![]() |
| hahahahahaha |
Wyjęłam klucze z torby, otworzyłam drzwi i....
Ujrzałam Mag, jej koleżanki, Li, Lou, Haz, Niallera i Zayn'a oraz kilka innych nieznanych mi osób, którzy śpiewali mi sto lat. Dom był cały przystrojony. Hmm. Można powiedzieć, że bajecznie. Oczom nie mogłam uwierzyć. W tej właśnie chwili zdałam sobie sprawę z tego, że dziś obchodzę 19 urodziny! Podbiegłam do nich i każdego po kolei wyściskałam. Nadeszła kolej na Harrego.
- Ty to wymyśliłeś, prawda? - spytałam.
- Ja i chłopcy. Dziewczyny nam pomogły. Czyli niespodzianka się udała? - uśmiechnął się cwaniacko.
- Jasne. Nawet bardzo. Dziękuję - pocałowałam go. Odeszłam od niego i podeszłam do Maggie, która chwilę temu mnie wołała.
- Poznaj moje przyjaciółki. Sophie i Rose. - wskazała na dziewczyny stojące obok.
Sophie była średniego wzrostu, była blondynką. Rose to prześliczna brunetka.
- Cześć, jestem Lucy. Ale to już pewnie wiecie. - zaśmiałam się. - Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy bo właściwie znam tu tylko David'a, Mag i chłopców z zespołu.
- Naprawdę? Chętnie się z tobą zaprzyjaźnimy - powiedziała Sophie.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do chłopców.
- Poznaj Josha, Sandyego Dana i Jona - powiedział Liam i wskazał na każdego po kolei.
- Miło mi was poznać. - uśmiechnęłam się.
Impreza trwała i trwała. Jedliśmy tort. Potem nie wiem jakim cudem, puszczono film o mnie i tak jakby częściach mojego życia. Na koniec się rozpłakałam, chyba jestem zbyt uczuciowa.
Po filmie zgasły światła i w salonie (który był dooość duży) pojawili się One Direction i zaśpiewali kilka piosenek, czyli More Than This, Moments, Little Things i Kiss You.
Muszę stwierdzić, że oni mają naprawdę świetne głosy. Harry zadedykował mi MTT.
Znów się popłakałam. Ze szczęścia. Cieszę się, że nie zostałam w Polsce, ponieważ tutaj spotkałam niesamowitych przyjaciół i wspaniałego chłopaka. Już się nawet nie przejmuję hejterami dotyczącymi mojej osoby..chociaż jeżeli widzi się to napisane nie jest to takie straszne, ale gdy ktoś powie ci to prosto w oczy..to boli. Gdy skończyli, Harry do mnie podszedł.
- I jak? podoba się? - spytał.
- Jeszcze pytasz! Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Dziękuję ci. Dziękuje wam wszystkim. Dzięki wam zapamiętam te urodziny do końca życia. - wpadłam w jego ramiona.
- Jeżeli jesteś szczęśliwa to proszę, nie płacz. Nie lubię jak ktoś płacze, wtedy sam robię się smutny. A tego przecież nie chcemy - uśmiechnął się. I w tym momencie podszedł do nas Niall i Liam. Wpadłam w ramiona Li, potem Niall'a. Nie wiem jak to możliwe, ale znam ich kilka tygodni.. a moje życie od tego czasu strasznie się zmieniło.
- Dziękuję Wam. - stanęłam obok Harrego, który mnie objął.
Impreza trwała dalej. Jako, że jestem abstynentką alkoholu nawet nie ruszyłam. Za to Niall i Louis strasznie się upili. Louis ciągle wchodził na stół i tańczył a Niall latał po całym mieszkaniu i krzyczał, że goni go wielka kanapka. Liam się chyba na nich zdenerwował, zawołał mulata i obaj zanieśli pijaczków na górę.
Po jakichś 30 minutach ktoś zapukał do drzwi. Były to Perrie i Eleanor :)
Przywitałam się z nimi a one dały mi prezenty, które położyłam w sypialni. Okazało się, że trochę tych prezentów się uzbierało. Postanowiłam, że wszystkie otworzę, gdy będę już sama.
* kilka godzin później *
Chyba byłam jedyną trzeźwą osobą, która jeszcze nie spała. Wszędzie ktoś spał i był straszny bałagan. Wyszłam na świeże powietrze na taras. Chciałam usiąść na leżaku, ale w ostatniej chwili zauważyłam, że śpi tam ten.. chyba Josh. Postanowiłam, że pójdę i poszukam Harrego.
Poszłam na górę a tam zastałam Niall'a i Louis'a, którzy smacznie spali. A obok nich na fotelu spała El. W pokoju obok na kanapie spał Liam z tą koleżanką Maggie, chyba Sophie. Na łóżku leżał Zayn z Perrie.
Do pokoju Maggie weszłam i oniemiałam. Była tam ona i ci koledzy z zespołu chłopców. Miałam ochotę się zaśmiać, ale się powstrzymałam. Chciałam pójść do łazienki, ale w drzwiach leżała Rose. Nie wiem dlaczego, ale nie pamiętałam czy na imprezie był David. Wydaje mi się, że był.. Ale nie zdążyłam z nim pogadać. Nigdzie nie mogłam znaleźć Harrego. Przypomniałam sobie, że nie sprawdzałam jeszcze w swojej sypialni na dole. I nie myliłam się. Zauważyłam, że Harry śpi smacznie na moim wielkim łóżku. Położyłam sie obok niego z nadzieją, że zasnę. Odwróciłam się i teraz leżałam twarzą w twarz z loczkiem. Nagle on otworzył oczy.
- Ty kłamczuchu, myślałam, że śpisz...Przestraszyłeś mnie.
- Przepraszam. - powiedział.
- Myślałam, że też się tam uchlałeś w trzy dupy jak Lou i Niall. - zaśmiałam się.
- No to się myliłaś. Nie jestem pijany. Tak w ogóle to która godzina? - zapytał.
- 7. A co? Śpieszy ci się gdzieś? - zapytałam.
- Nie.. Mamy dziś wolny dzień. Ja zamierzam go spędzić z tobą. - powiedział.
- Najpierw chyba będziesz musiał pomóc mi ogarnąć ten dom. - powiedziałam po czym wstałam i podeszłam do fotela, na którym leżało mnóstwo prezentów.
Pierwszy otworzyłam prezent od Harrego. Oczom nie mogłam uwierzyć.
Rozpakowałam go a w środku była lustrzanka. Podobną widziałam u David'a.
- Harry !!!!!!!!!!! Ty.....KOCHAM CIĘ. - podbiegłam do niego jak jakaś idiotka i zaczęłam całować.

BOSKIE BOSKIE I JESZCZE RAZ BOSKIE <33333
OdpowiedzUsuń