sobota, 17 listopada 2012

ROZDZIAŁ 13

 - Harry, nie rozumiem.. Czy tylko ja was nie znam? - zdziwiona usiadłam na kanapie.

- Nie martw się, jesteś z Polski. My jesteśmy znani, tutaj. W Anglii. Dzięki internetowi wiedza o nas inne kraje..Niekoniecznie wszyscy. Maggie jest zapewne stąd i wie o nas.  - przytulił mnie.
- Ale ja się czuje dziwnie i podle, gdy tak wszyscy o was mówią a ja...ja nic o was nie wiem. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Faktycznie znamy się krótko, ale to nie tak. Nie wiesz nic o naszej sławie, a nie o nas. Jesteś naszą najlepszą przyjaciółką. - wytarł mi łzę, która spływała po policzku.
- Dziękuję. - wtuliłam się w niego.
- Sory, że przerywam, ale wy jesteście chyba najpiękniejszą parą jaką w swoim życiu widziałam! - krzyknęła przerywając nam.
Zapomniałam nawet, że ona tu jeszcze jest. Wzięła walizki i poszła do swojego ( tymczasowo) pokoju.
- Idź już Harry, masz wywiad. - poganiałam go. - nie chce, aby wasze fanki znienawidziły mnie i stwierdziły, że zagrażam waszej (Harrego) karierze.
- Nie martw się już tymi fankami kochanie. Kiedyś im się to znudzi. - pocałował mnie i wyszedł.
Leżałam na kanapie i oglądałam jakiś film. W pewnym momencie usłyszałam dzownek i podeszłam otworzyć drzwi.
- Cześć, Ja do Maggie. - był przystojny, ale nie wyglądał na jej byłego chlopaka.
- Kim jesteś? - wypaliłam, całkiem bezmyślnie.
- To mój brat. David. - usłyszłam głos Mag. Obróciłam się i spostrzegłam, że stoi za mną.
- W takim razie cześć David. Jestem Lucy. - zaśmiałam się - zostawię was samych -  i wróciłam do swojego pokoju.
- Oczami Maggie -
Wyszłam na totalną idiotkę! Mam brata, przyjaciółki a mieszkam u prawie obcej mi dziewczyny. W sumie bardzo ją polubiłam. Gdy David pójdzie, będę musiała jej wszystko wytłumaczyć. Poszłam z bratem do mojego pokoju. Rozmawialiśmy i okazało się, że spodobała mu się właścicielka mieszkania. Nie chciałam go smucić i nie powiedziałam mu, że ma ona chłopaka. Na dodatek sławnego chłopaka. W pewnym momencie David'owi zadzwonił telefon i okazało się, że musi wracać do pracy. Zostałam sama. Przemyślałam sobie wszystko i postanowiłam porozmawiać z Lucy.

- Oczami Lucy -
Słyszałam jak trzasnęły drzwi, więc to pewnie brat Mag wyszedł. Postanowiłam, że pójde na dół i poczekam na nią. Chciałam z nią porozmawiać.
- Musimy porozmawiać - wpadła do salonu Mag.
- Wiem - odparłam.
- Wiem, że to trochę dziwne, że mam brata i przyjaciółki a wpakowałam się do ciebie. Na prawdę. - przerwałam jej.
- Nie, wręcz przeciwnie. - powiedziałam.
- Pozwól, że skończę... No więc, gdy James wyrzucił mnie z mieszkania, totalnie nie wiedziałam co mam zrobić. Nie miałam ochoty już żyć, bo naprawdę go kocham. Postanowiłam, że pójdę do parku i nikt się mną nie przejmie. Ale zjawiłaś się ty. Nie wiedziałam jak ma ci to wszystko powiedzieć, więc zgodziłam się na twoją propozycje. Jeżeli chcesz to już dziś mogę się wyprowadzić. - zasmuciła się Maggie.
- Nie! nie pozwolę ci na to! Zostajesz tutaj i koniec kropka. - powiedziałam. - o której wpadają twoje przyjaciółki?
- Powiedziały, że będą koło 14. - zamyśliła się.
- Ok, to ja gdzieś wyjdę na ten czas, gdy one tu będą. - uśmiechnęłam się i poszłam na górę.
Wzięłam komórkę i napisałam do Louis'a. Chciałam załatwić sprawę związaną z Ericą.
' Hej Lou. O której kończycie wywiad? Jeżeli możesz to spotkajmy się dziś w Starbucks'ie. To pilne. xx ' Po kilku minutach dostałam odpowiedź.
' Jeżeli to takie ważne, to spotkajmy się tam koło 15. :) '
 Napisałam : ' tylko ani słowa o tym Harremu. ' Odpisał. ' Nie wiem co knujesz, ale ok..x'
Zbliżała się 14, więc postanowiłam, że pójdę do parku a stamtąd do Starbucks'a.
Szłam chodnikiem, w uszach rozbrzmiewała muzyka. Doszłam do parku i usiadłam na ławeczce. Wciąż wsłuchując się w słowa piosenek patrzyłam na różnych ludzi w parku.
Jedni byli samotni (jak ja), inni byli ze znajomymi a jeszcze inni z chłopakiem ( bądź dziewczyną). Czułam się strasznie samotna. Po kilku minutach rozmyśleń, ktoś mi przerwał. Okazało się, że przede mną stały dwie (wkurzone) directionerki.
- Odczep się od Harrego ty suko! On cię nie chce. Lecisz na jego pieniądze i tyle! Wiedz, że cię nienawidzimy! - blondynka (wyglądała na 17-18 lat) odwróciła się i poszła.
Miałam w oczach łzy.
- Szmata - dodała dziewczyna obok i również poszła.
Ja siedziałam jak zamurowana. Płakałam, strasznie płakałam. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Czy ja przez ten związek nawet normalnie wyjść z domu nie mogę? Czułam się podle. Chociaż wiele osób uważało, że powinnam to olewać.. Nie mogłam tego olewać! A jeżeli one mi kiedyś coś zrobią? Zaczęłam się bać i postanowiłam pójść już w stronę Starbucks'a, gdzie pewnie czeka Louis. Muszę się uspokoić i ochlonąć. Nie chce żeby widział mnie w takim stanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz