czwartek, 27 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 24

 Poszłam z Harrym na górę. Leżeliśmy wtuleni w siebie, świadomość tego, że mam go przy sobie była wspaniała.

- Harry - powiedziałam głaszcząc jego miękkie włosy - co oznacza twój tatuaż?
- hmm - zamyślił się - nie wiem czy to zrozumiesz, ale chodzi o managament.
- Wyjaśnij mi.
- Ok, więc.. Występ w Xfactorze wcale nie był taki super, wszystko było sztuczne i do kamer. Ale teraz, gdy podpisaliśmy umowę.. Praktycznie we wszystkim musimy go słuchać. Nie możemy robić tego, co się nam podoba. Trzeba słuchać ich i koniec.
- Boże, Harry. Przecież Wy praktycznie nie macie życia prywatnego.. - zamyśliłam się.
- Tak. Więc teraz już widzisz negatywy bycia sławnym. - pocałował mnie.
- Czy w waszym życiu są w ogóle jakieś zalety? - zapytałam tak jakby oburzona.
- Zalety? Mamy wspaniałych fanów bez, których nie bylibyśmy sławni, oni kupują nasze płyty, czekają na koncerty i nas wspierają..
- Jeżeli mam być szczera.. - kiwnął głową na 'tak'. - Więc nie mogę uwierzyć, że znosicie to wszystko ze strony managamentu tylko i wyłącznie dla fanów.
- To jest naszą pracą, tak zarabiamy na życie. Więc musimy to robić. Ale jest jeden, najważniejszy powód. Pomimo managamentu, plotek i tego, że nasze życie nieraz się komplikuje to kochamy to co robimy.
- Rozumiem to. Jeszcze kilka lat temu śpiewałam. W sumie nie była to sława. Nagrywałam covery piosenek i wrzucałam je na youtube.. Ale kochałam to.
- Jeżeli to kochałaś to czemu przestałaś śpiewać? - był zdziwiony, gdy to mówił.
- Odkąd zmarł tata.. nie wiem czemu, ale przestałam. - po policzku pociekła mi pojedyńcza łza, której nie przeoczył Harry. - Po jego śmierci byłam załamana, oprócz niego nie miałam nikogo.
- Teraz masz mnie, ja nie pozwolę żeby ktoś cię skrzywdził. Obiecaj mi, że znowu zaczniesz śpiewać, proszę. - objął mnie ramieniem a ja się w niego wtuliłam.
- Kiedyś, ale nie teraz. Teraz jestem z tobą, mam pracę i za kilka tygodni rozpocznę naukę.. Z resztą wasze jak to było.. directioners? - kiwnął głową - Tak właśnie. One stwierdzą, że jestem z tobą tylko dla własnej sławy. - przerwałam. - A ty obiecaj, że nauczysz mnie grać na gitarze - uśmiechnęłam się.
- Specjalistą od gitar jest Niall, więc to on cię nauczy. A directioners się nie przejmuj. True directioners zrozumiałyby, że cię kocham. - pocałował mnie w czoło. - Próbowałaś kiedyś pisać teksty?
- Pisałam. Miałam specjalny zeszyt.
- Mógłbym go zobaczyć? - zapytał.
- Wybacz, ale nic byś nie zrozumiał. Pisałam je po polsku. W sumie napisałam kilka po angielsku.. Ale ja ten zeszyt zostawiłam w Polsce. Musiałam odciąć od siebie złe wspomnienia.
- Rozumiem. - zamilkł na chwilę. - Jesteś głodna?
- W sumie to tak. Mam mrożoną pizzę, więc zaraz pójdę ją wstawić do piekarnika - wstałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam z pokoju.
W salonie wciąż siedziały dziewczyny. Przywitałam je całusem w policzek.
- Przysiądziesz się do nas z Harrym? - spytała Sophie.
- Zaraz go zapytam - popędziłam na górę.
Harry się zgodził. Wychodziliśmy już z mieszkania, gdy poczułam na talii jego dłonie. Podniósł mnie w górę i przygwoździł do ściany.
- Harry co ty.... - przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
Oplotłam go nogami a on obdarzał mnie pocałunkami. Szedł od ust w dół.
- Harry. Mieliśmy iść oglądać. - przypomniałam mu.
- proszę cię, nie psuj tej pięknej chwili. - wymamrotał, wciągnięty w wir pocałunków, które składał na mojej szyi. Teraz ja postanowiłam przejąć inicjatywę. Na początek pocałowałam go namiętnie, przy czym nasze języki odgrywały najważniejszą rolę. Widziałam pragnienie w oczach chłopaka, ale postanowiłam, że dzis nie dam mu satysfakcji zdobycia mnie. Oderwałam się od jego warg i powędrowałam do szyi. Zrobiłam mu soczystą malinkę po czym kazałam mu żeby mnie puścił.
Gdy już ochłonęliśmy zeszliśmy na dół. Dziewczyny stwierdziły, że też są głodne.
Zrobiłam więc dwie pizze, które z łatwością zjedliśmy.
Dziewczyny wprawdzie skończyły poprzedni film, ale wybrały nowy.
- Koniecznie horror? - mina mi zzrzędła.
- Jakby co to masz obok mnie - uśmiechnął się zadziornie Hazza.
Byłam zażenowana tym, że jako jedyna nie chciałam go oglądać. Nie miałam więc wyjścia i uległam. W tych najbardziej strasznych momentach, Harry mnie mocno obejmował, ponieważ widział strach w moich oczach. Przez cały film siedziałam wtulona w swojego chłopaka.
Dziewczyny od czasu do czasu rozmawiały o mojej imprezie urodzinowej.
__________________________________________________________________________

MAM PROŚBĘ - UDZIELAJCIE SIĘ W POŚCIE NIŻEJ BO TO DLA MNIE WAŻNE:)

8 KOM= NASTĘPNY ROZDZIAŁ

MOJE OPOWIADANIE BĘDZIE BARDZO DŁUGIE, WIĘC NIE MARTWCIE SIĘ TYM, ZE JEŚLI LUCY DOWIE SIĘ O LARRYM TO ONO SIĘ SKOŃCZY, OTÓŻ NIE. BĘDĘ POWRACAŁA DO WĄTKÓW Z POCZĄTKÓW OPOWIADANIA I DO WCZEŚNIEJSZYCH UCZUĆ LUCY :)

HAHAHA. ROZWALIŁO MNIE TO :)

WAŻNE

Więc pisze do Was bo muszę się dowiedzieć czy ktoś z Was jest tu shipperką Larrego? Mam obmyślony dalszy ciąg opowiadania związany właśnie z tym. Nie do końca, ale mam. I muszę wiedzieć czy wolelibyście ciąg dalszy i coś związanego z Larrym czy coś innego (propozycje napisz w kom). Według mnie opowiadanie byłoby ciekawsze z Larrym niż ta piękna miłość Lucy i Harrego. Ale dbam o czytelników i zdaję się na waszą opinię :)

Więc piszcie, piszcie bo bez tego dalej nie ruszę.

niedziela, 23 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 23

KTÓRA TERAZ LIŻE MONITOR? HAHAHA ;D
W pewnym momencie David splótł nasze dłonie. Przypomniała mi się nasza rozmowa sprzed kilku dni, o tym, że jesteśmy przyjaciółmi, ale on zawsze będzie mnie kochał. Postanowiłam, ze nie będę odbierała mu szansy chodzenia ze mną za rękę. Droga minęła nam na rozmowie o pracy, przeszłości a nawet przyszłości.

Gdy doszliśmy już na miejsce, pożegnałam się z Davidem. W pewnym momencie spostrzegłam, że za nami stoi paparazzi i robią z nas jakieś gwiazdki. Powiedziałam Davidowi, żeby szedł ze mną do domu. Nie chciałam aby pytali go o mnie, przecież on mnie kocha i mógłby to powiedzieć.
W domu nie zastaliśmy nikogo. Kazałam Davidowi się rozgościć a ja poszłam się przebrać.
Zdjęłam tą elegancką koszulę i włożyłam koszulkę z napisem: I'm with the band, która znalazła się w moich prezentach urodzinowych. Niestety nie wiem od kogo ona jest.
Zeszłam na dół i zobaczyłam, że na kanapie śpi David. Postanowiłam, że napiszę do Harrego bo widzialam jego samochód na podjeździe. Harry odpisał, że będzie za kilkanaście minut bo jest czymś zajęty i jest u niego Lou. Z racji tego, że miałam jeszcze trochę czasu, postanowiłam wziąć laptopa i wejść na twittera, facebooka czy cokolwiek. Zawsze wolałam korzystać z laptopa niż telefonu. Weszłam na twittera, patrze na followersów a tam ponad 400 tys. I masakrycznie dużo tweetów. Postanowiłam, że sprawię im radość i odpisze na niektóre.

Czy to prawda, że zdradzasz Harrego? Jeżeli tak to jesteś wredną suką.
Odpowiedziałam: Kocham Harrego, ale czy wy nie przesadzacie? Nie mogę już mieć przyjaciół? Proszę, odnoś sie do ludzi z szacunkiem, nie chodzi tylko o mnie. Ale masz 14 lat i mówisz, że jestem suką?! Następny, milszy i nie związany z moją miłością do Harrego: Jakiej muzyki słuchasz? Słuchasz swoich przyjaciół czy też gustujesz w innej muzyce?

Kilka dni temu usłyszałam chłopców na żywo i mogę powiedzieć, ze jestem wielką fanką ich muzyki. Ale to nie wyklucza tego, że nie słucham też innych wykonawców. Jestem belieber i dziwię się sobie, że wcześniej nie słyszałam o 1D.

Kolejne i tymrazem strasznie dziwne : Czy to prawda, że Niall często pierdzi?

W sumie ja nigdy nie słyszałam/czułam żeby to zrobił..Więc naprawdę nie umiem odpowiedzieć na to pytanie :)

Natchnęłam się też na taki tweet: Wszyscy wiemy, że jesteś wredną suką, która zaraz zdradzi Harrego. Jeżeli chcesz żyć to radzę ci ROZSTAŃ SIĘ Z NIM.
moja odpowiedź brzmiała: Przestańcie tak mówić i mieszać mnie z błotem. Nie znacie mnie i nie wiecie jaka jestem. Wiesz, że te twoje groźby mogę podać na policję? Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę.
Na tym tweecie skończyłam odpowiadać. Wszędzie miałam spam: follow me, please.
Harrego jeszcze nie było, więc do tego czasu postanowiłam porobić im te follow, żeby się cieszyły.
Gdy przyszedł Harry, postanowił, że zabierze mnie gdzieś i to miało być tą niespodzianką.
Napisałam kartkę dla Davida, która brzmiała: Rozgość się, jestem z Harrym na mieście. Lucy :)
Włożyłam białe martensy i popędziłam za loczkiem. Wsiedliśmy do auta i jechaliśmy.

Harry zaparkował pod studiem tatuażu. Od zawsze chciałam mieć tatuaż, ale nie mogłam się odważyć. Pomyślałam, że kiedyś muszę spełnić to moje małe marzenie.
Weszliśmy do studia, które wyglądało...dziwnie. Harry stwierdził, że to najlepsze studio w mieście a ja mu wierzę. Spytałam Harrego jaki zamierza zrobić sobie tatuaż, on odpowiedział, że zobaczę.
Efektem końcowym był napis 'You can't give up, you have to wade into it further and further' ( nie możesz się poddać, musisz brnąć w to dalej i dalej. ) Stwierdziłam - ok, jego tatuaż, nie będę wtrącała się w to, co chce sobie wytatuować, a właściwie co już wytatuował. Może w domu spytam go o znaczenie tego tatuażu. W czasie, gdy powstawał tatuaż Harrego, postanowiłam pomyśleć co ja mogłabym sobie wytatuować. Później spytałam loczka, czy mogłabym zrobić sobie tatuaż i czy pracownicy znajdą dla mnie czas. Wszyscy byli zgodni co do tego, żebym zrobiła tatuaż. Postanowiłam wytatuować sobie na nadgarstku 'never give up' (nigdy się nie poddawaj).
Harry stwierdził, że efekt pracy tatuażysty jest super. Mi jego tatuaż też się podobał, choć nie do końca wiedziałam o co mu chodzi.
Gdy skończyli nam robić tatto, zrobiło się późno, więc wróciliśmy do domu.
Zastaliśmy tam Maggie, Sophie i Rose oglądające telewizję. Poszłam z Harrym na górę. Leżeliśmy wtuleni w siebie, świadomość tego, że mam go przy sobie była wspaniała.



5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ

niedziela, 16 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 22

Natchnęłam się na ulotkę, która mówiła o tym, że szukają osoby, która mogłaby robić zdjęcia gwiazdom. Brzmiało zachęcająco, więc wzięłam ulotkę ze sobą.
Gdy tak włóczyłam się po różnych ulicach, wzięłam się na odwagę i zadzwoniłam na numer z ulotki. Umówiłam się na spotkanie na jutro o 13. W końcu można spróbować. 

Wiem, że to nikt z 1D, ale wyobraźcie sobie Harrego zamiast tego chłopaka ;D


Chodziłam po mieście i zakupiłam kilka drobiazgów. Między innymi dwie koszule. Białą i miętową. Zapewne, gdy będę już chodziła do szkoły to mi się przydadzą.
Postanowiłam, że pójdę po kawę do Starckbucks'a. Przeszłam przez ulicę i już byłam w środku przytulnego lokalu. Wzięłam coffe latte i skierowałam się do wyjścia. W oczy rzucił mi się budynek studia fotograficznego. Postanowiłam, że pójdę i zapytam o pracę.
- Dzień Dobry. Mogłabym porozmawiać z kierownikiem czy kimś takim? - zapytałam mężczyznę siedzącego za biurkiem.
- Pierwsze drzwi na lewo. - pokazał a ja poszłam.
Oczom ukazał mi się David. I że niby fotografia to jego hobby? Jasne.
- O, Lucy. Co ty tu robisz? - zapytał zdziwiony.
Hmm. Mam mu powiedzieć, że szukam pracy? Właśnie. Nie będę go okłamywać. - pomyślałam.
- Przyszłam zapytać czy może nie znajdzie się tu dla mnie jakaś praca.. - zaczęłam. - zdecydowałam się na studia związane z fotografią a teraz chciałabym znaleźć jakąś pracę. Wiem, że niewiele umiem.. ale ja się szybko uczę.
- Wiesz.. Od dawna szukam tak jakby mojej 'asystentki'. - powiedział. Odrazu zalała mnie fala radości.
- Hmm. A co miałabym robić?  - zapytałam.
- Na początek możesz umawiać ludzi na sesje. Będziesz mi pomagała z modelkami/modelami. A z czasem może i będzie z ciebie fotograf. - uśmiechnął się.
Rzuciłam mu się na szyję i powiedziałam ciche 'dziękuję'.
- To kiedy chcesz zacząć? - zapytał.
- Jeju. Może być nawet teraz. - krzyknęłam z radości.
- O jeżeli tak bardzo chcesz to proszę. Za godzinę przyjeżdża do nas Emma Watson na jakąś tam sesje, więc na początku zajmiesz się nią bo mnie może nie być.
- Ale jak to mam się nią zająć? Co mam z nią robić? - zapytałam zdziwiona.
- Możesz zrobić jej kawę, pogadać. nie wiem. Jesteś jej fanką? Poprostu zajmij ją jakoś na czas mojej nieobecności..
- Yhym. Coś jeszcze? - uśmiechnęłam się i wzięłam łyk mojej latte.
- Tak. Jeżeli długo mnie nie będzie, będzisz musiała zrobić jej zdjęcia sama. Bo wiesz, ona jest sławna i nie na wszystko ma czas. - dodał. - Dziękuję, jesteś kochana.
- Postaram się - uśmiechnęłam się a on podszedł, dał mi buziaka w policzek i po kilku sekundach zniknął z mojego pola widzenia.
Co ja będę robiła przez tą godzinę? - zastanawiałam się. Postanowiłam, że rozejrzę się po moim nowym miejscu pracy. Okazało się, że jest tutaj jeszcze kilku fotografów. Z jednym nawiązałam dość ciekawą konwersację. Dowiedziałam się, że ma na imię Shaun i współpracuje z młodymi modelami, artystami, piosenkarzami. Potem udało mi się zapoznać z następnym fotografem o imieniu Collin i dziewczyną, która też robiła zdjęcia - Amy. Miałam biuro razem z Davidem a obok nas zakwaterowany był Matthew. On pracował tutaj nad przeróbką zdjęć. Był jeszcze Alfie, który zajmował się efektami specjalnymi. W takiej jakby małej kuchni spotkałam stylistkę ( Louise) i makijażystkę (Anne).Gdy już zapoznałam się z współpracownikami, poszłam do sal, gdzie robiono zdjęcia. Wprawdzie były to białe ściany i nic więcej.. Ale one coś w sobie miały. Nie mogłam uwierzyć, że w tak krótkim czasie znalazłam tak świetną pracę. Gdy tak się rozmarzyłam, nagle przyszedł sms od Harrrego.

 Hej kochanie. Spotkamy się za godzinę? xx

Przepraszam, ale nie mogę. W końcu znalazłam pracę i właśnie ją wykonuję. Jestem w pewnym studiu fotograficznym. Kocham Cię, ale zobaczymy się wieczorem x

Szkoda, bo mam dla ciebie niespodziankę. Ale jeżeli jesteś w pracy to się cieszę :)

Tak, tak. Niespodziankę pokażesz wieczorem. Pa xxx


Nie wierzę, że tak szybko zleciała ta godzina. Była już 17, czyli czas na spotkanie z Emmą.
O dziwo, była bardzo miła i chyba się polubiłyśmy. Być może na tym nasza znajomość się nie skończy.. kto wie. Między pogawędką z Emmą napisałam do Davida o której będzie na co on odpisał, że dziś już nie przyjdzie do biura. Co wskazywało na to, że muszę zrobić zdjęcia Emmie sama.
- Gotowa na sesję? - zapytałam.
- Jasne. - odpowiedziała. - zabierajmy sie do roboty.
- Masz jakieś swoje sugestie co do tematyki sesji? - zapytałam, gdy wchodziłyśmy na salę przeznaczoną do naszej dyspozycji.
- Zdaję się na ciebie. Ta sesja jest tylko i wyłącznie dla mnie, więc zaproponuj mi coś. - uśmiechnęła się.
- Ok, zdjęcia będa niespodzianką dla ciebie. - powiedziałam po czym poleciłam Anne żeby zrobiła jej mocny makijaż a Louise ubrała elegancko ale mrocznie.
Zabrałam się za robienie zdjęć i muszę przyznać, że wyszły boskie. Emma była nimi zachwycona, ponieważ jej sesje zawsze wyglądały słodko i milutko. Nigdy nie miała sesji takiej jak ta.
Gdy Emma wyszła napisałam do Davida : Emma była zachwycona zdjęciami i postanowiła, że częściej będzie odwiedzała twoje studio. Powiedziała, że pieniądze za sesje prześle na twoje konto. Chyba skończyłam pracę na dziś więc się zmywam.
Pożegnałam się z nowo poznanymi ludźmi i zmierzałam w stronę wyjścia ze studia. Stanęłam za drzwiami budynku i postanowiłam zadzwonić po taksówkę. Nagle ktoś wybiegł zza rogu.
- Dobrze się spisałaś. - powiedział. W tej chwili doszło do mnie, że to David. Schowałam komórkę spowrotem do kieszeni.
- David! Przestraszyłeś mnie. A tak w ogóle to co ty tu do cholery robisz? - krzyknęłam na niego zdziwiona.
- Ymm.. nic. Dostałem od ciebie sms i tak wyszło, że przyjechałem.. - powiedział.
- Widzę, że kłamiesz. Mów prawdę.
- Ok. Więc, to że miałaś zrobić zdjęcia Emmie było zaplanowane.. Wiem, że jesteś dobra w robieniu zdjęć i chciałem żeby ktoś cię docenił.. - powiedział.
- Dziękuję, ale nie musiałeś. - podeszłam do niego i przytuliłam.
- Ale chciałem. - dodał. - podwieźć Cię do domu?
- Jeżeli mógłbyś to dziękuję. - powiedziałam.
- Może się przejdziemy? To tylko 30 minut drogi, przez ten czas mozemy pogadać. - zapytał.
- Jasne. - zaczęliśmy iść kierując się w stronę mojego domu.
W pewnym momencie David splótł nasze dłonie. Przypomniała mi się nasza rozmowa sprzed kilku dni, o tym, że jesteśmy przyjaciółmi, ale on zawsze będzie mnie kochał. Postanowiłam, ze nie będę odbierała mu szansy chodzenia ze mną za rękę. Droga minęła nam na rozmowie o pracy, przeszłości a nawet przyszłości.

pod ostatnim postem było 4 com. Teraz wiem, że stać was na komentarze, więc następny rozdział pojawi się, gdy pod tym będzie przynajmniej 5 komentarzy. Dziękuję za czytanie. Niedługo wybije 1000 oglądalność :)

wtorek, 11 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 21

Weszłam do pokoju Hazzy, wzięłam jego dresy i koszulkę. Podreptałam do łazienki i wzięłam prysznic.
30 min. później siedziałam już razem z loczkiem. Bawiłam się jego włosami, były takie miękkie. Nawet nie spostrzegłam kiedy oczy same mi się zamknęły.


Rano wstałam, ale obok mnie nie było loczka. Zdaję się, że chyba zaniósł mnie wczoraj (śpiącą już) do swojej sypialni.
Zaspana zeszłam na dół i ujrzałam Harrego, tańczącego w samych bokserkach. Nie chciałam mu przerywać, wyglądał słodko. Muzyka była dość głośna, więc po cichutku siadłam sobie przy stole i czekałam aż mnie zauważy. W pewnym momencie piosenka się zmieniła i leciało ' I'm sexy and I know it'. Zrobiłam wielkie oczy, ponieważ Harry zaczął robić strasznie dziwne pozy. Rzucał się jakby miał ADHD. W końcu się odwrócił a, gdy ujrzał mnie.. Jego mina była poprostu bezcenna.
Podeszłam do niego i pocałowałam.
- Nie wiedziałam, że mam przy sobie tak wspaniałego tancerza. - zaśmiałam się. - prawie jak Chippendales ;D
- Ooo. Nie spodziewałem się, że ci się spodoba mój taniec - powiedział ze zdziwioną miną.
- Co? przecież był boski - uśmiechnęłam się. - Lux jeszcze śpi? - zapytałam.
- Odwiozłem ją do Lou godzinę temu
- O matko. Która jest godzina? - spojrzałam na zegarek. 12. - Czemu ja tak długo spałam? Mogłeś mnie obudzić. Uwielbiam tą małą. Chciałabym się z nią pożegnać.
- Gdy śpisz to jesteś tak słodka, że nie mam serca żeby cię obudzić - uśmiechnął się.
Podszedł do stołu i położył na nim calutki talerz kanapek z dżemorem. Za chwilę przyniósł dwa kubki kakałka.
- Jesteś taki kochany. - dałam mu buziaka w policzek.
- Ty też Lucy. - powiedział.
Zjedliśmy. Harry postanowił, że dziś spędzi dzień ze swoim przyjacielem. Ja natomiast poszłam do siebie.
Weszłam do domu w totalnym nieogarze. Włosy miałam potargane i powywijane we wszystkie strony, makijaż już powoli spływał. Na dodatek miałam na sobie za dużą koszulkę i równie ogromne dresy mojego chłopaka.
Na szczęście Niall i Maggie byli w pokoju. Na szczęście, nie chciałam aby widzieli mnie (pewnie by się wystraszyli). Pobiegłam szybko do swojego pokoju, wzięłam jakieś szorty oraz koszulkę i poszłam wziąć prysznic.
Gdy skończyłam, ubrałam zwykłą białą bokserkę i szorty z flagą usa. Wyszłam a przede mną akurat stanęła Maggie.
- Nie wiedziałam, że już przyszłaś. - zaczęła.
- Dosłownie przed chwilką. Zdążyłam wziąć prysznic.Jeśli chcesz, łazienka jest już wolna. - uśmiechnęłam się.
- Dzięki. - odwzajemniła uśmiech i weszła do łazienki.
Z racji tego, że włosy miałam mokre, poszłam do swojego pokoju. Siadłam przed małą toaletką i zaczęłam suszyć włosy. Zaplanowałam sobie, że dziś zajmę się szkołą i szukaniem pracy, więc musiałam wyglądać ładnie. Najpierw chciałam zrobić loki, ale uznałam, że do eleganckiego stroju bardziej będą pasowały mi proste włosy. Na dodatek niedługo planuję pójść do fryzjera i zrobić w końcu coś z tymi włosami. Gdy skończyłam swoją fryzurę zeszłam na dół.
Weszłam do kuchni, w której siedział Niall.
- Witaj blondasku. - przywitałam go i zaczęłam robić sobie kawę.
- Cześć. Możemy pogadać? - zapytał.
- No słucham, słucham. - uśmiechnęłam się.
- Bo...między Maggie a mną chyba (padł nacisk z jego ust na to słowo) coś zaiskrzyło. - powiedział niepewnie.
- Nie wiem co wczoraj między Wami zaszło.. Więc helloł. Jak mam ci pomóc? - przemknęło mi przez głowę, że on sobie ze mnie jaja robi. - Czy to mówisz na poważnie?
- No na serio. A jak wytłumaczysz to, że dała mi się całować przez 4 godziny? - powiedział.
- Ale o co.....- zacięłam się. Dopiero teraz ogarnęłam, że chodzi mu o sex. Czyli, że te wczorajsze jęki ( o których praktycznie zapomniałam ) to była Mag i Nial!! Zaczęłam skakać z radości na wieść, że mój przyjaciel i przyjaciółka mogą utworzyć parę. Teraz to ja wyglądałam jakbym miała ADHD.  - Czyli, że Wy jesteście parą?
- No tak jakby.. - powiedział niepewnie. Wiedziałam, że to jakieś przeznaczenie. Oni do siebie strasznie pasują. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę Niall! Ty i Mag.. Nie wierzę! - krzyczałam.
- Tak, widzę jak się cieszył - zaśmiał się. - ja też jestem szczęśliwy. Maggie chyba jest tą moją jedyną.
- Wow. Niall. Ty ją naprawdę kochasz! - krzyknęłam. znowu.
Spojrzałam na zegarek. Było koło 14, czyli w sam raz na wyjście z domu.
Pobiegłam na górę i ubrałam się w to. Chciałam wyglądać elegancko, ale zarazem wygodnie.
Postanowiłam, że się przejdę bo nie miałam aż tak daleko. Włożyłam słuchawki w uszy i mknęłam przez zatłoczone uliczki. W Anglii zazwyczaj pada deszcz. Natomiast dzisiaj było bardzo słonecznie, stąd mój strój.
Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Złożyłam papiery do szkoły fotograficznej. Teraz tylko zostało czekanie na telefon. Postanowiłam pochodzić po różnych ulicach tego pięknego miasta.
Natchnęłam się na ulotkę, która mówiła o tym, że szukają osoby, która mogłaby robić zdjęcia gwiazdom. Brzmiało zachęcająco, więc wzięłam ulotkę ze sobą.
Gdy tak włóczyłam się po różnych ulicach, wzięłam się na odwagę i zadzwoniłam na numer z ulotki. Umówiłam się na spotkanie na jutro o 13. W końcu można spróbować.

_______________________________________________________________________________

Nie mogę uwierzyć, że już 21 rozdział, ponad 800 wyświetleń. 

Ten rozdział był pisany we współpracy z Weroniczką <klik>.

Następny rozdział będzie jeżeli pod tym pojawi się przynajmniej 5 komentarzy ( bez pomocy Weroniki!!!)

Lou wygląda tutaj tak jakby był zazdrosny *_* [Hazza nieładnie tak] ;D


sobota, 8 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 20

- Miłość kwitnie - stwierdził Harry, gdy tamci już byli na zewnątrz.

*oczami Niall'a*

Wkurzyłem się przez to, że moi przyjaciele wyśmiewali mnie za ten pocałunek z Maggie. Ona była wspaniałą dziewczyną. Odrazu, gdy przyszliśmy do domu Lucy spostrzegłem Mag i chyba się zakochałem. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Ponadto dziewczynę, którą kochałem miałem 2 lata temu. Od tamtego czasu czekałem na tą jedyną, którą chyba jest Mag. Nie jestem teraz pewny co do swoich uczuć, ale wiem, że chciałbym aby Mag była moją dziewczyną. Miała prześliczne niebieskie oczy i te jej włosy. Tak. Ja sie chyba zakochałem.
Gdy tak znajomi mnie wyśmiewali wkurzyłem się. Pociągnąłem Maggie za rękę i zabrałem na taras. Nie byłem pewny co do tego co chce jej powiedzieć.. Ale musiałem ją wyciągnąć od tych idiotów (których kocham, bo to moi przyjaciele) bo zaraz by jej coś nagadali.
- Mag.. Przepraszam za to wszystko. - usiadłem i wziąłem łyka lemoniady.
- Nie masz za co przepraszać, byłeś pijany. Po pijaku robi się różne głupstwa.. - odpowiedziała.
- W każdym bądź razie..zapomnijmy o tym. Okej? - stwierdziłem, że nie będę narazie do niej startował. Upewnie się co do swoich uczuć, poznam ją bliżej.
- Tak, zgoda. - powiedziała i wyszła.
Zostałem sam, rozmyślałem o tym co by było gdyby ona stała się moją dziewczyną.

*oczami Lucy*
Gdy Niall zabrał swoją ukochaną na taras, zaczęłam pogawędkę z chłopcami. Liam opowiadał mi jaka to Sophie jest fajna, chciało mi się śmiać, ale zdążyłam się powstrzymać. Josh prawie się nie odzywał, no cóż. Trudno.
Po kilku minutach do pomieszczenia wpadła Mag. Pobiegła do swojego pokoju a ja poszłam za nią. W tym czasie Liam oznajmił mi, że jedzie już do domu. Josh zabrał się z nim.
A Haz spioszek usnął. Zza drzwi usłyszałam płacz, nie pukałam. Po prostu weszłam.
- Co się stało? Czy Niall cię skrzywdził? - zapytałam.
Odpowiedziała mi cisza.
- Możesz mi powiedzieć. Nie chcę, abyś przez niego płakała. - nalegałam.
- Niall..on mi nic nie zrobił. Ja się poprostu w nim zakochałam. - powiedziała niepewnie po czym jeszcze bardziej się rozpłakała. Przytuliłam ją.
- Uwierz mi. Widzę, że oboje jesteście nieśmiali. Po dzisiejszej rozmowie dochodzę do wniosku, że Ty się mu podobasz. Możesz być pewna, że za kilka miesięcy.Ba. Tygodni któreś z was zrobi pierwszy krok. - powiedziałam pewna siebie.
- Naprawdę? - podniosła głowę.
- Tak. Może teraz sie ogarniesz i zejdziemy na dół? - zapytałam.
- Jasne. A czy..Czy Niall tam jest? - uśmiechnęła się.
- Jest. Ale Li i Josh już pojechali. Ty zajmiesz się swoim głodomorkiem a ja obudzę loczka i może zaplanujemy jakoś dzisiejszy dzień. - zaśmiałam się.
Zeszłyśmy na dół. Niall oglądał TV a Harry wciąż spał na kanapie.
- Niall, jesteś głodny? - zapytałam.
- Co? gdzie? jedzenie? - pobiegł do kuchni.
- Maggie, zrobisz coś na obiad? - zapytałam.
- Spaghetti? - zapytała po krótkim namyśle.
- Może być. Niech głodmorek ci pomoże. - uśmiechnęłam się.
Maggie poszła do kuchni. Ja postanowiłam obudzić loczka. Wskoczyłam na kanapę krzycząc:
IT'S TIME TO GET UP BABY !!!
Wciąż nic, nawet się nie poruszył. Jaki on ma głęboki sen - powiedziałam sama do siebie.
Zrezygnowana usiadłam obok niego. Nagle usłyszałam :
- Śniłem o tobie - pocałował mnie w policzek.
- Nie chce wiedzieć nic wiecej.. Więc. Jakie mamy plany na dzisiejsze popołudnie? - zapytałam.
- Hm... Możemy pójść gdziekolwiek chcesz. Pod warunkiem, że zabierzemy Lux. - uśmiechnął się.
- Lux? Możemy? Aww. Możemy iść do zoo. - prawie piszczałam z radości.
- Okej. To ja jadę po Lux. Za 20-30 minut bądź gotowa. - powiedział, gdy wychodził.
Powiadomiłam głodomora i Mag, że jedziemy praktycznie na cały dzień. Niall się ucieszył i powiedział, ze spędzi ten czas z nią.
Podekscytowana dniem z moim chłopakiem i Lux, pobiegłam na górę. Zrobiłam lekki makijaż. Włosy z natury mam falowane, ale postanowiłam je jeszcze podkręcić. Zrobiłam przedziałek z włosów. Spojrzałam w lustro. Włosy wyglądały jak nigdy dotąd, były idealne!
Długo zastanawiałam się co na siebie włożyć. Wybrałam to. Zauważyłam, że minęło 20 minut. Wzięłam torebkę, pobiegłam na dół. Pożegnałam się z Niall'em i Maggie. Gdy wyszłam akurat podjeżdżał Harry.
Wyszedł z małą, ponieważ postanowił, że musi się przebrać bo przy mnie wygląda jak bezdomny. Nakrzyczałam za to na niego i wzięłam od niego Lux. Czekaliśmy przy samochodzie na loczka, gdy wyszedł wyglądał tak bosko.. Wsiedliśmy do auta i wyruszyliśmy.

W zoo nie było tłumów, Harry kupił bilety i weszliśmy. Kilka dziewczyn stało przy klatce z małpkami. Gdy nas zauważyły podeszły i poprosiły Harrego o zdjęcie i autograf. Lux była w wózku, więc wzięłam go i się odsunęłam.
- Hej, my chcemy też zdjęcie z twoją dziewczyną i Lux - krzyknęła jedna z dziewczyn. Harry kiwnął mi głową żebym wzięła małą i podeszła. Zgodziłam się.
Dziewczyny podziękowały za zdjęcie i odeszły. Po obejrzeniu kilkunastu gatunków zwierząt zgłodnieliśmy, bo wyszliśmy z domu wcześniej i nie zjedliśmy tego pysznego obiadu Maggie.
Podeszliśmy do budki z hot-dogami. Kilka minut później siedzieliśmy na ławce i jedliśmy.
Gdy skończyliśmy, wzięłam Lux na ręce i zaczęłam się z nią bawić. Zauważyłam, że Haz wyjął telefon i się do niego uśmiechał. Podeszłam na odległość taką, abym mogła zobaczyć co widnieje na ekranie. Było tam nasze zdjęcie sprzed kilku minut. Harry na nim trzymał Lux na jednej ręce a drugą splótł z moją. Muszę stwierdzić, że wyglądaliśmy słodko.
Spojrzałam na podpis ' Piękna para, którą dziś spotkałam. Wyglądali tak cudownie i słodko' .
Harry spostrzegł, że gapie się w ekran. W tym momencie byłam taka szczęśliwa, że ucałowałam najpierw Harrego a potem dałam buziaka Lux.

Po kilku godzinach spędzonych w parku, postanowiliśmy wracać już do domu. Harry zadzwonił do Lou ( mamy Lux ), że mała dziś zostanie na noc u niego.
Weszliśmy zadowoleni do domu. Nagle usłyszałam dziwne jęki.
- Harry, nie przeszkadzajmy im. - szepnęłam do niego. Wyszliśmy i skierowaliśmy się do domu loczka. Lux zmęczona tym całym dniem poszła spać. A my z Harrym leżeliśmy wtuleni w siebie i oglądaliśmy jakąś komedię.
- Wygląda na to, że dziś nocujesz u mnie. - zaśmiał się Harry.
- Tak. To ja może pójdę się przebrać bo jestem zmęczona.. - poszłam na górę. Weszłam do pokoju Hazzy, wzięłam jego dresy i koszulkę. Podreptałam do łazienki i wzięłam prysznic.
30 min. później siedziałam już razem z loczkiem. Bawiłam się jego włosami, były takie miękkie. Nawet nie spostrzegłam kiedy oczy same mi się zamknęły.

UWAGA !

Postanowiłam, że następny rozdział pojawi się, gdy pod tym postem będzie przynajmniej 5 komentarzy. Wiem, że Was na to stać. Dla Was to jeden głupi komentarz a mnie to naprawdę ucieszy. Także jeżeli zależy komuś na następnym rozdziale to wypadałoby napisać ten komentarz ;)

+ przyjmuję wszelką krytykę.

piątek, 7 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 19

JAKIE TO SŁODKIE *_*
Pierwszy otworzyłam prezent od Harrego. Oczom nie mogłam uwierzyć.
Rozpakowałam go a w środku była lustrzanka. Podobną widziałam u David'a.
- Harry !!!!!!!!!!! Ty.....KOCHAM CIĘ. - podbiegłam do niego jak jakaś idiotka i zaczęłam całować.


