sobota, 8 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 20

- Miłość kwitnie - stwierdził Harry, gdy tamci już byli na zewnątrz.

*oczami Niall'a*

Wkurzyłem się przez to, że moi przyjaciele wyśmiewali mnie za ten pocałunek z Maggie. Ona była wspaniałą dziewczyną. Odrazu, gdy przyszliśmy do domu Lucy spostrzegłem Mag i chyba się zakochałem. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Ponadto dziewczynę, którą kochałem miałem 2 lata temu. Od tamtego czasu czekałem na tą jedyną, którą chyba jest Mag. Nie jestem teraz pewny co do swoich uczuć, ale wiem, że chciałbym aby Mag była moją dziewczyną. Miała prześliczne niebieskie oczy i te jej włosy. Tak. Ja sie chyba zakochałem.
Gdy tak znajomi mnie wyśmiewali wkurzyłem się. Pociągnąłem Maggie za rękę i zabrałem na taras. Nie byłem pewny co do tego co chce jej powiedzieć.. Ale musiałem ją wyciągnąć od tych idiotów (których kocham, bo to moi przyjaciele) bo zaraz by jej coś nagadali.
- Mag.. Przepraszam za to wszystko. - usiadłem i wziąłem łyka lemoniady.
- Nie masz za co przepraszać, byłeś pijany. Po pijaku robi się różne głupstwa.. - odpowiedziała.
- W każdym bądź razie..zapomnijmy o tym. Okej? - stwierdziłem, że nie będę narazie do niej startował. Upewnie się co do swoich uczuć, poznam ją bliżej.
- Tak, zgoda. - powiedziała i wyszła.
Zostałem sam, rozmyślałem o tym co by było gdyby ona stała się moją dziewczyną.

*oczami Lucy*
Gdy Niall zabrał swoją ukochaną na taras, zaczęłam pogawędkę z chłopcami. Liam opowiadał mi jaka to Sophie jest fajna, chciało mi się śmiać, ale zdążyłam się powstrzymać. Josh prawie się nie odzywał, no cóż. Trudno.
Po kilku minutach do pomieszczenia wpadła Mag. Pobiegła do swojego pokoju a ja poszłam za nią. W tym czasie Liam oznajmił mi, że jedzie już do domu. Josh zabrał się z nim.
A Haz spioszek usnął. Zza drzwi usłyszałam płacz, nie pukałam. Po prostu weszłam.
- Co się stało? Czy Niall cię skrzywdził? - zapytałam.
Odpowiedziała mi cisza.
- Możesz mi powiedzieć. Nie chcę, abyś przez niego płakała. - nalegałam.
- Niall..on mi nic nie zrobił. Ja się poprostu w nim zakochałam. - powiedziała niepewnie po czym jeszcze bardziej się rozpłakała. Przytuliłam ją.
- Uwierz mi. Widzę, że oboje jesteście nieśmiali. Po dzisiejszej rozmowie dochodzę do wniosku, że Ty się mu podobasz. Możesz być pewna, że za kilka miesięcy.Ba. Tygodni któreś z was zrobi pierwszy krok. - powiedziałam pewna siebie.
- Naprawdę? - podniosła głowę.
- Tak. Może teraz sie ogarniesz i zejdziemy na dół? - zapytałam.
- Jasne. A czy..Czy Niall tam jest? - uśmiechnęła się.
- Jest. Ale Li i Josh już pojechali. Ty zajmiesz się swoim głodomorkiem a ja obudzę loczka i może zaplanujemy jakoś dzisiejszy dzień. - zaśmiałam się.
Zeszłyśmy na dół. Niall oglądał TV a Harry wciąż spał na kanapie.
- Niall, jesteś głodny? - zapytałam.
- Co? gdzie? jedzenie? - pobiegł do kuchni.
- Maggie, zrobisz coś na obiad? - zapytałam.
- Spaghetti? - zapytała po krótkim namyśle.
- Może być. Niech głodmorek ci pomoże. - uśmiechnęłam się.
Maggie poszła do kuchni. Ja postanowiłam obudzić loczka. Wskoczyłam na kanapę krzycząc:
IT'S TIME TO GET UP BABY !!!
Wciąż nic, nawet się nie poruszył. Jaki on ma głęboki sen - powiedziałam sama do siebie.
Zrezygnowana usiadłam obok niego. Nagle usłyszałam :
- Śniłem o tobie - pocałował mnie w policzek.
- Nie chce wiedzieć nic wiecej.. Więc. Jakie mamy plany na dzisiejsze popołudnie? - zapytałam.
- Hm... Możemy pójść gdziekolwiek chcesz. Pod warunkiem, że zabierzemy Lux. - uśmiechnął się.
- Lux? Możemy? Aww. Możemy iść do zoo. - prawie piszczałam z radości.
- Okej. To ja jadę po Lux. Za 20-30 minut bądź gotowa. - powiedział, gdy wychodził.
Powiadomiłam głodomora i Mag, że jedziemy praktycznie na cały dzień. Niall się ucieszył i powiedział, ze spędzi ten czas z nią.
Podekscytowana dniem z moim chłopakiem i Lux, pobiegłam na górę. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy z natury mam falowane, ale postanowiłam je jeszcze podkręcić. Zrobiłam przedziałek z włosów. Spojrzałam w lustro. Włosy wyglądały jak nigdy dotąd, były idealne!
Długo zastanawiałam się co na siebie włożyć. Wybrałam to. Zauważyłam, że minęło 20 minut. Wzięłam torebkę, pobiegłam na dół. Pożegnałam się z Niall'em i Maggie. Gdy wyszłam akurat podjeżdżał Harry.
Wyszedł z małą, ponieważ postanowił, że musi się przebrać bo przy mnie wygląda jak bezdomny. Nakrzyczałam za to na niego i wzięłam od niego Lux. Czekaliśmy przy samochodzie na loczka, gdy wyszedł wyglądał tak bosko.. Wsiedliśmy do auta i wyruszyliśmy.

W zoo nie było tłumów, Harry kupił bilety i weszliśmy. Kilka dziewczyn stało przy klatce z małpkami. Gdy nas zauważyły podeszły i poprosiły Harrego o zdjęcie i autograf. Lux była w wózku, więc wzięłam go i się odsunęłam.
- Hej, my chcemy też zdjęcie z twoją dziewczyną i Lux - krzyknęła jedna z dziewczyn. Harry kiwnął mi głową żebym wzięła małą i podeszła. Zgodziłam się.
Dziewczyny podziękowały za zdjęcie i odeszły. Po obejrzeniu kilkunastu gatunków zwierząt zgłodnieliśmy, bo wyszliśmy z domu wcześniej i nie zjedliśmy tego pysznego obiadu Maggie.
Podeszliśmy do budki z hot-dogami. Kilka minut później siedzieliśmy na ławce i jedliśmy.
Gdy skończyliśmy, wzięłam Lux na ręce i zaczęłam się z nią bawić. Zauważyłam, że Haz wyjął telefon i się do niego uśmiechał. Podeszłam na odległość taką, abym mogła zobaczyć co widnieje na ekranie. Było tam nasze zdjęcie sprzed kilku minut. Harry na nim trzymał Lux na jednej ręce a drugą splótł z moją. Muszę stwierdzić, że wyglądaliśmy słodko.
Spojrzałam na podpis ' Piękna para, którą dziś spotkałam. Wyglądali tak cudownie i słodko' .
Harry spostrzegł, że gapie się w ekran. W tym momencie byłam taka szczęśliwa, że ucałowałam najpierw Harrego a potem dałam buziaka Lux.

Po kilku godzinach spędzonych w parku, postanowiliśmy wracać już do domu. Harry zadzwonił do Lou ( mamy Lux ), że mała dziś zostanie na noc u niego.
Weszliśmy zadowoleni do domu. Nagle usłyszałam dziwne jęki.
- Harry, nie przeszkadzajmy im. - szepnęłam do niego. Wyszliśmy i skierowaliśmy się do domu loczka. Lux zmęczona tym całym dniem poszła spać. A my z Harrym leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy jakąś komedię.
- Wygląda na to, że dziś nocujesz u mnie. - zaśmiał się Harry.
- Tak. To ja może pójdę się przebrać bo jestem zmęczona.. - poszłam na górę. Weszłam do pokoju Hazzy, wzięłam jego dresy i koszulkę. Podreptałam do łazienki i wzięłam prysznic.
30 min. później siedziałam już razem z loczkiem. Bawiłam się jego włosami, były takie miękkie. Nawet nie spostrzegłam kiedy oczy same mi się zamknęły.

UWAGA !

Postanowiłam, że następny rozdział pojawi się, gdy pod tym postem będzie przynajmniej 5 komentarzy. Wiem, że Was na to stać. Dla Was to jeden głupi komentarz a mnie to naprawdę ucieszy. Także jeżeli zależy komuś na następnym rozdziale to wypadałoby napisać ten komentarz ;)

+ przyjmuję wszelką krytykę.

5 komentarzy: