niedziela, 11 listopada 2012

ROZDZIAŁ 7

Pocałunek był piękny. Mógłby trwać wiecznie. Chyba poczułam coś do Niall'a..
Postanowiłam, że będę kryła się ze swoimi uczuciami, ponieważ nie chciałam zranić loczka. I sama nie byłam niczego pewna.Fakt, Harry był mi bliski. Gdybym ot tak powiedziała mu o tym, że nic do niego nie czuje i była z jego przyjacielem... on by się załamał. Nie chciałam tego.
- Haaloooo - krzyczał Louis.
- Ziemia do Lucyyy - wrzasnął Zayn machając mi ręką przed nosem.
- Ah, przepraszam. Zamyśliłam się. - powiedziałam i zaczerwieniłam się.
Miałam nadzieje, że Harry nie domyśli się, że zakochałam się w Niall'u.
- Dobra, może zakończymy już tą grę? Zrobiła się nudna. - wtrącił Harry.
Widać było, że jest zły. I najgorsze było to, że wiedziałam dlaczego..
- Nie! Jeżeli nie chcesz to nie graj - powiedział Liam i wystawił loczkowi język.
- Dajcie spokój. Nikt stąd nie idzie. Gramy dalej - powiedziałam posyłając Harr'emu uśmiech. Odwzajemnił go a ja się ucieszyłam.
Teraz kręcił Niall i wypadło na Hazzę. Wybrał wyzwanie.
- Hmm.. - westchnął. - może Ty i Lucy będziecie przez tydzień robili mi śniadanie? - zaśmiał się. - Tak, to wspaniały pomysł.
- Niall ! Jesteś niegrzeczny i nas wykorzystujesz - zaśmiałam się.
- Och, Lucy. Mam nadzieję, że dobrze gotujesz. - wystawił mi język.
- Ja? Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że cię nie otruję - zrobiłam słodkie oczka do blondyna.
Pozostała czwórka wraz z Ericą zaczęli się śmiać.
- Em, wole nie ryzykować. Wymyślę coś innego. - powiedział zawiedziony. - Wiem! - krzyknął - Harry pocałuj ją. Już.
Tylko nie to - pomyślałam.. Byłoby niegrzecznie uciec..Postanowiłam, że się poddam.
To był mój drugi pocałunek z loczkiem. Nie był taki jak pocałunek blondyna, ale w nim również było coś magicznego. Coś czego pragnęło się więcej.
Widziałam po twarzach reszty, że nie mieli ochoty tu siedzieć.
Niall najchętniej poszedł by coś jeść, Liam już prawie zasypiał, Louis był zajęty Ericą, Harry przygnębiony a Zayn już usnął. Widocznie byli zmęczeni.
- To jak, kończymy? - zapytałam.
- Z tego co widzę to dalsza gra nie ma sensu.. - powiedział Harry.
- Musimy zrobić coś z Zayn'em. I Liamem. - oboje spali.
- Zanieście ich na górę. Obojętnie do którego pokoju. - powiedziałam.
Chłopcy zanieśli najpierw Zayn'a a potem Liam'a .
- Pa, Lucy. Zabieram Lou i idziemy do mnie. Zobaczymy się jutro. - oznajmiła mi Erica.
- Okej, cześć. Opiekuj się nią Lou - powiedziałam po czym ich uściskałam.
Niall i Harry właśnie zeszli i pożegnali się z zakochańcami.
- Ja jestem już zmęczony, pójdę spać. - powiedział Niall.
- Możesz zostać tutaj, mam jeszcze jeden pokój. - zaproponowałam.
Dopiero potem pomyślałam, że dla loczka juz nie ma pokoju. Będziemy musieli spędzić noc razem, znowu..
- Ok, to dobranoc. - uśmiechnął się i poszedł na górę.
- Wygląda na to, że zostaliśmy sami.. - powiedziałam do Hazzy.
- yhym.. Co robimy? - uśmiechnął się cwaniacko.
- Mam ochotę przejść się gdzieś. Idziesz czy zostajesz? - powiedziałam i poczochrałam mu te jego słitaśne włosy ;D
- Jasne, że idę. Proponuję park. - poprawił fryzurę.
Szliśmy w milczeniu. Obawiałam się, że loczek zaraz wyskoczy z jakimś tekstem o miłości. Aż tak bardzo się nie pomyliłam..
- Lucy... Podczas gry w butelkę zrozumiałem, że nic do mnie nie czujesz.. I wiem, że kochasz Niall'a.
Zrobiłam wielkie oczy, chociaż i tak wiedziałam, że sie domyśla. Mimo to i tak nie mogłam uwierzyć w to co powiedział..
- Ja.. Nie wiem co mam powiedzieć. - jąkałam się.
- Najlepiej prawdę. Wiem, że mamy 'trudną' sytuację, ale możesz mi powiedzieć wszystko. Potraktuj mnie jak najlepszego przyjaciela. - powiedział. - Zrób dla mnie chociaż to.
- Harry, Ja.. Przepraszam - powiedziałam to i wpadłam w jego ramiona.
O dziwo, nie przejmowałam się niczym. Chciałam tylko tak stać w jego objęciach. Zapomniałam o całym świecie.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Nie jestem taki. Zatrzymam wszystko dla siebie. - przytulił mnie mocniej.
- Ale ja nie wiem.. Naprawdę. Przysięgam. Na wszystko. Harry, proszę uwierz. Moje życie teraz sie strasznie skomplikowało.. - Zaczęłam płakać.
- Może nie powinienem zaczynać tego tematu. Przepraszam. - westchnął.
- Nie szkodzi. Chodzi o mnie. Może dobrze, że mogę ci się wygadać. Dziękuję - pocałowałam go w policzek.
- Czyli chcesz porozmawiać?- kiwnęłam głową na tak i zaczęłam swoją opowieść o uczuciach.
- Nie umiem określić swoich uczuć, kocham was wszystkich. Sam przecież to wiesz. Po twoim pocałunku stwierdziłam, że możemy być przyjaciółmi. Potem długo nad tym myślałam i nie chciałam żebyś cierpiał.. A potem ten pocałunek Niall'a. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Naprawdę. - powiedziałam ze łzami spływającymi po policzkach.
- Nie płacz, wierzę ci. Może potrzebujesz czasu, żeby to wszystko przemyśleć, poukładać... - wytarł mi moje łzy z policzków. Był taki delikatny..
Nagle nie wiem co mi przyszło do głowy. Zbliżyłam swoją twarz do jego. Dzieliły nas cholerne milimetry. Słyszałam jak jemu łomotało serce. Myślałam, że moje zaraz wyskoczy. Popatrzyłam na jego usta, cholera, zły znak. Teraz już napewno wie, że pragnę aby mnie pocałował. Zapomniałam o całym świecie, patrząc w jego zielone oczy i stało się. Nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz