała mi się nasza rozmowa sprzed kilku dni, o tym, że jesteśmy przyjaciółmi, ale on zawsze będzie mnie kochał. Postanowiłam, ze nie będę odbierała mu szansy chodzenia ze mną za rękę. Droga minęła nam na rozmowie o pracy, przeszłości a nawet przyszłości.

Gdy doszliśmy już na miejsce, pożegnałam się z Davidem. W pewnym momencie spostrzegłam, że za nami stoi paparazzi i robią z nas jakieś gwiazdki. Powiedziałam Davidowi, żeby szedł ze mną do domu. Nie chciałam aby pytali go o mnie, przecież on mnie kocha i mógłby to powiedzieć.
W domu nie zastaliśmy nikogo. Kazałam Davidowi się rozgościć a ja poszłam się przebrać.
Zdjęłam tą elegancką koszulę i włożyłam koszulkę z napisem: I'm with the band, która znalazła się w moich prezentach urodzinowych. Niestety nie wiem od kogo ona jest.
Zeszłam na dół i zobaczyłam, że na kanapie śpi David. Postanowiłam, że napiszę do Harrego bo widzialam jego samochód na podjeździe. Harry odpisał, że będzie za kilkanaście minut bo jest czymś zajęty i jest u niego Lou. Z racji tego, że miałam jeszcze trochę czasu, postanowiłam wziąć laptopa i wejść na twittera, facebooka czy cokolwiek. Zawsze wolałam korzystać z laptopa niż telefonu. Weszłam na twittera, patrze na followersów a tam ponad 400 tys. I masakrycznie dużo tweetów. Postanowiłam, że sprawię im radość i odpisze na niektóre.

Czy to prawda, że zdradzasz Harrego? Jeżeli tak to jesteś wredną suką.
Odpowiedziałam: Kocham Harrego, ale czy wy nie przesadzacie? Nie mogę już mieć przyjaciół? Proszę, odnoś sie do ludzi z szacunkiem, nie chodzi tylko o mnie. Ale masz 14 lat i mówisz, że jestem suką?! Następny, milszy i nie związany z moją miłością do Harrego: Jakiej muzyki słuchasz? Słuchasz swoich przyjaciół czy też gustujesz w innej muzyce?

Kilka dni temu usłyszałam chłopców na żywo i mogę powiedzieć, ze jestem wielką fanką ich muzyki. Ale to nie wyklucza tego, że nie słucham też innych wykonawców. Jestem belieber i dziwię się sobie, że wcześniej nie słyszałam o 1D.

Kolejne i tymrazem strasznie dziwne : Czy to prawda, że Niall często pierdzi?

W sumie ja nigdy nie słyszałam/czułam żeby to zrobił..Więc naprawdę nie umiem odpowiedzieć na to pytanie :)

Natchnęłam się też na taki tweet: Wszyscy wiemy, że jesteś wredną suką, która zaraz zdradzi Harrego. Jeżeli chcesz żyć to radzę ci ROZSTAŃ SIĘ Z NIM.
moja odpowiedź brzmiała: Przestańcie tak mówić i mieszać mnie z błotem. Nie znacie mnie i nie wiecie jaka jestem. Wiesz, że te twoje groźby mogę podać na policję? Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę.
Na tym tweecie skończyłam odpowiadać. Wszędzie miałam spam: follow me, please.
Harrego jeszcze nie było, więc do tego czasu postanowiłam porobić im te follow, żeby się cieszyły.
Gdy przyszedł Harry, postanowił, że zabierze mnie gdzieś i to miało być tą niespodzianką.
Napisałam kartkę dla Davida, która brzmiała: Rozgość się, jestem z Harrym na mieście. Lucy :)
Włożyłam białe martensy i popędziłam za loczkiem. Wsiedliśmy do auta i jechaliśmy.

Harry zaparkował pod studiem tatuażu. Od zawsze chciałam mieć tatuaż, ale nie mogłam się odważyć. Pomyślałam, że kiedyś muszę spełnić to moje małe marzenie.
Weszliśmy do studia, które wyglądało...dziwnie. Harry stwierdził, że to najlepsze studio w mieście a ja mu wierzę. Spytałam Harrego jaki zamierza zrobić sobie tatuaż, on odpowiedział, że zobaczę.
Efektem końcowym był napis 'You can't give up, you have to wade into it further and further' ( nie możesz się poddać, musisz brnąć w to dalej i dalej. ) Stwierdziłam - ok, jego tatuaż, nie będę wtrącała się w to, co chce sobie wytatuować, a właściwie co już wytatuował. Może w domu spytam go o znaczenie tego tatuażu. W czasie, gdy powstawał tatuaż Harrego, postanowiłam pomyśleć co ja mogłabym sobie wytatuować. Później spytałam loczka, czy mogłabym zrobić sobie tatuaż i czy pracownicy znajdą dla mnie czas. Wszyscy byli zgodni co do tego, żebym zrobiła tatuaż. Postanowiłam wytatuować sobie na nadgarstku 'never give up' (nigdy się nie poddawaj).
Harry stwierdził, że efekt pracy tatuażysty jest super. Mi jego tatuaż też się podobał, choć nie do końca wiedziałam o co mu chodzi.
Gdy skończyli nam robić tatto, zrobiło się późno, więc wróciliśmy do domu.
Zastaliśmy tam Maggie, Sophie i Rose oglądające telewizję. Poszłam z Harrym na górę. Leżeliśmy wtuleni w siebie, świadomość tego, że mam go przy sobie była wspaniała.



