niedziela, 25 listopada 2012

ROZDZIAŁ 18

hahahahahaha
Rozmowa się rozkręciła i nawet nie zauważyłam, kiedy byliśmy już pod moim domem.
Wyjęłam klucze z torby, otworzyłam drzwi i....


Ujrzałam Mag, jej koleżanki, Li, Lou, Haz, Niallera i Zayn'a oraz kilka innych nieznanych mi osób, którzy śpiewali mi sto lat. Dom był cały przystrojony. Hmm. Można powiedzieć, że bajecznie. Oczom nie mogłam uwierzyć. W tej właśnie chwili zdałam sobie sprawę z tego, że dziś obchodzę 19 urodziny! Podbiegłam do nich i każdego po kolei wyściskałam. Nadeszła kolej na Harrego.
- Ty to wymyśliłeś, prawda? - spytałam.
- Ja i chłopcy. Dziewczyny nam pomogły. Czyli niespodzianka się udała? - uśmiechnął się cwaniacko.
- Jasne. Nawet bardzo. Dziękuję - pocałowałam go. Odeszłam od niego i podeszłam do Maggie, która chwilę temu mnie wołała.
- Poznaj moje przyjaciółki. Sophie i Rose. - wskazała na dziewczyny stojące obok.
Sophie była średniego wzrostu, była blondynką. Rose to prześliczna brunetka.
- Cześć, jestem Lucy. Ale to już pewnie wiecie. - zaśmiałam się. - Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy bo właściwie znam tu tylko David'a, Mag i chłopców z zespołu.
- Naprawdę? Chętnie się z tobą zaprzyjaźnimy - powiedziała Sophie.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do chłopców.
- Poznaj Josha, Sandyego Dana i Jona - powiedział Liam i wskazał na każdego po kolei.
- Miło mi was poznać. - uśmiechnęłam się.
Impreza trwała i trwała. Jedliśmy tort. Potem nie wiem jakim cudem, puszczono film o mnie i tak jakby częściach mojego życia. Na koniec się rozpłakałam, chyba jestem zbyt uczuciowa.
Po filmie zgasły światła i w salonie (który był dooość duży) pojawili się One Direction i zaśpiewali kilka piosenek, czyli More Than This, Moments, Little Things i Kiss You.
Muszę stwierdzić, że oni mają naprawdę świetne głosy. Harry zadedykował mi MTT.
Znów się popłakałam. Ze szczęścia. Cieszę się, że nie zostałam w Polsce, ponieważ tutaj spotkałam niesamowitych przyjaciół i wspaniałego chłopaka. Już się nawet nie przejmuję hejterami dotyczącymi mojej osoby..chociaż jeżeli widzi się to napisane nie jest to takie straszne, ale gdy ktoś powie ci to prosto w oczy..to boli. Gdy skończyli, Harry do mnie podszedł.
- I jak? podoba się? - spytał.
- Jeszcze pytasz! Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Dziękuję ci. Dziękuje wam wszystkim. Dzięki wam zapamiętam te urodziny do końca życia. - wpadłam w jego ramiona.
- Jeżeli jesteś szczęśliwa to proszę, nie płacz. Nie lubię jak ktoś płacze, wtedy sam robię się smutny. A tego przecież nie chcemy - uśmiechnął się. I w tym momencie podszedł do nas Niall i Liam. Wpadłam w ramiona Li, potem Niall'a. Nie wiem jak to możliwe, ale znam ich kilka tygodni.. a moje życie od tego czasu strasznie się zmieniło.
- Dziękuję Wam. - stanęłam obok Harrego, który mnie objął.
Impreza trwała dalej. Jako, że jestem abstynentką alkoholu nawet nie ruszyłam. Za to Niall i Louis strasznie się upili. Louis ciągle wchodził na stół i tańczył a Niall latał po całym mieszkaniu i krzyczał, że goni go wielka kanapka. Liam się chyba na nich zdenerwował, zawołał mulata i obaj zanieśli pijaczków na górę.
Po jakichś 30 minutach ktoś zapukał do drzwi. Były to Perrie i Eleanor :)
Przywitałam się z nimi a one dały mi prezenty, które położyłam w sypialni. Okazało się, że trochę tych prezentów się uzbierało. Postanowiłam, że wszystkie otworzę, gdy będę już sama.
* kilka godzin później *
Chyba byłam jedyną trzeźwą osobą, która jeszcze nie spała. Wszędzie ktoś spał i był straszny bałagan. Wyszłam na świeże powietrze na taras. Chciałam usiąść na leżaku, ale w ostatniej chwili zauważyłam, że śpi tam ten.. chyba Josh. Postanowiłam, że pójdę i poszukam Harrego.
Poszłam na górę a tam zastałam Niall'a i Louis'a, którzy smacznie spali. A obok nich na fotelu spała El. W pokoju obok na kanapie spał Liam z tą koleżanką Maggie, chyba Sophie. Na łóżku leżał Zayn z Perrie.
Do pokoju Maggie weszłam i oniemiałam. Była tam ona i ci koledzy z zespołu chłopców. Miałam ochotę się zaśmiać, ale się powstrzymałam. Chciałam pójść do łazienki, ale w drzwiach leżała Rose. Nie wiem dlaczego, ale nie pamiętałam czy na imprezie był David. Wydaje mi się, że był.. Ale nie zdążyłam z nim pogadać. Nigdzie nie mogłam znaleźć Harrego. Przypomniałam sobie, że nie sprawdzałam jeszcze w swojej sypialni na dole. I nie myliłam się. Zauważyłam, że Harry śpi smacznie na moim wielkim łóżku. Położyłam sie obok niego z nadzieją, że zasnę. Odwróciłam się i teraz leżałam twarzą w twarz z loczkiem. Nagle on otworzył oczy.
- Ty kłamczuchu, myślałam, że śpisz...Przestraszyłeś mnie.
- Przepraszam. - powiedział.
- Myślałam, że też się tam uchlałeś w trzy dupy jak Lou i Niall. - zaśmiałam się.
- No to się myliłaś. Nie jestem pijany. Tak w ogóle to która godzina? - zapytał.
- 7. A co? Śpieszy ci się gdzieś? - zapytałam.
- Nie.. Mamy dziś wolny dzień. Ja zamierzam go spędzić z tobą. - powiedział.
- Najpierw chyba będziesz musiał pomóc mi ogarnąć ten dom. - powiedziałam po czym wstałam i podeszłam do fotela, na którym leżało mnóstwo prezentów.
Pierwszy otworzyłam prezent od Harrego. Oczom nie mogłam uwierzyć.
Rozpakowałam go a w środku była lustrzanka. Podobną widziałam u David'a.
- Harry !!!!!!!!!!! Ty.....KOCHAM CIĘ. - podbiegłam do niego jak jakaś idiotka i zaczęłam całować.

czwartek, 22 listopada 2012

ROZDZIAŁ 17

Boże, jaki on jest sexy :D
- Jejku, nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się i pomachałam odchodzącym już dziewczynom.

Wsiedliśmy do auta.
- To gdzie teraz jedziemy? - zapytał David.
- Mi to obojętne w sumie.. Możemy jechać do kina lub jeżeli chcesz to do ciebie. - powiedziałam.
- To wpadniemy do mnie, zostawię zakupy. Potem coś wymyślimy. - odpalił i ruszył.
Jechaliśmy w milczeniu. Właśnie przypomniało mi się, że miałam jechać z Harrym po aparat.
Cóż, pojedziemy kiedy indziej. Muszę sobie przeznaczyć jeden dzień na uporządkowanie wszystkich spraw.
Podjechaliśmy pod dom David'a. Z resztą to nie był normalny dom. To była willa!
Wyszedł, wziął swoje zakupy. Poszliśmy do jego pokoju.
Weszłam i normalnie mi mowę odjęło. Był cuuudowny.
Wszystko było urządzone bardzo nowocześnie. Weszłam z nim do ogromnej garderoby.
Zauważyłam prześliczną czapkę obey. Aww, zawsze chciałam taką mieć, ale wypadło mi to z głowy na zakupach. Przymierzyłam ją. David to zauważył, wyciągnął swojego iphone'a i zrobił mi zdjęcie. Nie lubiłam zdjęć, więc próbowałam wyrwać mu telefon. W efekcie zaczęliśmy się bić i łaskotać. W końcu dorwałam jego telefon. Zobaczyłam moje zdj, ale fajnie wyszłam, więc nie chciałam go usuwać.
- Okej, okej. Trzymaj - rzuciłam mu telefon i uśmiechnęłam się.
Patrzył, czy usunęłam zdjęcie.
- Czemu go nie usunęłaś? - zapytał.
- Nie wiem.. Jeżeli chcesz to usuń. - opadłam na jego łóżko. - ładnie tu masz.
- Nie usunę, zostawię na pamiątkę. - uśmiechnął się. - Nie ja, tylko moi rodzice.
- Mhm, ich miałam na myśli. - rozejrzałam się po pokoju. Zauważyłam, że ma dużo zdjęć na ścianach. I ma kilka lustrzanek na półce. - Jesteś fotografem? - spytałam.
- Można tak to nazwać. To moje zainteresowania, które staram się rozwijać. - odpowiedział.
- Hmm, czyli trzeba wybrać się na jakąś sesję do ciebie. - uśmiechnęłam się.
- Możemy zaczynać nawet teraz, jeśli chcesz. - wziął do ręki aparat.
- Naprawdę?
- Taak
- Mogę pożyczyć kilka ubrań, co? - poszłam w stronę jego garderoby.
- Bierz, co chcesz. - zaśmiał się. - Pójdę po twoje zakupy.
- Jeżeli możesz, to przynieś vansy i sweterek. - powiedziałam po czym zaczęłam rozglądać się w poszukiwaniu jakichś fajnych rzeczy.
Wyszło na to, że włożyłam rurki, vansy i bluzę David'a. I oczywiście czapkę obey.
Poszliśmy do parku i tam powstało kilka zdjęć. David stwierdził, że mam potencjał na modelkę. ta jasne. haha. Później chciałam się 'pobawić' jego aparatem, więc zrobiłam mu zdjęcia. Robiłam też zdjęcia kwiatom. Ogólnie naturze.
Potem David ustawił aparat na statywie i samowyzwalacz robił serie zdjęć. Podczas, gdy my się wygłupialiśmy. Tym oto sposobem powstały świetne zdjęcia. Robiło się już ciemno, więc postanowiliśmy wrócić. Zaszliśmy do jego domu, wzięłam zakupy, ale nie chciało mi się przebierać. David chyba zauważył, że podobają mi się jego bluza i czapka, wiec mi je dał.
Wyszliśmy. David postanowił, że odprowadzi mnie pod sam dom. Nie wiem dlaczego wybrał najdłuższą drogę jaką znałam.
Początkowo szliśmy w milczeniu. Potem on splótł nasze ręce.
- Ale ty wiesz, że ja mam chłopaka? - zapytałam. Może trochę chamsko.
- Tak, wiem. Możemy być przyjaciółmi. Chociaż nie ukrywam, podobasz mi się. I to bardzo. - powiedział.
- Wybacz, ale ja nie mam zamiaru w najbliższym czasie zmieniać chłopaka. Kocham Harrego. I fakt, możemy być przyjaciółmi. - przytuliłam go.
Rozmowa się rozkręciła i nawet nie zauważyłam, kiedy byliśmy już pod moim domem.
Wyjęłam klucze z torby, otworzyłam drzwi i....

wtorek, 20 listopada 2012

ROZDZIAŁ 16

- Oczami Harrego -
Zauważyłem, że Lucy usnęła. Była taka słodka. Zrobiłem jej zdjęcie i postanowiłem, że zaniosę ją do łóżka. Naszego łóżka.
Zdjąłem z niej spodnie i koszulkę i położyłem się obok. Postanowiłem wstawić to zdjęcie na tt.
Dałem podpis ' moja słodka, kochana Lucy x '
Lucy wtuliła się w mój tors, a ja zasnąłem.



- Oczami Lucy -

Obudziłam się wtulona w loczka. Martwiłam się trochę o Maggie, ale szybko mi przeszło.
Zaczęłam powoli wstawać z łóżka, gdy nagle Hazza złapał mnie za rękę.
- A ty gdzie? - zapytał z uśmieszkiem.
- Jak to gdzie? Idę zrobić śniadanie. - wystawiłam mu język.
Harry mnie złapał i pocałował. Jego pocałunki były takie magiczne.
- Ja zrobię śniadanie. Ty leż. - uśmiechnął się i wyszedł.
Nie zauważyłam nawet, że był nagi. Polubiłam takie wstawanie u jego boku.
W czasie, gdy go nie było ubrałam się w jego koszulkę i swoje leginsy. Leżałam i rozmyślałam jakie to mam cudowne życie,pomijając hejterów.
Po kilku minutach do pokoju wszedł Harry, jeszcze nagi, ze stosem kanapek z nutellą i kakaukiem.
- Wygląsz przepysznie. - przejęzyczyłam się. Myślałam o loczku a chciałam powiedzieć, że śniadanie wygląda przepysznie. - to znaczy kanapki XD
- hahahahahaha, wiem, że masz na myśli mnie kotku - usiadł obok mnie.
Pacnęłam go w ramie i wzięłam kanapkę. Po kilku minutach 'przeżuwania' spojrzałam na Hazzę, który również jadł kanapkę. Jadł ją strasznie dziwnie...Wirował po niej językiem. Jak dla mnie to było baaardzo śmieszne
- przestań Harry - zaśmiałam się.
Zrobił minę typu 'no prosze, prosze' ;D
- Nawet o tym nie myśl - wystawiłam mu język.
Położył talerz z kanapkami na stoliku, złapał mnie w talii i powalił na łóżko.
- Puść mnie, muszę iść - próbowałam się wyrwać.
- Naprawdę? - zrobił smutną minę.
Pocałowałam go i wyszłam.
Nie miałam kluczy, więc zadzwoniłam dzwonkiem.
Otworzył mi David.
- Cześć - weszłam do środka. Nie zdziwiłam się, że go tu zastanę. W końcu nie było mnie w domu cały dzień i noc. Mag miała wolną chatę.
- Cześć. Masz jakieś plany na dziś? - zapytał.
- Czemu pytasz? - usiadłam na kanapie.
- Maggie i jej koleżanki idą wieczorem na imprezę a mi się będzie nudziło. Pomyślałem, że może gdzieś wyskoczymy. - uśmiechnął się.
- Ta, spoko. Możemy. - odpowiedziałam. - Maggie jeszcze śpi?
- Nie. Po 10 wyszła na zakupy z koleżankami. - podszedł do telewizora i go włączył.
- Takiej to dobrze. - zaśmiałam się.
- Może i my wpadniemy do jakiegoś centrum handlowego? - skakał po kanałach telewizyjnych.
- Jeżeli chce ci się. Ok - uśmiechnęłam się. On wyłączył telewizor.
- Zbieraj się - powiedział
- Poczekaj, jeszcze makijaż, zmienię ubranie itd. - pobiegłam na górę.
Postanowiłam, że nie zdejmę koszulki Hazzy. Do tego założyłam jasne rurki.
Włosy miałam z natury kręcone, ale zazwyczaj je prostowałam. Dziś miałam straszny nieogar na głowie, więc związałam je w tzw. 'cebulkę' ;D
Zazwyczaj się nie malowałam. Dziś pociągnęłam rzęsy tuszem. I zrobiłam smokey eye eyeliner'em. Wzięłam jakąś torbę i pobiegłam na dół, gdzie czekał David.
- Możemy wychodzić - krzyknęłam w jego stronę. Wychodząc włożyłam na nogi czerwone converse. W sumie w Lodynie zazwyczaj padał deszcz, ale dziś było słonecznie.
David miał auto takie jak Hazza.
****
W centrum jak zwykle byli paparazii. Pewnie jakaś gwiazda była dziś na zakupach.
Strzelili mi kilka fotek, w sumie sama nie wiem czemu. Zbytnio sie tym nie przejęłam.
Weszliśmy do river island i zobaczyłam tam śliczny sweterek. Powiedziałam sobie, że muszę go mieć. Był on biały z ćwiekami na ramionach i czarnym krzyżem na środku. Przymierzyłam i kupiłam go. Chciałam znaleźć coś dla Harrego, ale nie miałam pojęcia co by mu się spodobało. Postanowiłam, że kupię prezent każdemu z nich.
Dla Lou kupiłam koszulkę w paski. Wiem, że ma takich dużo i że takie mu się podobają. W sumie nie była ona całkiem w paski bo miała ogromne czerwone serce na środku.
Gdy weszliśmy do reserved w oczy rzuciła mi sie koszulka z batmanem, którą kupiłam dla siebie i Liam'a. Ja miałam szarą a Liaś czarną. Dla Zayn'a wybrałam koszulkę z napisem 'Vas Hapenin?' Nie miałam pojęcia co dać Niall'owi więc postanowiłam kupić mu koszulkę z serduszkiem.
Dla Harrego kupiłam srebrny naszyjnik z napisem ' forever in my heart ' A na odwrocie 'Lucy'.
Kupiłam też nowe converse. Padło na białe. I zwykłe czarne vansy.
David zakupił kilka bluz i vansy.
Gdy wyszliśmy z KFC wokół zebrał się tłum paparazzi. Spojrzałam dalej i zobaczyłam chłopców. Szybko napotkałam wzrok Niall'a, który coś krzyknął i podbiegł do mnie.
Przywitaliśmy się wszyscy. Z Harrym się przytuliłam. Potem przedstawiłam im David'a.
Zamieniliśmy raptem kilka słów, bo oni musieli iść. Szłam z Davidem w stronę wyjścia.
Gdy byliśmy już na parkingu podeszło do mnie kilka dziewczyn.
- Przekazałabyś to chłopcom? prosimy. - zapytała.
- Jasne. - dziewczyna podała mi zeszyt i kopertę.
- Dziękujemy. - podeszła i mnie przytuliła.
- Jejku, nie ma sprawy. - uśmiechnęłam się i pomachałam odchodzącym już dziewczynom.

