![]() |
| JAKIE TO SŁODKIE *_* |
Rozpakowałam go a w środku była lustrzanka. Podobną widziałam u David'a.
- Harry !!!!!!!!!!! Ty.....KOCHAM CIĘ. - podbiegłam do niego jak jakaś idiotka i zaczęłam całować.
- Hmm..To zwykły aparat. Nie musisz mi tak dziękować - zaśmiał się.
- Nie muszę, ale chcę. W końcu dostanie aparatu to nie jest byle co. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie jestem bogata. Zapewne bez niczyjej pomocy nie byłoby mnie na niego stać. - odłożyłam aparat i zaczęłam rozpakowywać następne prezenty.
- Póki cię nie stać to ja mogę spełniać twoje zachcianki, kochanie. - wstał z łóżka i szedł w stronę łazienki. - na tym prezencie się nie skończy. Będą następne i następne..
- Nie. Na tym prezencie się zakończy. Postanowiłam znaleźć pracę. - otworzyłam prezent od Perrie. Ona podarowała mi jakąś kosmetyczkę wypełnioną tuszami, lakierami itd. W zasadzie wszystko to czego potrzebuje kobieta. W sumie nie używałam aż tylu kosmetyków, ale te mi się przydadzą.
- Ty i praca? W sumie to twoja decyzja, nie będę się mieszał. Ale chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że twoja nauka i praca będą przeszkadzały nam w spotykaniu się... - krzyknął z łazienki.
- Twoja praca to dawanie wywiadów i śpiewanie. Pogódź się z tym, że nie każdy ma tak wspaniałe życie. - powiedziałam i zaczęłam otwierać kolejny prezent. Ten był od Eleanor.
Była miłą dziewczyną, ale miałam wrażenie, że nie interesuje się Lou tak jak ja Harrym. I to było dość dziwne.
- Tak, tak. Zdaje sobie sprawę, że to nie ułatwia ci życia. Ale tak to już jest.. Nie można dostawać wszystkiego czego się pragnie. - powiedział to po czym milczał. Ja też.
Byłam zajęta rozpakowywaniem podarunków. Tak więc od El dostałam jakieś perfumy.
Od bandu chłopców dostałam gitarę. Normalnie nie wierzę.. Zawsze chciałam grać na gitarze. Tylko, że nie miałam jak się nauczyć. Teraz postanowiłam sobie, że muszę.
Od Niall'a dostałam ogromnego misiaka i fullcap'a. W sumie w ostatnim czasie zauważyłam, że Niall ciągle w nich chodzi. Lou podarował mi koszulkę w paski, z narysowaną marchewką. Nie mogłam przestać śmiać się na jej widok. Od Maggie i jej koleżanek (których w sumie nie znałam) dostałam sztyblety*. Zaśmiałam się, ponieważ widziałam, ze Harry miał podobne. Od Li dostałam bransoletkę z wygrawerowanym napisem 'friends 4ever'. Następnym prezentem było zdjęcie moje i Harrego. Zrobiono było ono w dzień, w którym pierwszy raz go spotkałam. Zdjęcie ukazywało mnie w objęciach Haz.
Nie chciałam się rozpłakać, ale nie mogłam powstrzymać łez. To niesamowite jak przez jeden wyjazd moje życie się zmieniło. Nagle poczułam na sobie czyjeś ręce. Wiedziałam, że to Haz.
- Coś się stało? - wziął do ręki zdjęcie. - To wspaniały prezent. Pamiętam ten dzień..To był chyba cud, że cię poznałem.
- Też tak uważam.. Nie wiem co by się stało, gdyby nie Wy. - otarłam łzy, które spływały mi po policzkach.
- Nie płacz i nie myśl o tym w ten sposób. To już przeszłość. Cieszmy się tym, że mamy siebie - uśmiechnął się.
Podeszłam do niego i zatopiłam się w jego miękkich ustach.
- Może zaczniemy sprzątać? - zapytałam.
- Jeśli chcesz, przy okazji mam pomysł jak obudzić naszych skacowanych przyjaciół. - uśmiechnął się chytrze.
Ja zaczęłam sprzątać w kuchni a Haz gdzieś poszedł. Po kilku minutach rozległ się głośny pisk. Wszyscy (łącznie ze mną) wbiegliśmy do salonu. Stał tam Harry, obok głośników. To był ten jego pomysł jak obudzić wszystkich.
- Zwariowałeś? głowa mi pęka - powiedział Zayn.
- Wam wszystkim głowa pęka.. Muszę przyznać, że nieźle zabalowaliście. - zaśmiałam się.
- A teraz skacowani pomożecie nam sprzątać - uśmiechnął się złowrogo loczek.
Większość wybyła z domu. Został tylko Josh, Liam, Maggie, Niall i oczywiście Haz.
Sprzątanie poszło nam dosyć szybko. Wprawdzie Niall się strasznie ociągał, ale Mag go pośpieszała. W czasie, gdy Josh, Haz,Niall i Liam poszli przynieść nam coś do picia, Maggie powiedziała mi, że podoba jej się Niall i że śniło jej się jak się całowali. Stwierdziłam, że Maggie była w typie Niall'a. Niska, słodziutka - w sam raz dla Horana. Gdy skończyliśmy pogawędkę, do salonu weszli akurat chłopcy z lemoniadą.
Przyjrzałam im się po kolei i moje oczy zatrzymały się na blondynie. Był strasznie potargany ( to normalne po takiej nocy ) ale usta miał strasznie czerwone. W tej samej chwili do głowy wpadł mi fakt, że Mag miała wczoraj bardzo wyrazistą, czerwoną szminkę na ustach. Oderwałam wzrok od Niall'a i puściłam oczko do Mag. Coś mi mówiło, że ten jej sen wcale nim nie był.
- Niall, masz bardzo ładny kolor szminki na ustach - zaśmiałam się.
Zakłopotany zaczął się wycierać.. Przy czym na policzkach Mag widniały ogromne rumieńce.
Li i Josh też zrozumieli o co chodzi i pękali ze śmiechu.
- Czyżby Niall się całował ? - zaśmiał się Liam.
- Oj, Liam. Żartujesz chyba. Nasz aniołek? - śmiał się Josh.
- Darujcie sobie już te drwiny. Nie widzicie, że się nam Niall mocno zestresował? - powiedziałam. W pewnym sensie też zadrwiłam, ale co mi tam.
- Dajcie spokój, to już nie wolno mi nikogo pocałować? - zapytał Niall.
- Wolno. Ale chyba nikt się nie spodziewał, że tą osobą będzie Maggie - powiedział Josh po czym spojrzał na nią. Ona jeszcze bardziej się zawstydziła.
- Maggie jest bardzo fajną dziewczyną. - powiedział Niall po czym wziął szklankę z lemoniadą, pociągnął za sobą Maggie i wyszli na taras.
- Miłość kwitnie - stwierdził Harry, gdy tamci już byli na zewnątrz.
*sztyblety - buty, które często nosi Harry.
Zdjęcie <klik>

ŚWIETNY!!!!! <3
OdpowiedzUsuńKocham go! <3