- Hmm..To zwykły aparat. Nie musisz mi tak dziękować - zaśmiał się.
- Nie muszę, ale chcę. W końcu dostanie aparatu to nie jest byle co. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie jestem bogata. Zapewne bez niczyjej pomocy nie byłoby mnie na niego stać. - odłożyłam aparat i zaczęłam rozpakowywać następne prezenty.
- Póki cię nie stać to ja mogę spełniać twoje zachcianki, kochanie. - wstał z łóżka i szedł w stronę łazienki. - na tym prezencie się nie skończy. Będą następne i następne..
- Nie. Na tym prezencie się zakończy. Postanowiłam znaleźć pracę. - otworzyłam prezent od Perrie. Ona podarowała mi jakąś kosmetyczkę wypełnioną tuszami, lakierami itd. W zasadzie wszystko to czego potrzebuje kobieta. W sumie nie używałam aż tylu kosmetyków, ale te mi się przydadzą.
- Ty i praca? W sumie to twoja decyzja, nie będę się mieszał. Ale chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że twoja nauka i praca będą przeszkadzały nam w spotykaniu się... - krzyknął z łazienki.
- Twoja praca to dawanie wywiadów i śpiewanie. Pogódź się z tym, że nie każdy ma tak wspaniałe życie. - powiedziałam i zaczęłam otwierać kolejny prezent. Ten był od Eleanor.
Była miłą dziewczyną, ale miałam wrażenie, że nie interesuje się Lou tak jak ja Harrym. I to było dość dziwne.
- Tak, tak. Zdaje sobie sprawę, że to nie ułatwia ci życia. Ale tak to już jest.. Nie można dostawać wszystkiego czego się pragnie. - powiedział to po czym milczał. Ja też.
Byłam zajęta rozpakowywaniem podarunków. Tak więc od El dostałam jakieś perfumy.
Od bandu chłopców dostałam gitarę. Normalnie nie wierzę.. Zawsze chciałam grać na gitarze. Tylko, że nie miałam jak się nauczyć. Teraz postanowiłam sobie, że muszę.
Od Niall'a dostałam ogromnego misiaka i fullcap'a. W sumie w ostatnim czasie zauważyłam, że Niall ciągle w nich chodzi. Lou podarował mi koszulkę w paski, z narysowaną marchewką. Nie mogłam przestać śmiać się na jej widok. Od Maggie i jej koleżanek (których w sumie nie znałam) dostałam sztyblety*. Zaśmiałam się, ponieważ widziałam, ze Harry miał podobne. Od Li dostałam bransoletkę z wygrawerowanym napisem 'friends 4ever'. Następnym prezentem było zdjęcie moje i Harrego. Zrobiono było ono w dzień, w którym pierwszy raz go spotkałam. Zdjęcie ukazywało mnie w objęciach Haz.
Nie chciałam się rozpłakać, ale nie mogłam powstrzymać łez. To niesamowite jak przez jeden wyjazd moje życie się zmieniło. Nagle poczułam na sobie czyjeś ręce. Wiedziałam, że to Haz.
- Coś się stało? - wziął do ręki zdjęcie. - To wspaniały prezent. Pamiętam ten dzień..To był chyba cud, że cię poznałem.
- Też tak uważam.. Nie wiem co by się stało, gdyby nie Wy. - otarłam łzy, które spływały mi po policzkach.
- Nie płacz i nie myśl o tym w ten sposób. To już przeszłość. Cieszmy się tym, że mamy siebie - uśmiechnął się.
Podeszłam do niego i zatopiłam się w jego miękkich ustach.
- Może zaczniemy sprzątać? - zapytałam.
- Jeśli chcesz, przy okazji mam pomysł jak obudzić naszych skacowanych przyjaciół. - uśmiechnął się chytrze.
Ja zaczęłam sprzątać w kuchni a Haz gdzieś poszedł. Po kilku minutach rozległ się głośny pisk. Wszyscy (łącznie ze mną) wbiegliśmy do salonu. Stał tam Harry, obok głośników. To był ten jego pomysł jak obudzić wszystkich.
- Zwariowałeś? głowa mi pęka - powiedział Zayn.
- Wam wszystkim głowa pęka.. Muszę przyznać, że nieźle zabalowaliście. - zaśmiałam się.
- A teraz skacowani pomożecie nam sprzątać - uśmiechnął się złowrogo loczek.
Większość wybyła z domu. Został tylko Josh, Liam, Maggie, Niall i oczywiście Haz.
Sprzątanie poszło nam dosyć szybko. Wprawdzie Niall się strasznie ociągał, ale Mag go pośpieszała. W czasie, gdy Josh, Haz,Niall i Liam poszli przynieść nam coś do picia, Maggie powiedziała mi, że podoba jej się Niall i że śniło jej się jak się całowali. Stwierdziłam, że Maggie była w typie Niall'a. Niska, słodziutka - w sam raz dla Horana. Gdy skończyliśmy pogawędkę, do salonu weszli akurat chłopcy z lemoniadą.
Przyjrzałam im się po kolei i moje oczy zatrzymały się na blondynie. Był strasznie potargany ( to normalne po takiej nocy ) ale usta miał strasznie czerwone. W tej samej chwili do głowy wpadł mi fakt, że Mag miała wczoraj bardzo wyrazistą, czerwoną szminkę na ustach. Oderwałam wzrok od Niall'a i puściłam oczko do Mag. Coś mi mówiło, że ten jej sen wcale nim nie był.
- Niall, masz bardzo ładny kolor szminki na ustach - zaśmiałam się.
Zakłopotany zaczął się wycierać.. Przy czym na policzkach Mag widniały ogromne rumieńce.
Li i Josh też zrozumieli o co chodzi i pękali ze śmiechu.
- Czyżby Niall się całował ? - zaśmiał się Liam.
- Oj, Liam. Żartujesz chyba. Nasz aniołek? - śmiał się Josh.
- Darujcie sobie już te drwiny. Nie widzicie, że się nam Niall mocno zestresował? - powiedziałam. W pewnym sensie też zadrwiłam, ale co mi tam.
- Dajcie spokój, to już nie wolno mi nikogo pocałować? - zapytał Niall.
- Wolno. Ale chyba nikt się nie spodziewał, że tą osobą będzie Maggie - powiedział Josh po czym spojrzał na nią. Ona jeszcze bardziej się zawstydziła.
- Maggie jest bardzo fajną dziewczyną. - powiedział Niall po czym wziął szklankę z lemoniadą, pociągnął za sobą Maggie i wyszli na taras.
- Miłość kwitnie - stwierdził Harry, gdy tamci już byli na zewnątrz.


*sztyblety - buty, które często nosi Harry.
Zdjęcie <klik>


czwartek, 6 grudnia 2012

WAŻNE

 

 UWAGA !




Witaam. Więc zacznę dziś od tego, że nie wiem czy będę dalej pisała tego bloga. Blog ma ponad 600 wyświetleń a ile komentarzy? nie licząc moich znajomych to zero. Wiem, że ktoś to czyta. Więc jeśli czytasz, proszę KOMENTUJ. Wasze komentarze naprawdę motywują do dalszego pisania. W mojej głowie jest milion pomysłów na kolejne rozdziały, ale ja czuję, że tak naprawdę nie mam dla kogo tego pisać.
Poświęcam na tego bloga dużo czasu. A jeżeli to czytasz.. komentarz naprawdę nie kosztuje Cię tak wiele :)

Tak,tak. Jestem shipperką Larry'ego :)

niedziela, 25 listopada 2012

ROZDZIAŁ 18

hahahahahaha
Rozmowa się rozkręciła i nawet nie zauważyłam, kiedy byliśmy już pod moim domem.
Wyjęłam klucze z torby, otworzyłam drzwi i....


Ujrzałam Mag, jej koleżanki, Li, Lou, Haz, Niallera i Zayn'a oraz kilka innych nieznanych mi osób, którzy śpiewali mi sto lat. Dom był cały przystrojony. Hmm. Można powiedzieć, że bajecznie. Oczom nie mogłam uwierzyć. W tej właśnie chwili zdałam sobie sprawę z tego, że dziś obchodzę 19 urodziny! Podbiegłam do nich i każdego po kolei wyściskałam. Nadeszła kolej na Harrego.
- Ty to wymyśliłeś, prawda? - spytałam.
- Ja i chłopcy. Dziewczyny nam pomogły. Czyli niespodzianka się udała? - uśmiechnął się cwaniacko.
- Jasne. Nawet bardzo. Dziękuję - pocałowałam go. Odeszłam od niego i podeszłam do Maggie, która chwilę temu mnie wołała.
- Poznaj moje przyjaciółki. Sophie i Rose. - wskazała na dziewczyny stojące obok.
Sophie była średniego wzrostu, była blondynką. Rose to prześliczna brunetka.
- Cześć, jestem Lucy. Ale to już pewnie wiecie. - zaśmiałam się. - Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy bo właściwie znam tu tylko David'a, Mag i chłopców z zespołu.
- Naprawdę? Chętnie się z tobą zaprzyjaźnimy - powiedziała Sophie.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do chłopców.
- Poznaj Josha, Sandyego Dana i Jona - powiedział Liam i wskazał na każdego po kolei.
- Miło mi was poznać. - uśmiechnęłam się.
Impreza trwała i trwała. Jedliśmy tort. Potem nie wiem jakim cudem, puszczono film o mnie i tak jakby częściach mojego życia. Na koniec się rozpłakałam, chyba jestem zbyt uczuciowa.
Po filmie zgasły światła i w salonie (który był dooość duży) pojawili się One Direction i zaśpiewali kilka piosenek, czyli More Than This, Moments, Little Things i Kiss You.
Muszę stwierdzić, że oni mają naprawdę świetne głosy. Harry zadedykował mi MTT.
Znów się popłakałam. Ze szczęścia. Cieszę się, że nie zostałam w Polsce, ponieważ tutaj spotkałam niesamowitych przyjaciół i wspaniałego chłopaka. Już się nawet nie przejmuję hejterami dotyczącymi mojej osoby..chociaż jeżeli widzi się to napisane nie jest to takie straszne, ale gdy ktoś powie ci to prosto w oczy..to boli. Gdy skończyli, Harry do mnie podszedł.
- I jak? podoba się? - spytał.
- Jeszcze pytasz! Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Dziękuję ci. Dziękuje wam wszystkim. Dzięki wam zapamiętam te urodziny do końca życia. - wpadłam w jego ramiona.
- Jeżeli jesteś szczęśliwa to proszę, nie płacz. Nie lubię jak ktoś płacze, wtedy sam robię się smutny. A tego przecież nie chcemy - uśmiechnął się. I w tym momencie podszedł do nas Niall i Liam. Wpadłam w ramiona Li, potem Niall'a. Nie wiem jak to możliwe, ale znam ich kilka tygodni.. a moje życie od tego czasu strasznie się zmieniło.
- Dziękuję Wam. - stanęłam obok Harrego, który mnie objął.
Impreza trwała dalej. Jako, że jestem abstynentką alkoholu nawet nie ruszyłam. Za to Niall i Louis strasznie się upili. Louis ciągle wchodził na stół i tańczył a Niall latał po całym mieszkaniu i krzyczał, że goni go wielka kanapka. Liam się chyba na nich zdenerwował, zawołał mulata i obaj zanieśli pijaczków na górę.
Po jakichś 30 minutach ktoś zapukał do drzwi. Były to Perrie i Eleanor :)
Przywitałam się z nimi a one dały mi prezenty, które położyłam w sypialni. Okazało się, że trochę tych prezentów się uzbierało. Postanowiłam, że wszystkie otworzę, gdy będę już sama.
* kilka godzin później *
Chyba byłam jedyną trzeźwą osobą, która jeszcze nie spała. Wszędzie ktoś spał i był straszny bałagan. Wyszłam na świeże powietrze na taras. Chciałam usiąść na leżaku, ale w ostatniej chwili zauważyłam, że śpi tam ten.. chyba Josh. Postanowiłam, że pójdę i poszukam Harrego.
Poszłam na górę a tam zastałam Niall'a i Louis'a, którzy smacznie spali. A obok nich na fotelu spała El. W pokoju obok na kanapie spał Liam z tą koleżanką Maggie, chyba Sophie. Na łóżku leżał Zayn z Perrie.
Do pokoju Maggie weszłam i oniemiałam. Była tam ona i ci koledzy z zespołu chłopców. Miałam ochotę się zaśmiać, ale się powstrzymałam. Chciałam pójść do łazienki, ale w drzwiach leżała Rose. Nie wiem dlaczego, ale nie pamiętałam czy na imprezie był David. Wydaje mi się, że był.. Ale nie zdążyłam z nim pogadać. Nigdzie nie mogłam znaleźć Harrego. Przypomniałam sobie, że nie sprawdzałam jeszcze w swojej sypialni na dole. I nie myliłam się. Zauważyłam, że Harry śpi smacznie na moim wielkim łóżku. Położyłam sie obok niego z nadzieją, że zasnę. Odwróciłam się i teraz leżałam twarzą w twarz z loczkiem. Nagle on otworzył oczy.
- Ty kłamczuchu, myślałam, że śpisz...Przestraszyłeś mnie.
- Przepraszam. - powiedział.
- Myślałam, że też się tam uchlałeś w trzy dupy jak Lou i Niall. - zaśmiałam się.
- No to się myliłaś. Nie jestem pijany. Tak w ogóle to która godzina? - zapytał.
- 7. A co? Śpieszy ci się gdzieś? - zapytałam.
- Nie.. Mamy dziś wolny dzień. Ja zamierzam go spędzić z tobą. - powiedział.
- Najpierw chyba będziesz musiał pomóc mi ogarnąć ten dom. - powiedziałam po czym wstałam i podeszłam do fotela, na którym leżało mnóstwo prezentów.
Pierwszy otworzyłam prezent od Harrego. Oczom nie mogłam uwierzyć.
Rozpakowałam go a w środku była lustrzanka. Podobną widziałam u David'a.
- Harry !!!!!!!!!!! Ty.....KOCHAM CIĘ. - podbiegłam do niego jak jakaś idiotka i zaczęłam całować.

czwartek, 22 listopada 2012

ROZDZIAŁ 17

Boże, jaki on jest sexy :D
- Jejku, nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się i pomachałam odchodzącym już dziewczynom.

Wsiedliśmy do auta.
- To gdzie teraz jedziemy? - zapytał David.
- Mi to obojętne w sumie.. Możemy jechać do kina lub jeżeli chcesz to do ciebie. - powiedziałam.
- To wpadniemy do mnie, zostawię zakupy. Potem coś wymyślimy. - odpalił i ruszył.
Jechaliśmy w milczeniu. Właśnie przypomniało mi się, że miałam jechać z Harrym po aparat.
Cóż, pojedziemy kiedy indziej. Muszę sobie przeznaczyć jeden dzień na uporządkowanie wszystkich spraw.
Podjechaliśmy pod dom David'a. Z resztą to nie był normalny dom. To była willa!
Wyszedł, wziął swoje zakupy. Poszliśmy do jego pokoju.
Weszłam i normalnie mi mowę odjęło. Był cuuudowny.
Wszystko było urządzone bardzo nowocześnie. Weszłam z nim do ogromnej garderoby.
Zauważyłam prześliczną czapkę obey. Aww, zawsze chciałam taką mieć, ale wypadło mi to z głowy na zakupach. Przymierzyłam ją. David to zauważył, wyciągnął swojego iphone'a i zrobił mi zdjęcie. Nie lubiłam zdjęć, więc próbowałam wyrwać mu telefon. W efekcie zaczęliśmy się bić i łaskotać. W końcu dorwałam jego telefon. Zobaczyłam moje zdj, ale fajnie wyszłam, więc nie chciałam go usuwać.
- Okej, okej. Trzymaj - rzuciłam mu telefon i uśmiechnęłam się.
Patrzył, czy usunęłam zdjęcie.
- Czemu go nie usunęłaś? - zapytał.
- Nie wiem.. Jeżeli chcesz to usuń. - opadłam na jego łóżko. - ładnie tu masz.
- Nie usunę, zostawię na pamiątkę. - uśmiechnął się. - Nie ja, tylko moi rodzice.
- Mhm, ich miałam na myśli. - rozejrzałam się po pokoju. Zauważyłam, że ma dużo zdjęć na ścianach. I ma kilka lustrzanek na półce. - Jesteś fotografem? - spytałam.
- Można tak to nazwać. To moje zainteresowania, które staram się rozwijać. - odpowiedział.
- Hmm, czyli trzeba wybrać się na jakąś sesję do ciebie. - uśmiechnęłam się.
- Możemy zaczynać nawet teraz, jeśli chcesz. - wziął do ręki aparat.
- Naprawdę?
- Taak
- Mogę pożyczyć kilka ubrań, co? - poszłam w stronę jego garderoby.
- Bierz, co chcesz. - zaśmiał się. - Pójdę po twoje zakupy.
- Jeżeli możesz, to przynieś vansy i sweterek. - powiedziałam po czym zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu jakichś fajnych rzeczy.
Wyszło na to, że włożyłam rurki, vansy i bluzę David'a. I oczywiście czapkę obey.
Poszliśmy do parku i tam powstało kilka zdjęć. David stwierdził, że mam potencjał na modelkę. ta jasne. haha. Później chciałam się 'pobawić' jego aparatem, więc zrobiłam mu zdjęcia. Robiłam też zdjęcia kwiatom. Ogólnie naturze.
Potem David ustawił aparat na statywie i samowyzwalacz robił serie zdjęć. Podczas, gdy my się wygłupialiśmy. Tym oto sposobem powstały świetne zdjęcia. Robiło się już ciemno, więc postanowiliśmy wrócić. Zaszliśmy do jego domu, wzięłam zakupy, ale nie chciało mi się przebierać. David chyba zauważył, że podobają mi się jego bluza i czapka, wiec mi je dał.
Wyszliśmy. David postanowił, że odprowadzi mnie pod sam dom. Nie wiem dlaczego wybrał najdłuższą drogę jaką znałam.
Początkowo szliśmy w milczeniu. Potem on splótł nasze ręce.
- Ale ty wiesz, że ja mam chłopaka? - zapytałam. Może trochę chamsko.
- Tak, wiem. Możemy być przyjaciółmi. Chociaż nie ukrywam, podobasz mi się. I to bardzo. - powiedział.
- Wybacz, ale ja nie mam zamiaru w najbliższym czasie zmieniać chłopaka. Kocham Harrego. I fakt, możemy być przyjaciółmi. - przytuliłam go.
Rozmowa się rozkręciła i nawet nie zauważyłam, kiedy byliśmy już pod moim domem.
Wyjęłam klucze z torby, otworzyłam drzwi i....

wtorek, 20 listopada 2012

ROZDZIAŁ 16

- Oczami Harrego -
Zauważyłem, że Lucy usnęła. Była taka słodka. Zrobiłem jej zdjęcie i postanowiłem, że zaniosę ją do łóżka. Naszego łóżka.
Zdjąłem z niej spodnie i koszulkę i położyłem się obok. Postanowiłem wstawić to zdjęcie na tt.
Dałem podpis ' moja słodka, kochana Lucy x '
Lucy wtuliła się w mój tors, a ja zasnąłem.



- Oczami Lucy -

Obudziłam się wtulona w loczka. Martwiłam się trochę o Maggie, ale szybko mi przeszło.
Zaczęłam powoli wstawać z łóżka, gdy nagle Hazza złapał mnie za rękę.
- A ty gdzie? - zapytał z uśmieszkiem.
- Jak to gdzie? Idę zrobić śniadanie. - wystawiłam mu język.
Harry mnie złapał i pocałował. Jego pocałunki były takie magiczne.
- Ja zrobię śniadanie. Ty leż. - uśmiechnął się i wyszedł.
Nie zauważyłam nawet, że był nagi. Polubiłam takie wstawanie u jego boku.
W czasie, gdy go nie było ubrałam się w jego koszulkę i swoje leginsy. Leżałam i rozmyślałam jakie to mam cudowne życie,pomijając hejterów.
Po kilku minutach do pokoju wszedł Harry, jeszcze nagi, ze stosem kanapek z nutellą i kakaukiem.
- Wygląsz przepysznie. - przejęzyczyłam się. Myślałam o loczku a chciałam powiedzieć, że śniadanie wygląda przepysznie. - to znaczy kanapki XD
- hahahahahaha, wiem, że masz na myśli mnie kotku - usiadł obok mnie.
Pacnęłam go w ramie i wzięłam kanapkę. Po kilku minutach 'przeżuwania' spojrzałam na Hazzę, który również jadł kanapkę. Jadł ją strasznie dziwnie...Wirował po niej językiem. Jak dla mnie to było baaardzo śmieszne
- przestań Harry - zaśmiałam się.
Zrobił minę typu 'no prosze, prosze' ;D
- Nawet o tym nie myśl - wystawiłam mu język.
Położył talerz z kanapkami na stoliku, złapał mnie w talii i powalił na łóżko.
- Puść mnie, muszę iść - próbowałam się wyrwać.
- Naprawdę? - zrobił smutną minę.
Pocałowałam go i wyszłam.
Nie miałam kluczy, więc zadzwoniłam dzwonkiem.
Otworzył mi David.
- Cześć - weszłam do środka. Nie zdziwiłam się, że go tu zastanę. W końcu nie było mnie w domu cały dzień i noc. Mag miała wolną chatę.
- Cześć. Masz jakieś plany na dziś? - zapytał.
- Czemu pytasz? - usiadłam na kanapie.
- Maggie i jej koleżanki idą wieczorem na imprezę a mi się będzie nudziło. Pomyślałem, że może gdzieś wyskoczymy. - uśmiechnął się.
- Ta, spoko. Możemy. - odpowiedziałam. - Maggie jeszcze śpi?
- Nie. Po 10 wyszła na zakupy z koleżankami. - podszedł do telewizora i go włączył.
- Takiej to dobrze. - zaśmiałam się.
- Może i my wpadniemy do jakiegoś centrum handlowego? - skakał po kanałach telewizyjnych.
- Jeżeli chce ci się. Ok - uśmiechnęłam się. On wyłączył telewizor.
- Zbieraj się - powiedział
- Poczekaj, jeszcze makijaż, zmienię ubranie itd. - pobiegłam na górę.
Postanowiłam, że nie zdejmę koszulki Hazzy. Do tego założyłam jasne rurki.
Włosy miałam z natury kręcone, ale zazwyczaj je prostowałam. Dziś miałam straszny nieogar na głowie, więc związałam je w tzw. 'cebulkę' ;D
Zazwyczaj się nie malowałam. Dziś pociągnęłam rzęsy tuszem. I zrobiłam smokey eye eyeliner'em. Wzięłam jakąś torbę i pobiegłam na dół, gdzie czekał David.
- Możemy wychodzić - krzyknęłam w jego stronę. Wychodząc włożyłam na nogi czerwone converse. W sumie w Lodynie zazwyczaj padał deszcz, ale dziś było słonecznie.
David miał auto takie jak Hazza.
****
W centrum jak zwykle byli paparazii. Pewnie jakaś gwiazda była dziś na zakupach.
Strzelili mi kilka fotek, w sumie sama nie wiem czemu. Zbytnio sie tym nie przejęłam.
Weszliśmy do river island i zobaczyłam tam śliczny sweterek. Powiedziałam sobie, że muszę go mieć. Był on biały z ćwiekami na ramionach i czarnym krzyżem na środku. Przymierzyłam i kupiłam go. Chciałam znaleźć coś dla Harrego, ale nie miałam pojęcia co by mu się spodobało. Postanowiłam, że kupię prezent każdemu z nich.
Dla Lou kupiłam koszulkę w paski. Wiem, że ma takich dużo i że takie mu się podobają. W sumie nie była ona całkiem w paski bo miała ogromne czerwone serce na środku.
Gdy weszliśmy do reserved w oczy rzuciła mi sie koszulka z batmanem, którą kupiłam dla siebie i Liam'a. Ja miałam szarą a Liaś czarną. Dla Zayn'a wybrałam koszulkę z napisem 'Vas Hapenin?' Nie miałam pojęcia co dać Niall'owi więc postanowiłam kupić mu koszulkę z serduszkiem.
Dla Harrego kupiłam srebrny naszyjnik z napisem ' forever in my heart ' A na odwrocie 'Lucy'.
Kupiłam też nowe converse. Padło na białe. I zwykłe czarne vansy.
David zakupił kilka bluz i vansy.
Gdy wyszliśmy z KFC wokół zebrał się tłum paparazzi. Spojrzałam dalej i zobaczyłam chłopców. Szybko napotkałam wzrok Niall'a, który coś krzyknął i podbiegł do mnie.
Przywitaliśmy się wszyscy. Z Harrym się przytuliłam. Potem przedstawiłam im David'a.
Zamieniliśmy raptem kilka słów, bo oni musieli iść. Szłam z Davidem w stronę wyjścia.
Gdy byliśmy już na parkingu podeszło do mnie kilka dziewczyn.
- Przekazałabyś to chłopcom? prosimy. - zapytała.
- Jasne. - dziewczyna podała mi zeszyt i kopertę.
- Dziękujemy. - podeszła i mnie przytuliła.
- Jejku, nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się i pomachałam odchodzącym już dziewczynom.

poniedziałek, 19 listopada 2012

ROZDZIAŁ 15

NIALLEREK <3
- Mam nadzieje.. Chodźmy już - zeszliśmy na dół.

Weszliśmy do salonu i zastaliśmy całą czwórkę, która wpieprzała jakieś żarełko.
Szczerze mówić, zrobiłam się głodna.
- A my to już nie dostaniemy? - powiedziałam po czym pocałowałam Hazzę w policzek.
- Hah, jasne, że tak kochanie. - podsunął mi talerz pełen kanapek. - A tak w ogóle to podczas waszej nieobecności wymyśliliśmy co zrobić, żeby przestano cię hejtować. Ale to będzie niespodzianka.
W tym momencie mój chłopak totalnie zjebał mi humor. Miałam dosyć tych hejterów a on jeszcze mi jakieś niespodzianki robi... Miałam ochotę znów zacząć płakać..Wybiegłam z mieszkania, nie chciałam tam dłużej być. Sama nie wiem dlaczego, po prostu mam czasem takie 'humorki'. Nie pomyślałam o tym, że nie wiem, gdzie jest dom Zayn'a i gdzie ja jestem.
Gdy wybiegłam na ulicę usłyszałam, że Harry się zbliża i coś krzyczy.
- Czego chcesz? - gwałtownie się obróciłam. Patrzyłam teraz w jego oczy, które były przepełnione troską i żalem.
- Czemu to robisz? Coś ci zrobiłem? Źle powiedziałem? - prawie płakał.
- Nie, tu nie chodzi o to. Mam dzisiaj okropny humor. - wpadłam mu w ramiona. - przepraszam.
- Chodź już, nie pozwolę żebyś sama wracała do domu.
Wsiedliśmy do jego auta, jechaliśmy w milczeniu. W pewnym momencie auto stanęło na podjeździe Harrego.
- Idziesz do mnie czy do siebie? - zapytał.
- Do ciebie głuptasie, moja współlokatorka ma gości - weszliśmy do jego mieszkania.
Nie wiem dlaczego, ale czułam się tutaj jak u siebie. Odrazu wskoczyłam na kanapę a loczek za mną. Leżeliśmy wtuleni w siebie, oglądając film. Mogłoby się wydawać, że to nudne..Ale u boku osoby takiej jaką jest Harry wszystko jest takie niesamowite..Obróciłam głowę, ponieważ chciałam mu coś powiedzieć, ale wyszło tak, że nasze usta spotkały się w namiętnym i pełnym miłości pocałunku.
- Gdzie będziesz chodziła do szkoły? myślałaś już nad tym? - zapytał głaszcząc moje włosy.
- Chciałabym chodzić do szkoły związanej z fotografią, ale chyba zdecyduję się na turystykę.. W sumie to nie wiem jeszcze. A ty co o tym myślisz?
- Według mnie byłabyś wspaniałym fotografem. I wiem, że cię do tego ciągnie. Wiec zastanów się nad tym czego pragniesz bardziej - uśmiechnął się.
- Wiesz.. Ty chyba masz racje. - wystawiłam mu język. - może jutro pojadę na miasto i kupię jakiś porządny sprzęt, zrobie portfolio i pomyślę nad odpowiednią szkołą.
- oo, świetny pomysł, ja ci w tym pomogę - uśmiechnął się.
- dziękuję.. Za wszystko. Nawet nie wiesz jak bardzo. - wpiłam się w jego usta.
Moje oczy były zmęczone, więc szybko odmówiły posłuszeństwa.