poniedziałek, 19 listopada 2012

ROZDZIAŁ 15

NIALLEREK <3
- Mam nadzieje.. Chodźmy już - zeszliśmy na dół.

Weszliśmy do salonu i zastaliśmy całą czwórkę, która wpieprzała jakieś żarełko.
Szczerze mówić, zrobiłam się głodna.
- A my to już nie dostaniemy? - powiedziałam po czym pocałowałam Hazzę w policzek.
- Hah, jasne, że tak kochanie. - podsunął mi talerz pełen kanapek. - A tak w ogóle to podczas waszej nieobecności wymyśliliśmy co zrobić, żeby przestano cię hejtować. Ale to będzie niespodzianka.
W tym momencie mój chłopak totalnie zjebał mi humor. Miałam dosyć tych hejterów a on jeszcze mi jakieś niespodzianki robi... Miałam ochotę znów zacząć płakać..Wybiegłam z mieszkania, nie chciałam tam dłużej być. Sama nie wiem dlaczego, po prostu mam czasem takie 'humorki'. Nie pomyślałam o tym, że nie wiem, gdzie jest dom Zayn'a i gdzie ja jestem.
Gdy wybiegłam na ulicę usłyszałam, że Harry się zbliża i coś krzyczy.
- Czego chcesz? - gwałtownie się obróciłam. Patrzyłam teraz w jego oczy, które były przepełnione troską i żalem.
- Czemu to robisz? Coś ci zrobiłem? Źle powiedziałem? - prawie płakał.
- Nie, tu nie chodzi o to. Mam dzisiaj okropny humor. - wpadłam mu w ramiona. - przepraszam.
- Chodź już, nie pozwolę żebyś sama wracała do domu.
Wsiedliśmy do jego auta, jechaliśmy w milczeniu. W pewnym momencie auto stanęło na podjeździe Harrego.
- Idziesz do mnie czy do siebie? - zapytał.
- Do ciebie głuptasie, moja współlokatorka ma gości - weszliśmy do jego mieszkania.
Nie wiem dlaczego, ale czułam się tutaj jak u siebie. Odrazu wskoczyłam na kanapę a loczek za mną. Leżeliśmy wtuleni w siebie, oglądając film. Mogłoby się wydawać, że to nudne..Ale u boku osoby takiej jaką jest Harry wszystko jest takie niesamowite..Obróciłam głowę, ponieważ chciałam mu coś powiedzieć, ale wyszło tak, że nasze usta spotkały się w namiętnym i pełnym miłości pocałunku.
- Gdzie będziesz chodziła do szkoły? myślałaś już nad tym? - zapytał głaszcząc moje włosy.
- Chciałabym chodzić do szkoły związanej z fotografią, ale chyba zdecyduję się na turystykę.. W sumie to nie wiem jeszcze. A ty co o tym myślisz?
- Według mnie byłabyś wspaniałym fotografem. I wiem, że cię do tego ciągnie. Wiec zastanów się nad tym czego pragniesz bardziej - uśmiechnął się.
- Wiesz.. Ty chyba masz racje. - wystawiłam mu język. - może jutro pojadę na miasto i kupię jakiś porządny sprzęt, zrobie portfolio i pomyślę nad odpowiednią szkołą.
- oo, świetny pomysł, ja ci w tym pomogę - uśmiechnął się.
- dziękuję.. Za wszystko. Nawet nie wiesz jak bardzo. - wpiłam się w jego usta.
Moje oczy były zmęczone, więc szybko odmówiły posłuszeństwa.