5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

niedziela, 16 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 22

Natchnęłam się na ulotkę, która mówiła o tym, że szukają osoby, która mogłaby robić zdjęcia gwiazdom. Brzmiało zachęcająco, więc wzięłam ulotkę ze sobą.
Gdy tak włóczyłam się po różnych ulicach, wzięłam się na odwagę i zadzwoniłam na numer z ulotki. Umówiłam się na spotkanie na jutro o 13. W końcu można spróbować. 

Wiem, że to nikt z 1D, ale wyobraźcie sobie Harrego zamiast tego chłopaka ;D


Chodziłam po mieście i zakupiłam kilka drobiazgów. Między innymi dwie koszule. Białą i miętową. Zapewne, gdy będę już chodziła do szkoły to mi się przydadzą.
Postanowiłam, że pójdę po kawę do Starckbucks'a. Przeszłam przez ulicę i już byłam w środku przytulnego lokalu. Wzięłam coffe latte i skierowałam się do wyjścia. W oczy rzucił mi się budynek studia fotograficznego. Postanowiłam, że pójdę i zapytam o pracę.
- Dzień Dobry. Mogłabym porozmawiać z kierownikiem czy kimś takim? - zapytałam mężczyznę siedzącego za biurkiem.
- Pierwsze drzwi na lewo. - pokazał a ja poszłam.
Oczom ukazał mi się David. I że niby fotografia to jego hobby? Jasne.
- O, Lucy. Co ty tu robisz? - zapytał zdziwiony.
Hmm. Mam mu powiedzieć, że szukam pracy? Właśnie. Nie będę go okłamywać. - pomyślałam.
- Przyszłam zapytać czy może nie znajdzie się tu dla mnie jakaś praca.. - zaczęłam. - zdecydowałam się na studia związane z fotografią a teraz chciałabym znaleźć jakąś pracę. Wiem, że niewiele umiem.. ale ja się szybko uczę.
- Wiesz.. Od dawna szukam tak jakby mojej 'asystentki'. - powiedział. Odrazu zalała mnie fala radości.
- Hmm. A co miałabym robić?  - zapytałam.
- Na początek możesz umawiać ludzi na sesje. Będziesz mi pomagała z modelkami/modelami. A z czasem może i będzie z ciebie fotograf. - uśmiechnął się.
Rzuciłam mu się na szyję i powiedziałam ciche 'dziękuję'.
- To kiedy chcesz zacząć? - zapytał.
- Jeju. Może być nawet teraz. - krzyknęłam z radości.
- O jeżeli tak bardzo chcesz to proszę. Za godzinę przyjeżdża do nas Emma Watson na jakąś tam sesje, więc na początku zajmiesz się nią bo mnie może nie być.
- Ale jak to mam się nią zająć? Co mam z nią robić? - zapytałam zdziwiona.
- Możesz zrobić jej kawę, pogadać. nie wiem. Jesteś jej fanką? Poprostu zajmij ją jakoś na czas mojej nieobecności..
- Yhym. Coś jeszcze? - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk mojej latte.
- Tak. Jeżeli długo mnie nie będzie, będzisz musiała zrobić jej zdjęcia sama. Bo wiesz, ona jest sławna i nie na wszystko ma czas. - dodał. - Dziękuję, jesteś kochana.
- Postaram się - uśmiechnęłam się a on podszedł, dał mi buziaka w policzek i po kilku sekundach zniknął z mojego pola widzenia.
Co ja będę robiła przez tą godzinę? - zastanawiałam się. Postanowiłam, że rozejrzę się po moim nowym miejscu pracy. Okazało się, że jest tutaj jeszcze kilku fotografów. Z jednym nawiązałam dość ciekawą konwersację. Dowiedziałam się, że ma na imię Shaun i współpracuje z młodymi modelami, artystami, piosenkarzami. Potem udało mi się zapoznać z następnym fotografem o imieniu Collin i dziewczyną, która też robiła zdjęcia - Amy. Miałam biuro razem z Davidem a obok nas zakwaterowany był Matthew. On pracował tutaj nad przeróbką zdjęć. Był jeszcze Alfie, który zajmował się efektami specjalnymi. W takiej jakby małej kuchni spotkałam stylistkę ( Louise) i makijażystkę (Anne).Gdy już zapoznałam się z współpracownikami, poszłam do sal, gdzie robiono zdjęcia. Wprawdzie były to białe ściany i nic więcej.. Ale one coś w sobie miały. Nie mogłam uwierzyć, że w tak krótkim czasie znalazłam tak świetną pracę. Gdy tak się rozmarzyłam, nagle przyszedł sms od Harrrego.

 Hej kochanie. Spotkamy się za godzinę? xx

Przepraszam, ale nie mogę. W końcu znalazłam pracę i właśnie ją wykonuję. Jestem w pewnym studiu fotograficznym. Kocham Cię, ale zobaczymy się wieczorem x

Szkoda, bo mam dla ciebie niespodziankę. Ale jeżeli jesteś w pracy to się cieszę :)

Tak, tak. Niespodziankę pokażesz wieczorem. Pa xxx


Nie wierzę, że tak szybko zleciała ta godzina. Była już 17, czyli czas na spotkanie z Emmą.
O dziwo, była bardzo miła i chyba się polubiłyśmy. Być może na tym nasza znajomość się nie skończy.. kto wie. Między pogawędką z Emmą napisałam do Davida o której będzie na co on odpisał, że dziś już nie przyjdzie do biura. Co wskazywało na to, że muszę zrobić zdjęcia Emmie sama.
- Gotowa na sesję? - zapytałam.
- Jasne. - odpowiedziała. - zabierajmy sie do roboty.
- Masz jakieś swoje sugestie co do tematyki sesji? - zapytałam, gdy wchodziłyśmy na salę przeznaczoną do naszej dyspozycji.
- Zdaję się na ciebie. Ta sesja jest tylko i wyłącznie dla mnie, więc zaproponuj mi coś. - uśmiechnęła się.
- Ok, zdjęcia będa niespodzianką dla ciebie. - powiedziałam po czym poleciłam Anne żeby zrobiła jej mocny makijaż a Louise ubrała elegancko ale mrocznie.
Zabrałam się za robienie zdjęć i muszę przyznać, że wyszły boskie. Emma była nimi zachwycona, ponieważ jej sesje zawsze wyglądały słodko i milutko. Nigdy nie miała sesji takiej jak ta.
Gdy Emma wyszła napisałam do Davida : Emma była zachwycona zdjęciami i postanowiła, że częściej będzie odwiedzała twoje studio. Powiedziała, że pieniądze za sesje prześle na twoje konto. Chyba skończyłam pracę na dziś więc się zmywam.
Pożegnałam się z nowo poznanymi ludźmi i zmierzałam w stronę wyjścia ze studia. Stanęłam za drzwiami budynku i postanowiłam zadzwonić po taksówkę. Nagle ktoś wybiegł zza rogu.
- Dobrze się spisałaś. - powiedział. W tej chwili doszło do mnie, że to David. Schowałam komórkę spowrotem do kieszeni.
- David! Przestraszyłeś mnie. A tak w ogóle to co ty tu do cholery robisz? - krzyknęłam na niego zdziwiona.
- Ymm.. nic. Dostałem od ciebie sms i tak wyszło, że przyjechałem.. - powiedział.
- Widzę, że kłamiesz. Mów prawdę.
- Ok. Więc, to że miałaś zrobić zdjęcia Emmie było zaplanowane.. Wiem, że jesteś dobra w robieniu zdjęć i chciałem żeby ktoś cię docenił.. - powiedział.
- Dziękuję, ale nie musiałeś. - podeszłam do niego i przytuliłam.
- Ale chciałem. - dodał. - podwieźć Cię do domu?
- Jeżeli mógłbyś to dziękuję. - powiedziałam.
- Może się przejdziemy? To tylko 30 minut drogi, przez ten czas mozemy pogadać. - zapytał.
- Jasne. - zaczęliśmy iść kierując się w stronę mojego domu.
W pewnym momencie David splótł nasze dłonie. Przypomniała mi się nasza rozmowa sprzed kilku dni, o tym, że jesteśmy przyjaciółmi, ale on zawsze będzie mnie kochał. Postanowiłam, ze nie będę odbierała mu szansy chodzenia ze mną za rękę. Droga minęła nam na rozmowie o pracy, przeszłości a nawet przyszłości.

pod ostatnim postem było 4 com. Teraz wiem, że stać was na komentarze, więc następny rozdział pojawi się, gdy pod tym będzie przynajmniej 5 komentarzy. Dziękuję za czytanie. Niedługo wybije 1000 oglądalność :)

wtorek, 11 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 21

Weszłam do pokoju Hazzy, wzięłam jego dresy i koszulkę. Podreptałam do łazienki i wzięłam prysznic.
30 min. później siedziałam już razem z loczkiem. Bawiłam się jego włosami, były takie miękkie. Nawet nie spostrzegłam kiedy oczy same mi się zamknęły.


Rano wstałam, ale obok mnie nie było loczka. Zdaję się, że chyba zaniósł mnie wczoraj (śpiącą już) do swojej sypialni.
Zaspana zeszłam na dół i ujrzałam Harrego, tańczącego w samych bokserkach. Nie chciałam mu przerywać, wyglądał słodko. Muzyka była dość głośna, więc po cichutku siadłam sobie przy stole i czekałam aż mnie zauważy. W pewnym momencie piosenka się zmieniła i leciało ' I'm sexy and I know it'. Zrobiłam wielkie oczy, ponieważ Harry zaczął robić strasznie dziwne pozy. Rzucał się jakby miał ADHD. W końcu się odwrócił a, gdy ujrzał mnie.. Jego mina była poprostu bezcenna.
Podeszłam do niego i pocałowałam.
- Nie wiedziałam, że mam przy sobie tak wspaniałego tancerza. - zaśmiałam się. - prawie jak Chippendales ;D
- Ooo. Nie spodziewałem się, że ci się spodoba mój taniec - powiedział ze zdziwioną miną.
- Co? przecież był boski - uśmiechnęłam się. - Lux jeszcze śpi? - zapytałam.
- Odwiozłem ją do Lou godzinę temu
- O matko. Która jest godzina? - spojrzałam na zegarek. 12. - Czemu ja tak długo spałam? Mogłeś mnie obudzić. Uwielbiam tą małą. Chciałabym się z nią pożegnać.
- Gdy śpisz to jesteś tak słodka, że nie mam serca żeby cię obudzić - uśmiechnął się.
Podszedł do stołu i położył na nim calutki talerz kanapek z dżemorem. Za chwilę przyniósł dwa kubki kakałka.
- Jesteś taki kochany. - dałam mu buziaka w policzek.
- Ty też Lucy. - powiedział.
Zjedliśmy. Harry postanowił, że dziś spędzi dzień ze swoim przyjacielem. Ja natomiast poszłam do siebie.
Weszłam do domu w totalnym nieogarze. Włosy miałam potargane i powywijane we wszystkie strony, makijaż już powoli spływał. Na dodatek miałam na sobie za dużą koszulkę i równie ogromne dresy mojego chłopaka.
Na szczęście Niall i Maggie byli w pokoju. Na szczęście, nie chciałam aby widzieli mnie (pewnie by się wystraszyli). Pobiegłam szybko do swojego pokoju, wzięłam jakieś szorty oraz koszulkę i poszłam wziąć prysznic.
Gdy skończyłam, ubrałam zwykłą białą bokserkę i szorty z flagą usa. Wyszłam a przede mną akurat stanęła Maggie.
- Nie wiedziałam, że już przyszłaś. - zaczęła.
- Dosłownie przed chwilką. Zdążyłam wziąć prysznic.Jeśli chcesz, łazienka jest już wolna. - uśmiechnęłam się.
- Dzięki. - odwzajemniła uśmiech i weszła do łazienki.
Z racji tego, że włosy miałam mokre, poszłam do swojego pokoju. Siadłam przed małą toaletką i zaczęłam suszyć włosy. Zaplanowałam sobie, że dziś zajmę się szkołą i szukaniem pracy, więc musiałam wyglądać ładnie. Najpierw chciałam zrobić loki, ale uznałam, że do eleganckiego stroju bardziej będą pasowały mi proste włosy. Na dodatek niedługo planuję pójść do fryzjera i zrobić w końcu coś z tymi włosami. Gdy skończyłam swoją fryzurę zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni, w której siedział Niall.
- Witaj blondasku. - przywitałam go i zaczęłam robić sobie kawę.
- Cześć. Możemy pogadać? - zapytał.
- No słucham, słucham. - uśmiechnęłam się.
- Bo...między Maggie a mną chyba (padł nacisk z jego ust na to słowo) coś zaiskrzyło. - powiedział niepewnie.
- Nie wiem co wczoraj między Wami zaszło.. Więc helloł. Jak mam ci pomóc? - przemknęło mi przez głowę, że on sobie ze mnie jaja robi. - Czy to mówisz na poważnie?
- No na serio. A jak wytłumaczysz to, że dała mi się całować przez 4 godziny? - powiedział.
- Ale o co.....- zacięłam się. Dopiero teraz ogarnęłam, że chodzi mu o sex. Czyli, że te wczorajsze jęki ( o których praktycznie zapomniałam ) to była Mag i Nial!! Zaczęłam skakać z radości na wieść, że mój przyjaciel i przyjaciółka mogą utworzyć parę. Teraz to ja wyglądałam jakbym miała ADHD.  - Czyli, że Wy jesteście parą?
- No tak jakby.. - powiedział niepewnie. Wiedziałam, że to jakieś przeznaczenie. Oni do siebie strasznie pasują. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę Niall! Ty i Mag.. Nie wierzę! - krzyczałam.
- Tak, widzę jak się cieszył - zaśmiał się. - ja też jestem szczęśliwy. Maggie chyba jest tą moją jedyną.
- Wow. Niall. Ty ją naprawdę kochasz! - krzyknęłam. znowu.
Spojrzałam na zegarek. Było koło 14, czyli w sam raz na wyjście z domu.
Pobiegłam na górę i ubrałam się w to. Chciałam wyglądać elegancko, ale zarazem wygodnie.
Postanowiłam, że się przejdę bo nie miałam aż tak daleko. Włożyłam słuchawki w uszy i mknęłam przez zatłoczone uliczki. W Anglii zazwyczaj pada deszcz. Natomiast dzisiaj było bardzo słonecznie, stąd mój strój.
Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Złożyłam papiery do szkoły fotograficznej. Teraz tylko zostało czekanie na telefon. Postanowiłam pochodzić po różnych ulicach tego pięknego miasta.
Natchnęłam się na ulotkę, która mówiła o tym, że szukają osoby, która mogłaby robić zdjęcia gwiazdom. Brzmiało zachęcająco, więc wzięłam ulotkę ze sobą.
Gdy tak włóczyłam się po różnych ulicach, wzięłam się na odwagę i zadzwoniłam na numer z ulotki. Umówiłam się na spotkanie na jutro o 13. W końcu można spróbować.

_______________________________________________________________________________

Nie mogę uwierzyć, że już 21 rozdział, ponad 800 wyświetleń. 

Ten rozdział był pisany we współpracy z Weroniczką <klik>.

Następny rozdział będzie jeżeli pod tym pojawi się przynajmniej 5 komentarzy ( bez pomocy Weroniki!!!)

Lou wygląda tutaj tak jakby był zazdrosny *_* [Hazza nieładnie tak] ;D


sobota, 8 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 20

- Miłość kwitnie - stwierdził Harry, gdy tamci już byli na zewnątrz.

*oczami Niall'a*

Wkurzyłem się przez to, że moi przyjaciele wyśmiewali mnie za ten pocałunek z Maggie. Ona była wspaniałą dziewczyną. Odrazu, gdy przyszliśmy do domu Lucy spostrzegłem Mag i chyba się zakochałem. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Ponadto dziewczynę, którą kochałem miałem 2 lata temu. Od tamtego czasu czekałem na tą jedyną, którą chyba jest Mag. Nie jestem teraz pewny co do swoich uczuć, ale wiem, że chciałbym aby Mag była moją dziewczyną. Miała prześliczne niebieskie oczy i te jej włosy. Tak. Ja sie chyba zakochałem.
Gdy tak znajomi mnie wyśmiewali wkurzyłem się. Pociągnąłem Maggie za rękę i zabrałem na taras. Nie byłem pewny co do tego co chce jej powiedzieć.. Ale musiałem ją wyciągnąć od tych idiotów (których kocham, bo to moi przyjaciele) bo zaraz by jej coś nagadali.
- Mag.. Przepraszam za to wszystko. - usiadłem i wziąłem łyka lemoniady.
- Nie masz za co przepraszać, byłeś pijany. Po pijaku robi się różne głupstwa.. - odpowiedziała.
- W każdym bądź razie..zapomnijmy o tym. Okej? - stwierdziłem, że nie będę narazie do niej startował. Upewnie się co do swoich uczuć, poznam ją bliżej.
- Tak, zgoda. - powiedziała i wyszła.
Zostałem sam, rozmyślałem o tym co by było gdyby ona stała się moją dziewczyną.

*oczami Lucy*
Gdy Niall zabrał swoją ukochaną na taras, zaczęłam pogawędkę z chłopcami. Liam opowiadał mi jaka to Sophie jest fajna, chciało mi się śmiać, ale zdążyłam się powstrzymać. Josh prawie się nie odzywał, no cóż. Trudno.
Po kilku minutach do pomieszczenia wpadła Mag. Pobiegła do swojego pokoju a ja poszłam za nią. W tym czasie Liam oznajmił mi, że jedzie już do domu. Josh zabrał się z nim.
A Haz spioszek usnął. Zza drzwi usłyszałam płacz, nie pukałam. Po prostu weszłam.
- Co się stało? Czy Niall cię skrzywdził? - zapytałam.
Odpowiedziała mi cisza.
- Możesz mi powiedzieć. Nie chcę, abyś przez niego płakała. - nalegałam.
- Niall..on mi nic nie zrobił. Ja się poprostu w nim zakochałam. - powiedziała niepewnie po czym jeszcze bardziej się rozpłakała. Przytuliłam ją.
- Uwierz mi. Widzę, że oboje jesteście nieśmiali. Po dzisiejszej rozmowie dochodzę do wniosku, że Ty się mu podobasz. Możesz być pewna, że za kilka miesięcy.Ba. Tygodni któreś z was zrobi pierwszy krok. - powiedziałam pewna siebie.
- Naprawdę? - podniosła głowę.
- Tak. Może teraz sie ogarniesz i zejdziemy na dół? - zapytałam.
- Jasne. A czy..Czy Niall tam jest? - uśmiechnęła się.
- Jest. Ale Li i Josh już pojechali. Ty zajmiesz się swoim głodomorkiem a ja obudzę loczka i może zaplanujemy jakoś dzisiejszy dzień. - zaśmiałam się.
Zeszłyśmy na dół. Niall oglądał TV a Harry wciąż spał na kanapie.
- Niall, jesteś głodny? - zapytałam.
- Co? gdzie? jedzenie? - pobiegł do kuchni.
- Maggie, zrobisz coś na obiad? - zapytałam.
- Spaghetti? - zapytała po krótkim namyśle.
- Może być. Niech głodmorek ci pomoże. - uśmiechnęłam się.
Maggie poszła do kuchni. Ja postanowiłam obudzić loczka. Wskoczyłam na kanapę krzycząc:
IT'S TIME TO GET UP BABY !!!
Wciąż nic, nawet się nie poruszył. Jaki on ma głęboki sen - powiedziałam sama do siebie.
Zrezygnowana usiadłam obok niego. Nagle usłyszałam :
- Śniłem o tobie - pocałował mnie w policzek.
- Nie chce wiedzieć nic wiecej.. Więc. Jakie mamy plany na dzisiejsze popołudnie? - zapytałam.
- Hm... Możemy pójść gdziekolwiek chcesz. Pod warunkiem, że zabierzemy Lux. - uśmiechnął się.
- Lux? Możemy? Aww. Możemy iść do zoo. - prawie piszczałam z radości.
- Okej. To ja jadę po Lux. Za 20-30 minut bądź gotowa. - powiedział, gdy wychodził.
Powiadomiłam głodomora i Mag, że jedziemy praktycznie na cały dzień. Niall się ucieszył i powiedział, ze spędzi ten czas z nią.
Podekscytowana dniem z moim chłopakiem i Lux, pobiegłam na górę. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy z natury mam falowane, ale postanowiłam je jeszcze podkręcić. Zrobiłam przedziałek z włosów. Spojrzałam w lustro. Włosy wyglądały jak nigdy dotąd, były idealne!
Długo zastanawiałam się co na siebie włożyć. Wybrałam to. Zauważyłam, że minęło 20 minut. Wzięłam torebkę, pobiegłam na dół. Pożegnałam się z Niall'em i Maggie. Gdy wyszłam akurat podjeżdżał Harry.
Wyszedł z małą, ponieważ postanowił, że musi się przebrać bo przy mnie wygląda jak bezdomny. Nakrzyczałam za to na niego i wzięłam od niego Lux. Czekaliśmy przy samochodzie na loczka, gdy wyszedł wyglądał tak bosko.. Wsiedliśmy do auta i wyruszyliśmy.

W zoo nie było tłumów, Harry kupił bilety i weszliśmy. Kilka dziewczyn stało przy klatce z małpkami. Gdy nas zauważyły podeszły i poprosiły Harrego o zdjęcie i autograf. Lux była w wózku, więc wzięłam go i się odsunęłam.
- Hej, my chcemy też zdjęcie z twoją dziewczyną i Lux - krzyknęła jedna z dziewczyn. Harry kiwnął mi głową żebym wzięła małą i podeszła. Zgodziłam się.
Dziewczyny podziękowały za zdjęcie i odeszły. Po obejrzeniu kilkunastu gatunków zwierząt zgłodnieliśmy, bo wyszliśmy z domu wcześniej i nie zjedliśmy tego pysznego obiadu Maggie.
Podeszliśmy do budki z hot-dogami. Kilka minut później siedzieliśmy na ławce i jedliśmy.
Gdy skończyliśmy, wzięłam Lux na ręce i zaczęłam się z nią bawić. Zauważyłam, że Haz wyjął telefon i się do niego uśmiechał. Podeszłam na odległość taką, abym mogła zobaczyć co widnieje na ekranie. Było tam nasze zdjęcie sprzed kilku minut. Harry na nim trzymał Lux na jednej ręce a drugą splótł z moją. Muszę stwierdzić, że wyglądaliśmy słodko.
Spojrzałam na podpis ' Piękna para, którą dziś spotkałam. Wyglądali tak cudownie i słodko' .
Harry spostrzegł, że gapie się w ekran. W tym momencie byłam taka szczęśliwa, że ucałowałam najpierw Harrego a potem dałam buziaka Lux.

Po kilku godzinach spędzonych w parku, postanowiliśmy wracać już do domu. Harry zadzwonił do Lou ( mamy Lux ), że mała dziś zostanie na noc u niego.
Weszliśmy zadowoleni do domu. Nagle usłyszałam dziwne jęki.
- Harry, nie przeszkadzajmy im. - szepnęłam do niego. Wyszliśmy i skierowaliśmy się do domu loczka. Lux zmęczona tym całym dniem poszła spać. A my z Harrym leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy jakąś komedię.
- Wygląda na to, że dziś nocujesz u mnie. - zaśmiał się Harry.
- Tak. To ja może pójdę się przebrać bo jestem zmęczona.. - poszłam na górę. Weszłam do pokoju Hazzy, wzięłam jego dresy i koszulkę. Podreptałam do łazienki i wzięłam prysznic.
30 min. później siedziałam już razem z loczkiem. Bawiłam się jego włosami, były takie miękkie. Nawet nie spostrzegłam kiedy oczy same mi się zamknęły.

UWAGA !

Postanowiłam, że następny rozdział pojawi się, gdy pod tym postem będzie przynajmniej 5 komentarzy. Wiem, że Was na to stać. Dla Was to jeden głupi komentarz a mnie to naprawdę ucieszy. Także jeżeli zależy komuś na następnym rozdziale to wypadałoby napisać ten komentarz ;)

+ przyjmuję wszelką krytykę.

piątek, 7 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 19

JAKIE TO SŁODKIE *_*
Pierwszy otworzyłam prezent od Harrego. Oczom nie mogłam uwierzyć.
Rozpakowałam go a w środku była lustrzanka. Podobną widziałam u David'a.
- Harry !!!!!!!!!!! Ty.....KOCHAM CIĘ. - podbiegłam do niego jak jakaś idiotka i zaczęłam całować.


- Hmm..To zwykły aparat. Nie musisz mi tak dziękować - zaśmiał się.
- Nie muszę, ale chcę. W końcu dostanie aparatu to nie jest byle co. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie jestem bogata. Zapewne bez niczyjej pomocy nie byłoby mnie na niego stać. - odłożyłam aparat i zaczęłam rozpakowywać następne prezenty.
- Póki cię nie stać to ja mogę spełniać twoje zachcianki, kochanie. - wstał z łóżka i szedł w stronę łazienki. - na tym prezencie się nie skończy. Będą następne i następne..
- Nie. Na tym prezencie się zakończy. Postanowiłam znaleźć pracę. - otworzyłam prezent od Perrie. Ona podarowała mi jakąś kosmetyczkę wypełnioną tuszami, lakierami itd. W zasadzie wszystko to czego potrzebuje kobieta. W sumie nie używałam aż tylu kosmetyków, ale te mi się przydadzą.
- Ty i praca? W sumie to twoja decyzja, nie będę się mieszał. Ale chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że twoja nauka i praca będą przeszkadzały nam w spotykaniu się... - krzyknął z łazienki.
- Twoja praca to dawanie wywiadów i śpiewanie. Pogódź się z tym, że nie każdy ma tak wspaniałe życie. - powiedziałam i zaczęłam otwierać kolejny prezent. Ten był od Eleanor.
Była miłą dziewczyną, ale miałam wrażenie, że nie interesuje się Lou tak jak ja Harrym. I to było dość dziwne.
- Tak, tak. Zdaje sobie sprawę, że to nie ułatwia ci życia. Ale tak to już jest.. Nie można dostawać wszystkiego czego się pragnie. - powiedział to po czym milczał. Ja też.
Byłam zajęta rozpakowywaniem podarunków. Tak więc od El dostałam jakieś perfumy.
Od bandu chłopców dostałam gitarę. Normalnie nie wierzę.. Zawsze chciałam grać na gitarze. Tylko, że nie miałam jak się nauczyć. Teraz postanowiłam sobie, że muszę.
Od Niall'a dostałam ogromnego misiaka i fullcap'a. W sumie w ostatnim czasie zauważyłam, że Niall ciągle w nich chodzi. Lou podarował mi koszulkę w paski, z narysowaną marchewką. Nie mogłam przestać śmiać się na jej widok. Od Maggie i jej koleżanek (których w sumie nie znałam) dostałam sztyblety*. Zaśmiałam się, ponieważ widziałam, ze Harry miał podobne. Od Li dostałam bransoletkę z wygrawerowanym napisem 'friends 4ever'. Następnym prezentem było zdjęcie moje i Harrego. Zrobiono było ono w dzień, w którym pierwszy raz go spotkałam. Zdjęcie ukazywało mnie w objęciach Haz.
Nie chciałam się rozpłakać, ale nie mogłam powstrzymać łez. To niesamowite jak przez jeden wyjazd moje życie się zmieniło. Nagle poczułam na sobie czyjeś ręce. Wiedziałam, że to Haz.
- Coś się stało? - wziął do ręki zdjęcie. - To wspaniały prezent. Pamiętam ten dzień..To był chyba cud, że cię poznałem.
- Też tak uważam.. Nie wiem co by się stało, gdyby nie Wy. - otarłam łzy, które spływały mi po policzkach.
- Nie płacz i nie myśl o tym w ten sposób. To już przeszłość. Cieszmy się tym, że mamy siebie - uśmiechnął się.
Podeszłam do niego i zatopiłam się w jego miękkich ustach.
- Może zaczniemy sprzątać? - zapytałam.
- Jeśli chcesz, przy okazji mam pomysł jak obudzić naszych skacowanych przyjaciół. - uśmiechnął się chytrze.
Ja zaczęłam sprzątać w kuchni a Haz gdzieś poszedł. Po kilku minutach rozległ się głośny pisk. Wszyscy (łącznie ze mną) wbiegliśmy do salonu. Stał tam Harry, obok głośników. To był ten jego pomysł jak obudzić wszystkich.
- Zwariowałeś? głowa mi pęka - powiedział Zayn.
- Wam wszystkim głowa pęka.. Muszę przyznać, że nieźle zabalowaliście. - zaśmiałam się.
- A teraz skacowani pomożecie nam sprzątać - uśmiechnął się złowrogo loczek.
Większość wybyła z domu. Został tylko Josh, Liam, Maggie, Niall i oczywiście Haz.
Sprzątanie poszło nam dosyć szybko. Wprawdzie Niall się strasznie ociągał, ale Mag go pośpieszała. W czasie, gdy Josh, Haz,Niall i Liam poszli przynieść nam coś do picia, Maggie powiedziała mi, że podoba jej się Niall i że śniło jej się jak się całowali. Stwierdziłam, że Maggie była w typie Niall'a. Niska, słodziutka - w sam raz dla Horana. Gdy skończyliśmy pogawędkę, do salonu weszli akurat chłopcy z lemoniadą.
Przyjrzałam im się po kolei i moje oczy zatrzymały się na blondynie. Był strasznie potargany ( to normalne po takiej nocy ) ale usta miał strasznie czerwone. W tej samej chwili do głowy wpadł mi fakt, że Mag miała wczoraj bardzo wyrazistą, czerwoną szminkę na ustach. Oderwałam wzrok od Niall'a i puściłam oczko do Mag. Coś mi mówiło, że ten jej sen wcale nim nie był.
- Niall, masz bardzo ładny kolor szminki na ustach - zaśmiałam się.
Zakłopotany zaczął się wycierać.. Przy czym na policzkach Mag widniały ogromne rumieńce.
Li i Josh też zrozumieli o co chodzi i pękali ze śmiechu.
- Czyżby Niall się całował ? - zaśmiał się Liam.
- Oj, Liam. Żartujesz chyba. Nasz aniołek? - śmiał się Josh.
- Darujcie sobie już te drwiny. Nie widzicie, że się nam Niall mocno zestresował? - powiedziałam. W pewnym sensie też zadrwiłam, ale co mi tam.
- Dajcie spokój, to już nie wolno mi nikogo pocałować? - zapytał Niall.
- Wolno. Ale chyba nikt się nie spodziewał, że tą osobą będzie Maggie - powiedział Josh po czym spojrzał na nią. Ona jeszcze bardziej się zawstydziła.
- Maggie jest bardzo fajną dziewczyną. - powiedział Niall po czym wziął szklankę z lemoniadą, pociągnął za sobą Maggie i wyszli na taras.
- Miłość kwitnie - stwierdził Harry, gdy tamci już byli na zewnątrz.


*sztyblety - buty, które często nosi Harry.
Zdjęcie <klik>


czwartek, 6 grudnia 2012

WAŻNE

 

 UWAGA !




Witaam. Więc zacznę dziś od tego, że nie wiem czy będę dalej pisała tego bloga. Blog ma ponad 600 wyświetleń a ile komentarzy? nie licząc moich znajomych to zero. Wiem, że ktoś to czyta. Więc jeśli czytasz, proszę KOMENTUJ. Wasze komentarze naprawdę motywują do dalszego pisania. W mojej głowie jest milion pomysłów na kolejne rozdziały, ale ja czuję, że tak naprawdę nie mam dla kogo tego pisać.
Poświęcam na tego bloga dużo czasu. A jeżeli to czytasz.. komentarz naprawdę nie kosztuje Cię tak wiele :)

Tak,tak. Jestem shipperką Larry'ego :)