- Oczami Harrego -

Zauważyłem, że Lucy usnęła. Była taka słodka. Zrobiłem jej zdjęcie i postanowiłem, że zaniosę ją do łóżka. Naszego łóżka.
Zdjąłem z niej spodnie i koszulkę i położyłem się obok. Postanowiłem wstawić to zdjęcie na tt.
Dałem podpis ' moja słodka, kochana Lucy x '
Lucy wtuliła się w mój tors, a ja zasnąłem.

niedziela, 18 listopada 2012

ROZDZIAŁ 14

O MATKO, JAKIE SŁODZIAKI :D
Zaczęłam się bać i postanowiłam pójść już w stronę Starbucks'a, gdzie pewnie czeka Louis. Muszę się uspokoić i ochłonąć. Nie chce żeby widział mnie w takim stanie.

Weszłam do środka i spostrzegłam, że Louis'a jeszcze nie ma.
Usiadłam do stolika i zamówiłam Cafe Late z ogromną ilością bitej śmietany. Tak to już jest jak mam zły humor. Powinnam się cieszyć, że mam wspaniałego chłopaka, ale tak nie jest. Nie potrafię być szczęśliwa z nim przez fanki, które najchętniej by mnie zabiły. I właśnie bałam się, że mogą to zrobić..Rozmyślałam nad moim związkiem. Postanowiłam, że nie zrezygnuję z Harrego bo go kocham. I dla mnie liczy się również przyjaźń jaką darzą mnie Niall, Liam, Louis i Zayn.
- Buu - uśmiechnąl się Lou.
- Prawie mi serce stanęło przez ciebie.! Myślałam, że to znowu te napalone fanki - posmutniałam. Mam za długi język. Miałam zachować dla siebie wybryk fanek.. Niestety musiałam się komuś wygadać. Padło na Lou. W końcu to mój przyjaciel.
- Że co? - prawie krzyknął. Był baardzo wkurzony.
- Przedtem byłam w parku i dwie fanki.. tak jakby mnie zaatakowały. Zwyzywały i poszły. - w oczach pojawiły mi się łzy. Louis podszedł do mnie i przytulił.
- Nie martw się. To samo przeżywała Eleanor.. Nie chcę żebyś przez to przechodziła. Nikomu tego nie życzę. to okropność - usiadł naprzeciw mnie.
- Już się przekonałam co znaczy sława. Wasza sława. Lou, one by mnie najchętniej zabiły ! - wybuchnęłam płaczem.
- Wymyślimy coś. Tak nie może być. - podał mi chusteczkę.
Czułam się jak małe dziecko..
- Chodź, zawiozę cię do domu. - wziął mnie za rękę.
- Nie mogę teraz wrócić do domu. Moja współlokatorka ma gości..
- To pojedziemy do Zayn'a. Tam jest reszta zespołu. - wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do taksówki.
Podjechaliśmy pod dom Zayn'a. Poczułam się jeszcze gorzej. W oczach znowu miałam łzy, czułam, że wyglądam jak jakiś potwór.
- Mam złą wiadomość. - powiedział Lou do chłopaków.
- Lu...Lucy? Co jej się stało Lou ?! - krzyknął Harry.
- To nie moja wina.. Fanki. - powiedział to jedno słowo a wszyscy do mnie podbiegli i zaczęli pocieszać. Zrozumiałam, że to samo co ja przeżywały również ich dziewczyny.
- Harry ja tego dłużej nie zniosę, zrób coś. Proszę - wtuliłam się w niego i cicho płakałam.
- Zrobię. Nie martw się już tym. - pocałował mnie w czoło.
- Louis. Ja właśnie przyszłam do ciebie.. Chce pogadać. - zwróciłam
się do Lou. - w cztery oczy.
Louis pociągnął mnie na górę.
- O czym chcesz tak strasznie porozmawiać? - zapytał.
- O Erice.
- Rozumiem. Więc ci wszystko wytłumaczę. Otóż byłem trochę pijany wieczory, w którym ją poznałem. Dlatego to całowanie i wgl. Potem odprowadziłem ją. Ona zaprosiła mnie do środka. I wtedy tak jakby otrzeźwiałem. Zrozumiałem, że zrobiłem jej nadzieję na związek. Chciałem stamtąd uciec. Niestety. Twoja przyjaciółeczka wiedziała, że mam dziewczynę. Była naszą fanką. Chciała zaciągnąć mnie do łóżka. Nie wiem jakim cudem, ale jakoś się od niej uwolniłem. I zdałem sobie sprawę z tego jaka jest fałszywa.. - posmutniał.
- Louis.. Nawet nie wiem jak mam cie przeprosić. Znałam ją tylko jeden dzień.. Myślałam, że jest miła i..i taka jak Wy. Pomyliłam się. - wpadłam mu w ramiona.
- Nie przepraszaj. Oboje wiemy już jaka ona jest. Mam nadzieję, że zarówno ja jak i ty o niej zapomnimy. - uśmiechnął się.
- Mam nadzieje.. Chodźmy już - zeszliśmy na dół.

sobota, 17 listopada 2012

ROZDZIAŁ 13

 - Harry, nie rozumiem.. Czy tylko ja was nie znam? - zdziwiona usiadłam na kanapie.

- Nie martw się, jesteś z Polski. My jesteśmy znani, tutaj. W Anglii. Dzięki internetowi wiedza o nas inne kraje..Niekoniecznie wszyscy. Maggie jest zapewne stąd i wie o nas.  - przytulił mnie.
- Ale ja się czuje dziwnie i podle, gdy tak wszyscy o was mówią a ja...ja nic o was nie wiem. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Faktycznie znamy się krótko, ale to nie tak. Nie wiesz nic o naszej sławie, a nie o nas. Jesteś naszą najlepszą przyjaciółką. - wytarł mi łzę, która spływała po policzku.
- Dziękuję. - wtuliłam się w niego.
- Sory, że przerywam, ale wy jesteście chyba najpiękniejszą parą jaką w swoim życiu widziałam! - krzyknęła przerywając nam.
Zapomniałam nawet, że ona tu jeszcze jest. Wzięła walizki i poszła do swojego ( tymczasowo) pokoju.
- Idź już Harry, masz wywiad. - poganiałam go. - nie chce, aby wasze fanki znienawidziły mnie i stwierdziły, że zagrażam waszej (Harrego) karierze.
- Nie martw się już tymi fankami kochanie. Kiedyś im się to znudzi. - pocałował mnie i wyszedł.
Leżałam na kanapie i oglądałam jakiś film. W pewnym momencie usłyszałam dzownek i podeszłam otworzyć drzwi.
- Cześć, Ja do Maggie. - był przystojny, ale nie wyglądał na jej byłego chlopaka.
- Kim jesteś? - wypaliłam, całkiem bezmyślnie.
- To mój brat. David. - usłyszłam głos Mag. Obróciłam się i spostrzegłam, że stoi za mną.
- W takim razie cześć David. Jestem Lucy. - zaśmiałam się - zostawię was samych -  i wróciłam do swojego pokoju.
- Oczami Maggie -
Wyszłam na totalną idiotkę! Mam brata, przyjaciółki a mieszkam u prawie obcej mi dziewczyny. W sumie bardzo ją polubiłam. Gdy David pójdzie, będę musiała jej wszystko wytłumaczyć. Poszłam z bratem do mojego pokoju. Rozmawialiśmy i okazało się, że spodobała mu się właścicielka mieszkania. Nie chciałam go smucić i nie powiedziałam mu, że ma ona chłopaka. Na dodatek sławnego chłopaka. W pewnym momencie David'owi zadzwonił telefon i okazało się, że musi wracać do pracy. Zostałam sama. Przemyślałam sobie wszystko i postanowiłam porozmawiać z Lucy.

- Oczami Lucy -
Słyszałam jak trzasnęły drzwi, więc to pewnie brat Mag wyszedł. Postanowiłam, że pójde na dół i poczekam na nią. Chciałam z nią porozmawiać.
- Musimy porozmawiać - wpadła do salonu Mag.
- Wiem - odparłam.
- Wiem, że to trochę dziwne, że mam brata i przyjaciółki a wpakowałam się do ciebie. Na prawdę. - przerwałam jej.
- Nie, wręcz przeciwnie. - powiedziałam.
- Pozwól, że skończę... No więc, gdy James wyrzucił mnie z mieszkania, totalnie nie wiedziałam co mam zrobić. Nie miałam ochoty już żyć, bo naprawdę go kocham. Postanowiłam, że pójdę do parku i nikt się mną nie przejmie. Ale zjawiłaś się ty. Nie wiedziałam jak ma ci to wszystko powiedzieć, więc zgodziłam się na twoją propozycje. Jeżeli chcesz to już dziś mogę się wyprowadzić. - zasmuciła się Maggie.
- Nie! nie pozwolę ci na to! Zostajesz tutaj i koniec kropka. - powiedziałam. - o której wpadają twoje przyjaciółki?
- Powiedziały, że będą koło 14. - zamyśliła się.
- Ok, to ja gdzieś wyjdę na ten czas, gdy one tu będą. - uśmiechnęłam się i poszłam na górę.
Wzięłam komórkę i napisałam do Louis'a. Chciałam załatwić sprawę związaną z Ericą.
' Hej Lou. O której kończycie wywiad? Jeżeli możesz to spotkajmy się dziś w Starbucks'ie. To pilne. xx ' Po kilku minutach dostałam odpowiedź.
' Jeżeli to takie ważne, to spotkajmy się tam koło 15. :) '
 Napisałam : ' tylko ani słowa o tym Harremu. ' Odpisał. ' Nie wiem co knujesz, ale ok..x'
Zbliżała się 14, więc postanowiłam, że pójdę do parku a stamtąd do Starbucks'a.
Szłam chodnikiem, w uszach rozbrzmiewała muzyka. Doszłam do parku i usiadłam na ławeczce. Wciąż wsłuchując się w słowa piosenek patrzyłam na różnych ludzi w parku.
Jedni byli samotni (jak ja), inni byli ze znajomymi a jeszcze inni z chłopakiem ( bądź dziewczyną). Czułam się strasznie samotna. Po kilku minutach rozmyśleń, ktoś mi przerwał. Okazało się, że przede mną stały dwie (wkurzone) directionerki.
- Odczep się od Harrego ty suko! On cię nie chce. Lecisz na jego pieniądze i tyle! Wiedz, że cię nienawidzimy! - blondynka (wyglądała na 17-18 lat) odwróciła się i poszła.
Miałam w oczach łzy.
- Szmata - dodała dziewczyna obok i również poszła.
Ja siedziałam jak zamurowana. Płakałam, strasznie płakałam. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Czy ja przez ten związek nawet normalnie wyjść z domu nie mogę? Czułam się podle. Chociaż wiele osób uważało, że powinnam to olewać.. Nie mogłam tego olewać! A jeżeli one mi kiedyś coś zrobią? Zaczęłam się bać i postanowiłam pójść już w stronę Starbucks'a, gdzie pewnie czeka Louis. Muszę się uspokoić i ochlonąć. Nie chce żeby widział mnie w takim stanie.

piątek, 16 listopada 2012

ROZDZIAŁ 12

Raz kozie śmierć - pomyślałam i zatopiłam się w ustach Harrego.
Nie wiedziałam czy robię dobrze, ale Harry się na to zgodził..
Utwierdziliśmy wszystkie fanki w przekonaniu, że jesteśmy parą. Dziwne było dla mnie to, że wszyscy pisali jaka z nas wspaniała para, że do siebie pasujemy. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć..
Było coś koło 1 w nocy, a mi się oczy zamykały. W pewnym momencie je zamknęłam i usnęłam.

- Oczami Harrego -
Odpowiadałem na pytania fanek i nawet nie zauważyłem jak Lucy usnęła. Była taka słodka.
Pocałowałem ją delikatnie i pogłaskałem jej śliczne włosy.  Postanowiłem, że zakończę już tc. Pożegnałem się, wyłączyłem laptopa i położyłem się obok mojej cudownej dziewczyny.
'mojej dziewczyny' - jak to zajebiście brzmi. Jestem taki szczęśliwy.

Obudził mnie telefon. Mój telefon. Odebrałem i dowiedziałem się, że za 2 godziny mamy wywiad.
- Kto to był? - zapytała zaspana Lucy.
- Śpij, ja już uciekam. Za 2 godz. mam wywiad. - pocałowałem ją w czoło.
- Będę tęsknić.. Kocham Cię - powiedziała.
- Ja cię też.. Zobaczymy się wieczorem - uśmiechnąłem się i zniknąłem za drzwiami.

- Oczami Lucy -
No cóż, musiałam się pożegnać. Wstałam bo nie mogłam już zasnąć. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie jajecznicę. Zjadłam i leżałam na kanapie oglądając telewizor, gdy usłyszałam kroki..
- o, Wstałaś już? - uśmiechnęłam sie do Maggie - Mam nadzieję, że dobrze spałaś.
- Bardzo dobrze, mam pytanie. - zawahała się.
- Słucham - kazałam jej usiąść obok mnie.
- Chciałabym się dziś zobaczyć z moimi przyjaciółkami.. i jeśli pozwolisz. Mogą tutaj przyjść? - zapytała.
- Jasne, że mogą. Może je poznam - uśmiechnęłam się.
- Pewnie się polubicie, Ty, Sophie i Rose jesteście do siebie bardzo podobne. - wstała i zaczęła wyjmować coś z lodówki.
- O mało bym nie zapomniała.. Twoje rzeczy są.. - a niech to. Jej walizki są w aucie Harrego! - To znaczy zaraz po nie pójdę. - wstałam i wyszłam.
Poszłam pod dom Harrego, gdzie (na szczęście) stało jego auto.
Zapukałam, a w drzwiach stanął loczek, który był tylko w bokserkach ( sam sex :D ) .
- No wiesz co? A gdyby tu stała teraz jakaś napalona fanka? - dźgnęłam go palcem w brzuch.
- Nie żartuj sobie nawet - uśmiechnął się.
- Tak, tak. Otwórz mi to swoje cudoo. - wskazałam na auto. - muszę wziąć walizki Mag.
- Poczekaj chwile, włoże spodnie i ci pomogę. - wbiegł do mieszkania. Nie było go może minutę i zaraz zjawił się, wziął walizki i razem poszliśmy do mojego domu.
- Poznaj Harrego. - słowa skierowałam do Mag.
- To Harry Styles? Kojarzę go. Co ja mówię? Przecież jestem directioner!  - powiedziała zakłopotana.
 - Harry, nie rozumiem.. Czy tylko ja was nie znam? - zdziwiona usiadłam na kanapie.


Pięciu bogów *___*

czwartek, 15 listopada 2012

ROZDZIAŁ 11

Podeszłam do Maggie i zabrałam ją do mojego domu.

Weszłyśmy do mojego domu. Zauważyłam, że Maggie jest strasznie zachwycona wystrojem. Faktycznie, mój (świętej pamięci) tata lubił nowoczesność. Zaprowadziłam ją do nowego pokoju. Miała tam telewizor i komputer.
- Rozgość się. Pójdę i przyniosę ci coś do jedzenia.
- Nawet nie wiem jak mam ci podziękować za to, co dla mnie robisz..
- Nie musisz dziękować. Lubie pomagać ludziom. - uśmiechnęłam się i wyszłam.
Poszłam do kuchni i zrobiłam kilka kanapek i herbatę. Wróciłam do pokoju Maggie, która leżała na łóżku.
- Trzymaj, musisz być silna. Nie przejmuj się byle dupkiem. - podałam jej kartkę i długopis. - Zapisz tu jego adres. Ktoś pojedzie po twoje rzeczy.
Napisała adres, a ja schowałam karteczkę do kieszeni spodni.
- Dziekuję. Jeżeli pozwolisz to pójdę teraz spać. Jestem strasznie zmęczona.. - powiedziała z wyraźnym zmęczeniem wypisanym w jej niebieskich oczach.
Była 20:00. Siedziałam w salonie i oglądałam telewizor. Postanowiłam, że zrobię Harremu niespodziankę. Wskoczyłam w bluzę i trampki i podbiegłam ogrodem do domu Hazzy.
Zapukałam. W drzwiach stanął (zdziwiony) loczek.
- Mamy sprawę do załatwienia. - weszłam w głąb domu. - Maggie zasnęła, a nie ma ze sobą żadnych rzeczy. Tu - wyjęłam karteczkę. - mam adres jej byłego. Musimy tam pojechać.
- Jasne, zaczekaj tu chwilkę. - pobiegł na górę.
Gdy wrócił był strasznie zadowolony, nie wiem czemu. Wsiedliśmy do samochodu, a w głośnikach rozbrzmiewała piosenka Coldplay. Po tym jak Harreh śpiewał zorientowałam się, że ich uwielbia. Nagle samochód stanął na jakimś podjeździe. Wyszliśmy z auta. Zapukaliśmy. Otworzył nam przystojny brunet.
- Co jest? - zapytał.
- My po rzeczy Maggie - powiedział loczek.
Po tych słowach brunet na kilka sekund zniknął nam z oczu po czym wrócił rzucając w nas walizkami.
- Dzięki. - mruknął Harry. Wziął walizki i zapakował do bagażnika swojego czarnego Land Rover'a.
Po kilku minutach byliśmy już w moim mieszkaniu.
- Mam pomysł, jak spędzimy dzisiejszą noc. - uśmiechnął się.
- Czyli? - zapytałam zakłopotana.
- Zrobimy Twitcama. Chyba wiesz, o co mi chodzi. - odpowiedział.
- Nie zgadzam się. Wiem, że wasze twitcamy ogląda tysiące ludzi, którym ja zapewne bym się nie spodobała.
- Nie gadaj już tyle, zgódź się. - pocałował mnie w czoło.
- Dobrze, ale jeżeli będą hejty to mogę tego nie wytrzymać nerwowo - uśmiechnęłam się.
- Trudno :) - stwierdził
- Ok, to weźmy coś do jedzenia - poszliśmy do kuchni.
Wzięliśmy butelkę Coli, chipsy i jakieś słodycze.
- Harry, przez ciebie będę strasznie grubaa - pokazałam mu język.
- Mi to nie przeszkadza - objął mnie jedną ręką, bo w drugiej miał paczkę chipsów i cukierki.
Weszliśmy na górę, do mojego pokoju. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. W tym momencie dowiedziałam się, że Harry już po spotkaniu w parku poinformował, że zrobi Twitcama i że będzie to niespodzianka.
Weszliśmy i oczom nie mogłam uwierzyć. Było tak dużo ludzi..W pewnym momencie ogarnął mnie strach, mój chłopak chyba to zauważył bo mnie przytulił.
- Uwaga! 3....2.....1... i jesteśmy online kochanie - uśmiechnął się.
Duuużo osób pisało, że do siebie pasujemy. Cieszyli się szczęściem swojego idola.
Natchnęłam się na pytanie o to skąd pochodzę.
- Pochodzę z Polski - powiedziałam do kamerki.
I wtedy zrobił się straszny bałagan.. Wszyscy pisali, że skoro Harry ma dziewczynę Polkę to powinni zrobić koncert w Polsce itepe, itede.
- Nie mam wpływu na to, gdzie będziemy koncertować. Z całego serca chciałbym móc wystąpić razem z chłopakami w Polsce. - powiedział Hazzus.
Już nawet nie patrzyłam w ekran laptopa. Wpatrywałam sie w mojego chłopaka. Miałam straszną ochotę go pocałować. Przygryzłam dolną wargę i wtedy Harry na mnie spojrzał.
- Nie krępuj się - wyszeptał mi do ucha.
Raz kozie śmierć - pomyślałam i zatopiłam się w ustach Harrego.

środa, 14 listopada 2012

ROZDZIAŁ 10

- Nie bój się, będę z tobą. Obiecuję. - pocałował mnie w czoło.

Poszliśmy na tą ogromną zjeżdżalnie a mi już zaczęło się kręcić w głowie. Na szczęście był ze mną Harry. Weszliśmy i bum. Zjeżdżaliśmy. Cieszyłam się bo to było dość fajne. Na dodatek jechałam z Harrym. Nie było, aż tak strasznie.
- dziękuję - uśmiechnęłam się i przytuliłam do loczka.
- Jestem z ciebie dumny, już dzisiaj drugi raz. Zasłużyłaś na..- przerwał, aby mnie pocałować.
Byłam taka szczęśliwa. Bardzo go kocham.
Gdy chcieliśmy się już zbierać, wzrokiem szukałam Maggie. Chciałam się z nią bliżej poznać, niestety ona chyba już wyszła. Podreptaliśmy do szatni i przebraliśmy się.
- Hej dziewczyny, może wpadniemy gdzieś.. Strasznie głodna jestem. - stwierdziłam, gdy już stałyśmy obok drzwi wyjściowych.
- Ja też, chodźmy do Nando's. - krzyknął Niall.
- Jeju, Niall. Nie strasz. - powiedziała El i uśmiechnęła się do niego.
Wyszliśmy z budynku i czekaliśmy na resztę, czyli Zayn'a, Liam'a, Lou i Hazzę.
Po pewnym czasie podbiegli do nas.
- Idziemy do Nando's - poinformowałam resztę.
- Yeah, jesteśmy strasznie głodni - uśmiechnął się Liam.
Poszliśmy do Nando's i wszyscy zamówiliśmy Shwrma House. Obiad minął nam w miłej atmosferze. Po zjedzeniu i przyjemnej rozmowie Zayn poszedł z Pez do kina, Liam i Niall poszli do swoich domów a Lou poszedł gdzieś z El. Ja i Harry postanowiliśmy przejść się do parku.
- Ej, Lucy. Czy to nie ta dziewczyna z którą zderzyłaś się na basenie? - pokazał palcem na zapłakaną dziewczynę, która siedziała na ławce.
Szybko do niej podbiegłam.
- Hej, co się stało? - zapytałam.
- A co cię to obchodzi? Nawet się nie znamy. - odpowiedziała.
- Ja jestem tą dziewczyną z basenu. Naprawdę chcę ci pomóc. - przytuliłam ją.
- Dziękuję, nikt nigdy tego dla mnie nie zrobił. - powiedziała płacząc. - mój chłopak.. on.. mnie zdradził. Na dodatek wyrzucił z mieszkania...
- Możesz zatrzymać się u mnie, a nawet musisz! Nie wybaczyłabym sobie gdybym Cię teraz zostawiła samą.
Odeszłam od niej na chwilę i podbiegłam do Harrego.
- Ja się nią zajmę, możesz już iść gdziekolwiek chcesz. Chłopak ją zdradził i wyrzucił z domu. Przepraszam, ale muszę. Zatrzyma się u mnie. - powiedziałam i pocałowałam loczka w policzek.
- Zobaczymy się jeszcze dziś? - zapytał.
- Jak będę miała czas, to napiszę. - pożegnałam się.
Podeszłam do Maggie i zabrałam ją do mojego domu.
_______________________________________________________
dzisiejszy brak weny doprowadził do tego, że rozdział jest dziwny i nudny ;[ następne będą lepsze :)