- Oczami Harrego -

Zauważyłem, że Lucy usnęła. Była taka słodka. Zrobiłem jej zdjęcie i postanowiłem, że zaniosę ją do łóżka. Naszego łóżka.
Zdjąłem z niej spodnie i koszulkę i położyłem się obok. Postanowiłem wstawić to zdjęcie na tt.
Dałem podpis ' moja słodka, kochana Lucy x '
Lucy wtuliła się w mój tors, a ja zasnąłem.

niedziela, 18 listopada 2012

ROZDZIAŁ 14

O MATKO, JAKIE SŁODZIAKI :D
Zaczęłam się bać i postanowiłam pójść już w stronę Starbucks'a, gdzie pewnie czeka Louis. Muszę się uspokoić i ochłonąć. Nie chce żeby widział mnie w takim stanie.

Weszłam do środka i spostrzegłam, że Louis'a jeszcze nie ma.
Usiadłam do stolika i zamówiłam Cafe Late z ogromną ilością bitej śmietany. Tak to już jest jak mam zły humor. Powinnam się cieszyć, że mam wspaniałego chłopaka, ale tak nie jest. Nie potrafię być szczęśliwa z nim przez fanki, które najchętniej by mnie zabiły. I właśnie bałam się, że mogą to zrobić..Rozmyślałam nad moim związkiem. Postanowiłam, że nie zrezygnuję z Harrego bo go kocham. I dla mnie liczy się również przyjaźń jaką darzą mnie Niall, Liam, Louis i Zayn.
- Buu - uśmiechnąl się Lou.
- Prawie mi serce stanęło przez ciebie.! Myślałam, że to znowu te napalone fanki - posmutniałam. Mam za długi język. Miałam zachować dla siebie wybryk fanek.. Niestety musiałam się komuś wygadać. Padło na Lou. W końcu to mój przyjaciel.
- Że co? - prawie krzyknął. Był baardzo wkurzony.
- Przedtem byłam w parku i dwie fanki.. tak jakby mnie zaatakowały. Zwyzywały i poszły. - w oczach pojawiły mi się łzy. Louis podszedł do mnie i przytulił.
- Nie martw się. To samo przeżywała Eleanor.. Nie chcę żebyś przez to przechodziła. Nikomu tego nie życzę. to okropność - usiadł naprzeciw mnie.
- Już się przekonałam co znaczy sława. Wasza sława. Lou, one by mnie najchętniej zabiły ! - wybuchnęłam płaczem.
- Wymyślimy coś. Tak nie może być. - podał mi chusteczkę.
Czułam się jak małe dziecko..
- Chodź, zawiozę cię do domu. - wziął mnie za rękę.
- Nie mogę teraz wrócić do domu. Moja współlokatorka ma gości..
- To pojedziemy do Zayn'a. Tam jest reszta zespołu. - wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do taksówki.
Podjechaliśmy pod dom Zayn'a. Poczułam się jeszcze gorzej. W oczach znowu miałam łzy, czułam, że wyglądam jak jakiś potwór.
- Mam złą wiadomość. - powiedział Lou do chłopaków.
- Lu...Lucy? Co jej się stało Lou ?! - krzyknął Harry.
- To nie moja wina.. Fanki. - powiedział to jedno słowo a wszyscy do mnie podbiegli i zaczęli pocieszać. Zrozumiałam, że to samo co ja przeżywały również ich dziewczyny.
- Harry ja tego dłużej nie zniosę, zrób coś. Proszę - wtuliłam się w niego i cicho płakałam.
- Zrobię. Nie martw się już tym. - pocałował mnie w czoło.
- Louis. Ja właśnie przyszłam do ciebie.. Chce pogadać. - zwróciłam
się do Lou. - w cztery oczy.
Louis pociągnął mnie na górę.
- O czym chcesz tak strasznie porozmawiać? - zapytał.
- O Erice.
- Rozumiem. Więc ci wszystko wytłumaczę. Otóż byłem trochę pijany wieczory, w którym ją poznałem. Dlatego to całowanie i wgl. Potem odprowadziłem ją. Ona zaprosiła mnie do środka. I wtedy tak jakby otrzeźwiałem. Zrozumiałem, że zrobiłem jej nadzieję na związek. Chciałem stamtąd uciec. Niestety. Twoja przyjaciółeczka wiedziała, że mam dziewczynę. Była naszą fanką. Chciała zaciągnąć mnie do łóżka. Nie wiem jakim cudem, ale jakoś się od niej uwolniłem. I zdałem sobie sprawę z tego jaka jest fałszywa.. - posmutniał.
- Louis.. Nawet nie wiem jak mam cie przeprosić. Znałam ją tylko jeden dzień.. Myślałam, że jest miła i..i taka jak Wy. Pomyliłam się. - wpadłam mu w ramiona.
- Nie przepraszaj. Oboje wiemy już jaka ona jest. Mam nadzieję, że zarówno ja jak i ty o niej zapomnimy. - uśmiechnął się.
- Mam nadzieje.. Chodźmy już - zeszliśmy na dół.

sobota, 17 listopada 2012

ROZDZIAŁ 13

 - Harry, nie rozumiem.. Czy tylko ja was nie znam? - zdziwiona usiadłam na kanapie.

- Nie martw się, jesteś z Polski. My jesteśmy znani, tutaj. W Anglii. Dzięki internetowi wiedza o nas inne kraje..Niekoniecznie wszyscy. Maggie jest zapewne stąd i wie o nas.  - przytulił mnie.
- Ale ja się czuje dziwnie i podle, gdy tak wszyscy o was mówią a ja...ja nic o was nie wiem. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Faktycznie znamy się krótko, ale to nie tak. Nie wiesz nic o naszej sławie, a nie o nas. Jesteś naszą najlepszą przyjaciółką. - wytarł mi łzę, która spływała po policzku.
- Dziękuję. - wtuliłam się w niego.
- Sory, że przerywam, ale wy jesteście chyba najpiękniejszą parą jaką w swoim życiu widziałam! - krzyknęła przerywając nam.
Zapomniałam nawet, że ona tu jeszcze jest. Wzięła walizki i poszła do swojego ( tymczasowo) pokoju.
- Idź już Harry, masz wywiad. - poganiałam go. - nie chce, aby wasze fanki znienawidziły mnie i stwierdziły, że zagrażam waszej (Harrego) karierze.
- Nie martw się już tymi fankami kochanie. Kiedyś im się to znudzi. - pocałował mnie i wyszedł.
Leżałam na kanapie i oglądałam jakiś film. W pewnym momencie usłyszałam dzownek i podeszłam otworzyć drzwi.
- Cześć, Ja do Maggie. - był przystojny, ale nie wyglądał na jej byłego chlopaka.
- Kim jesteś? - wypaliłam, całkiem bezmyślnie.
- To mój brat. David. - usłyszłam głos Mag. Obróciłam się i spostrzegłam, że stoi za mną.
- W takim razie cześć David. Jestem Lucy. - zaśmiałam się - zostawię was samych -  i wróciłam do swojego pokoju.
- Oczami Maggie -
Wyszłam na totalną idiotkę! Mam brata, przyjaciółki a mieszkam u prawie obcej mi dziewczyny. W sumie bardzo ją polubiłam. Gdy David pójdzie, będę musiała jej wszystko wytłumaczyć. Poszłam z bratem do mojego pokoju. Rozmawialiśmy i okazało się, że spodobała mu się właścicielka mieszkania. Nie chciałam go smucić i nie powiedziałam mu, że ma ona chłopaka. Na dodatek sławnego chłopaka. W pewnym momencie David'owi zadzwonił telefon i okazało się, że musi wracać do pracy. Zostałam sama. Przemyślałam sobie wszystko i postanowiłam porozmawiać z Lucy.