wtorek, 13 listopada 2012

ROZDZIAŁ 9

Loczek wyszedł no i zostałam sama. Postanowiłam wejść na twitter'a ponieważ odkąd go założyłam strasznie mnie do niego ciągnęło.
Zobaczyłam masywne ilości negatywnych komentarzy na mój temat. Miałam ochotę się rozpłakać. Zerknęłam na trendy.
' DirectionersHateLucy ' . Rozpłakałam się. Nie tak wyobrażałam sobie moje nowe życie. Tymczasem wszyscy mnie znienawidzili bo usłyszeli plotki na temat mój i Harrego.
Postanowiłam, że wypowiem się na ten temat.
' Nie rozumiem jak to możliwe, że przez jakieś plotki wiele ludzi mnie znienawidziło. Wasz idol jest właśnie szczęśliwy, bo ma swoją drugą połówkę, kogoś kogo kocha. Dlaczego żadna z was nie pojmuje, że powinnyście cieszyć się jego szczęściem? Nie jestem jakąś dziewczyną, która leci na sławę. Gdy poznałam chłopców nie wiedziałam, że należą do tego zespołu, nie byłam tego świadoma. To moi przyjaciele i kocham ich za to jacy są. Nie dlatego, że mają pieniądze i są sławni. Wiele z was pisze, że go nie kocham. Mylicie się. Kocham Harrego jak nikogo na świecie. Jestem z nim szczęśliwa i proszę, uszanujcie to. '
Nie mogłam wytrzymać i napisałam to. Harry miał rację, powinien oznajmić im wszystkim, że jesteśmy razem.
Mało brakowało a zapomniałabym o niespodziance dla Lou. Odłożyłam laptopa i wzięłam do ręki komórkę.
/ Erica, bądź dziś u mnie za godzinę. Weź rzeczy na basen. xx /
Nie minęła minuta a dostałam sms.
/ Przykro mi, ale nie przyjdę. Nie chce mieć już żadnego kontaktu z wami. Z Tobą, Lou i resztą zespołu. /
Nie wiedziałam o co jej chodziło. Nie odpisałam, postanowiłam zapytać o to Louis'a.
Szykowałam rzeczy na basen. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam a w drzwiach stali Liam, Niall, Zayn, Louis a z nimi 2 dziewczyny.
- Hej, to jest Eleanor. Moja dziewczyna. - oznajmił Louis.
Kurcze, nie powiem. Zdziwiło mnie to i to bardzo. Dzień wcześniej on całował się z Ericą. Domyślałam się już co stało się jej.
- Cześć, jestem Lucy. - uśmiechnęłam się.
- Lucy, Lucy. Dziewczyna Harrego? - zapytała.
- Tak, właśnie. Czyżbyś widziała mojego tweeta? - zdziwiłam się.
- Trudno go nie zauważyć. Wszędzie o tym mówią. Ale cieszę się, że to napisałaś. Jesteś wspaniała. - uśmiechnęła się.
- Dziękuję. - powiedziałam.
Następnie Zayn przedstawił mi Perrie. Wiedziałam, że skądś ją kojarzę. To była dziewczyna z X- factor'a. Miała przepiękny głos.
Wzięłam swoje rzeczy i powiedziałam Niall'owi żeby poszedł po loczka.
Wkładałam właśnie moją torbę do auta, gdy ktoś objął mnie w talii.
- Jestem z ciebie dumny. - pocałował mnie w policzek.
- Ty? niby czemu? - zdziwiłam się.
- Twój tweet do wszystkich hejterów był...cudowny. Nie spodziewałem się tego. - uśmiechnął się.
- Te wszystkie teksty o nas doprowadzały mnie do szału. Musiałam coś zrobić. - powiedziałam to i wsiadłam do auta.
Droga minęła mi na rozmowie z Eleanor i Perrie. Dużo się o nich dowiedziałam. Zaskoczył mnie fakt, że Lou jest z El już strasznie długo w związku a robił nadzieję Erice. Cóż, to chyba nie moja sprawa. Dojechaliśmy na miejsce i poszliśmy do szatni. Ja z Eleanor i Perrie podreptałam do damskiej szatni. Przebrałam się w swój strój. Był on granatowo-czerwony w kropki. Eleanor miała czarny strój w różowe kropki a Perrie beżowy.
Wyszłyśmy z szatni i poszłyśmy na basen. Postanowiłyśmy pogawędzić sobie w jacuzzi.
Gdy nie miałyśmy już tematów, a to dziwne ponieważ zawsze jest o czym gadać, poszłyśmy popływać. Ja się trochę oddaliłam ponieważ chciałam to robić w skupieniu i spokoju. Widziałam, że zaraz potem przyszli chłopcy. Zayn dość dziwnie się zachowywał, ale nie ważne. Harry był bogiem w ubraniu..A co dopiero bez. Nie mogłam odciągnąć od niego oczu. Nagle poczułam, że w kogoś uderzyłam. Była to dziewczyna, która miała mniej więcej 17-18 lat. Była ciemną blondynką i z tego co zauważyłam nosi aparat. Była piękna i z wyglądu dojrzała jak na swój wiek.
- Przepraszam, zagapiłam się. Nie chciałam. - westchnęłam. - nic ci nie jest?
- Spokojnie. Wszystko OK. Nie martw się. - uśmiechnęła się.
- Tak w ogóle to jestem Lucy, a ty?
- Maggie - uśmiechnęła się. - miło mi cię poznać.
- Mi cię również. Ja zmykam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy i nasza znajomość się rozwinie - uśmiechnęłam się.
- Mam taką nadzieję. - powiedziała, a ja odpłynęłam.
Podpłynęłam do moich przyjaciół.
- Widzę, że poznałaś nową koleżankę. - zaśmiał się Louis.
- Czyli, że wszystko widzieliście? - zrobiłam coś w stylu facepalm'a.
- Bardzo dokładnie. - powiedział Harry po czym się do mnie uśmiechnął.
Zawstydziłam się, ponieważ kilka minut temu wlepiałam oczy w Harrego. On chyba to zauważył.
- Chodź, zjedziemy razem. - szepnął mi do ucha loczek.
- Nie. - powiedziałam i zawróciłam.
- Czemu? coś się stało? - przejął się.
- Nie, nic. Tylko, że ja się boję. -objął mnie ramieniem.
- Nie bój się, będę z tobą. Obiecuję. - pocałował mnie w czoło.

poniedziałek, 12 listopada 2012

KONTAKT

Od dziś, jeżeli chcecie, 
będę pisała dla Was imaginy.
Piszcie z kim chcecie i jaki ma być (smutny, wesoły, +18) na stylesowaxd@o2.pl
Jeżeli ktoś jest dobry w pisaniu scenek +18 to piszcie na e-mail a ja w razie potrzeby się do Was odezwę :)
No i podziękowanie za pomoc też będzie, 
jeśli ustalimy co i jak :)
Wszelkie pytania : 
http://ask.fm/andzikaa
Zapraszam do follownięcia : 
https://twitter.com/Angela_Polandx 
Zawsze robię FOLLOW BACK ;)

ROZDZIAŁ 8

Zapomniałam o całym świecie, patrząc w jego zielone oczy i stało się. Nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku.
- Co ty....Z resztą nie ważne. - przerwał. - Podobało mi się to. - dodał.
- Wiem, to było dziwne. Mi też się podobało - puściłam mu oczko.
Nie wiem co mi odbiło. Wracając z parku trzymaliśmy się za ręce. Jak dla mnie jak dobrzy przyjaciele. No właśnie, dla mnie. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, co dalej będzie..
Weszliśmy do mojego domu. Nie chciałam żeby zostawał sam w swoim pustym domu, więc zaprosiłam go do siebie. Kompletnie zapomniałam o tym, że nie mam już wolnych pokoi. Gdyby było to możliwe to kazałabym mu iść do któregoś z chłopaków, ale nie mogłam. Liam i Zayn spali w jednym. Niall w drugim. Nie chciałam nikogo budzić. Kazałam mu iść do mojego pokoju. Następna noc spędzona z nim. Mam wrażenie, że to jakieś przeznaczenie. Fakt, Harry strasznie mi się podoba, ale Niall..po prostu nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć.
Wzięłam prysznic w czasie, gdy Harry siedział przed moim laptopem. Wyszłam i położyłam się na łóżku, loczek siedział obok. Kątem oka spostrzegłam, że pisze coś na twitterze. Mniejsza, nie zawracałam sobie tym głowy, w końcu był sławny.
- Harry.. Możesz wziąć już prysznic. Chciałabym pójść już spać, a nie mogę bo ciągle cos robisz - uśmiechnęłam się.
- A tak, przepraszam już idę. - wziął ręcznik i poszedł.
Przejęłam laptopa. Pomyślałam trochę i postanowiłam, że założę sobie twitter'a.
Odrazu weszłam na profil loczka. Zdziwiłam się. Ponad 6 mln obserwujących, strasznie dużoo.
I ostatni tweet: ' Ten dzień zapamiętam do końca życia, był cudowny :) '
Wiedziałam, że chodzi mu o mnie. Cieszyłam się, że był szczęśliwy.
Na ten tweet odpowiedziało mnóstwo fanek. Mimo to ja też coś napisałam :
' Domyślam się o co ci chodzi łobuzie, też go zapamiętam xx '
Chciało mi się spać, więc zamknęłam laptopa i usnęłam.

Rano obudziłam się i zobaczyłam loczka, który spał jeszcze obok mnie. Zobaczyłam, że laptop leży koło niego. Zdziwiłam się trochę. Pomyślałam, że mógł zobaczyć mojego twittera, ale zbytnio się tym nie przejęłam. Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie wszystkim. Postawiłam na naleśniki z nuttelą.
Pierwszy zszedł Niall.
- Dzień dobry. O, czuję naleśniki. Moje ulubione. Dostanę troszkę? - zrobił słodkie oczka.
- Jasne, częstuj się. - podsunęłam mu talerzyk.
- Oszukałaś mnie Lucy. Twierdziłaś, że gotujesz źle a tu takie cudo. - posmutniał. - gdybym wiedział to nie zrezygnowałbym z robienia mi śniadań. Eh.
- Trudno, może jesteś zbyt łatwowierny głodomorku - wystawiłam mu język.
W drzwiach pojawili się Liam i Zayn.
- O, witam śpioszków. Tu macie naleśniki, częstujcie się - pokazałam na stół i przy okazji Niall'a.
- Dzięki, Lucy. - uśmiechnął się Liam.
Wzięłam dwie porcje naleśników i poszłam na górę, do swojego pokoju.
Weszłam i zobaczyłam loczka, który paradował po moim pokoju nago.
- Może tak byś się ubrał wariacie? - rzuciłam mu w twarz bokserkami Calvin'a Klein'a.
- O sorry, nie wiedziałem, że tego nie lubisz. - westchnął. - myślałem, ze wszystkie dziewczyny to lubią.
- No to się mylisz. Ja nie jestem każda. - wysadziłam mu język. - I masz tu swoje śniadanie, chociaż nie zasłużyłes - dodałam.
Wysadził mi język i zapytał.
- Odkąd masz twitter'a?:)
- Hmm, od wczoraj. Czemu pytasz? - zdziwiłam się
- Bo widziałem twojego tweeta dotyczącego mojego cudownie spędzonego dnia. No i przy okazji mam ci coś do powiedzenia. - westchnął.
- Słucham.
- Dzwonił do mnie manager. Podobno w gazetach i na internecie szaleją nasze wspólne zdjęcia. Twoje i moje. Z wczoraj. Przepraszam. Powinienem uważać na to wszystko. I do tego ten pocałunek... - Usiadł na łóżku.
- Nie ma sprawy, ale to chyba nie wszystko? - zapytałam.
- Tak, jest jeszcze coś. Manager kazał mi żebyśmy udawali, że jesteśmy razem. Jeżeli się nie zgodzisz to uszanuję twoją decyzję. On po prostu nie chce żeby ludzie uważali mnie za łamacza serc czy coś. Bo wiesz. Dziwnie wyglądała ta wczorajsza sytuacja no i pewnie wszyscy myślą, że jesteśmy razem. - wziął sobie naleśnika.
- Ymm, Jasne. Jeżeli to ma ci pomóc to się zgadzam. - Nie chciałam mu mówić o tym, że chcę z nim być. Nie teraz. Musiałam poczekać na dobry moment.
- Uff. - odetchnął z ulgą. - Zjesz ze mną?
Kiwnęłam głową na tak i razem zajadaliśmy się naleśnikami. Po skończonym śniadaniu zeszliśmy razem na dół.
- Chłopaki, mamy wam coś do powiedzenia. - zaczęłam.
Wzięłam loczka za rękę i chłopcy zaczęli nagle robić wielkie 'uuuuu'.
- Domyślaliśmy się, pasujecie do siebie gołąbeczki. - powiedział Zayn.
- Zostaw mojego Harrego. - krzyczał Lou i ciągnął loczka za rękaw koszulki.
- Lou, tak mi przykro :D - powiedziałam.
- Macie jakieś plany na dziś ? - zapytał Liam.
- Hmm, praktycznie żadnych. - stwierdził Niall.
- A ta impreza u Josh'a? - zapytał Zayn.
- A tak, impreeeza. Lucy, potowarzyszysz mi ? - zapytał Harry i objął mnie w talii.
- Jeszcze pytasz, przecież to twoja dziewczyna. - zaśmiał się Niall.
- Czyli plany na wieczór są. A co z resztą dnia? - zapytał Lou i śmiesznie poruszył brwiami.
- Lou a może oświecisz mnie i opowiesz o wieczorze a właściwie nocy spędzonej z Ericą? - puściłam mu oczko ;D
- Właściwie to odprowadziłem ją do domu i na tym się skończyło. - posmutniał
- Jeej, przykro mi. - przytuliłam go.
- Więc zabieramy się wszyscy i za godzinę jedziemy na basen. - krzyknął Liam.
- Lou, będę miała dla ciebie niespodziankę kochany. Mam nadzieje, że się ucieszysz. - pocałowałam go w policzek.
Chłopcy pojechali do swoich domów a Harry został ze mną. Był przecież moim sąsiadem.
- Czemu nie powiedziałaś im, że to nie jest prawdziwy związek? - zapytał.
- A czemu miałabym im tak mówić? Wiesz, wczoraj sobie wszystko przemyślałam i zależy mi na tobie. Chciałabym żebyśmy byli razem. - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Jeju, Lucy. Nawet nie wiesz jak ja się cieszę! - ścisnął mnie tak mocno, że myślałam, że się uduszę.
- Harry, czy ty chcesz mnie udusić? - zaśmiałam się.
- Nigdy w życiu.
Staliśmy tak przytuleni i w milczeniu. Harry był ode mnie sporo wyższy.
Pociągnęłam go za sobą na górę i rzuciliśmy sie razem na łóżko.
Wplotłam palce w jego bujne włosy, siedziałam na nim okrakiem. O mało co nie doszło do tego czego żadne z nas się nie spodziewało i zostalibyśmy bez ubrań.
Na szczęście powstrzymaliśmy się. Skończyło się na namiętnych pocałunkach.
Nagle loczek zaczął muskać moją szyję.
- Harry, nie. Proszę. Nie teraz. - wręcz błagałam go żeby przestał.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, księżniczko. - powiedział to i jak gdyby nigdy nic i wziął mojego laptopa. - Czas ogłosić, że jesteś moja całemu światu.
- Nie przesadzasz, głuptasie? - pocałowałam go w czoło.
- Chyba nie chcesz, aby znowu powstała ogromna ilość plotek na nasz temat. - zaczął swoją 'przemowę'.
- Dobra, dobra. Może poczekamy, aż wszystko się uspokoi? Proszę. Znamy się zaledwie kilka dni. - namawiałam go, aby tego nie robił.
- Jak chcesz. Ja idę do siebie. Za godzinkę tu przyjdę i zmykamy na basen, nie zapomnij. - puścił mi oczko.
- Nie martw się tak. Nie zapomnę - uśmiechnęłam się.
Loczek wyszedł no i zostałam sama. Postanowiłam wejść na twitter'a ponieważ odkąd go założyłam strasznie mnie do niego ciągnęło.
 ________________________________________________________________________________
jakieś strasznie długi mi wyszedł ;D Mam nadzieje, że ktoś to czyta chociaż ;D