- Oczami Lucy -
Słyszałam jak trzasnęły drzwi, więc to pewnie brat Mag wyszedł. Postanowiłam, że pójde na dół i poczekam na nią. Chciałam z nią porozmawiać.
- Musimy porozmawiać - wpadła do salonu Mag.
- Wiem - odparłam.
- Wiem, że to trochę dziwne, że mam brata i przyjaciółki a wpakowałam się do ciebie. Na prawdę. - przerwałam jej.
- Nie, wręcz przeciwnie. - powiedziałam.
- Pozwól, że skończę... No więc, gdy James wyrzucił mnie z mieszkania, totalnie nie wiedziałam co mam zrobić. Nie miałam ochoty już żyć, bo naprawdę go kocham. Postanowiłam, że pójdę do parku i nikt się mną nie przejmie. Ale zjawiłaś się ty. Nie wiedziałam jak ma ci to wszystko powiedzieć, więc zgodziłam się na twoją propozycje. Jeżeli chcesz to już dziś mogę się wyprowadzić. - zasmuciła się Maggie.
- Nie! nie pozwolę ci na to! Zostajesz tutaj i koniec kropka. - powiedziałam. - o której wpadają twoje przyjaciółki?
- Powiedziały, że będą koło 14. - zamyśliła się.
- Ok, to ja gdzieś wyjdę na ten czas, gdy one tu będą. - uśmiechnęłam się i poszłam na górę.
Wzięłam komórkę i napisałam do Louis'a. Chciałam załatwić sprawę związaną z Ericą.
' Hej Lou. O której kończycie wywiad? Jeżeli możesz to spotkajmy się dziś w Starbucks'ie. To pilne. xx ' Po kilku minutach dostałam odpowiedź.
' Jeżeli to takie ważne, to spotkajmy się tam koło 15. :) '
 Napisałam : ' tylko ani słowa o tym Harremu. ' Odpisał. ' Nie wiem co knujesz, ale ok..x'
Zbliżała się 14, więc postanowiłam, że pójdę do parku a stamtąd do Starbucks'a.
Szłam chodnikiem, w uszach rozbrzmiewała muzyka. Doszłam do parku i usiadłam na ławeczce. Wciąż wsłuchując się w słowa piosenek patrzyłam na różnych ludzi w parku.
Jedni byli samotni (jak ja), inni byli ze znajomymi a jeszcze inni z chłopakiem ( bądź dziewczyną). Czułam się strasznie samotna. Po kilku minutach rozmyśleń, ktoś mi przerwał. Okazało się, że przede mną stały dwie (wkurzone) directionerki.
- Odczep się od Harrego ty suko! On cię nie chce. Lecisz na jego pieniądze i tyle! Wiedz, że cię nienawidzimy! - blondynka (wyglądała na 17-18 lat) odwróciła się i poszła.
Miałam w oczach łzy.
- Szmata - dodała dziewczyna obok i również poszła.
Ja siedziałam jak zamurowana. Płakałam, strasznie płakałam. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Czy ja przez ten związek nawet normalnie wyjść z domu nie mogę? Czułam się podle. Chociaż wiele osób uważało, że powinnam to olewać.. Nie mogłam tego olewać! A jeżeli one mi kiedyś coś zrobią? Zaczęłam się bać i postanowiłam pójść już w stronę Starbucks'a, gdzie pewnie czeka Louis. Muszę się uspokoić i ochlonąć. Nie chce żeby widział mnie w takim stanie.

piątek, 16 listopada 2012

ROZDZIAŁ 12

Raz kozie śmierć - pomyślałam i zatopiłam się w ustach Harrego.
Nie wiedziałam czy robię dobrze, ale Harry się na to zgodził..
Utwierdziliśmy wszystkie fanki w przekonaniu, że jesteśmy parą. Dziwne było dla mnie to, że wszyscy pisali jaka z nas wspaniała para, że do siebie pasujemy. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć..
Było coś koło 1 w nocy, a mi się oczy zamykały. W pewnym momencie je zamknęłam i usnęłam.

- Oczami Harrego -
Odpowiadałem na pytania fanek i nawet nie zauważyłem jak Lucy usnęła. Była taka słodka.
Pocałowałem ją delikatnie i pogłaskałem jej śliczne włosy.  Postanowiłem, że zakończę już tc. Pożegnałem się, wyłączyłem laptopa i położyłem się obok mojej cudownej dziewczyny.
'mojej dziewczyny' - jak to zajebiście brzmi. Jestem taki szczęśliwy.

Obudził mnie telefon. Mój telefon. Odebrałem i dowiedziałem się, że za 2 godziny mamy wywiad.
- Kto to był? - zapytała zaspana Lucy.
- Śpij, ja już uciekam. Za 2 godz. mam wywiad. - pocałowałem ją w czoło.
- Będę tęsknić.. Kocham Cię - powiedziała.
- Ja cię też.. Zobaczymy się wieczorem - uśmiechnąłem się i zniknąłem za drzwiami.

- Oczami Lucy -
No cóż, musiałam się pożegnać. Wstałam bo nie mogłam już zasnąć. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie jajecznicę. Zjadłam i leżałam na kanapie oglądając telewizor, gdy usłyszałam kroki..
- o, Wstałaś już? - uśmiechnęłam sie do Maggie - Mam nadzieję, że dobrze spałaś.
- Bardzo dobrze, mam pytanie. - zawahała się.
- Słucham - kazałam jej usiąść obok mnie.
- Chciałabym się dziś zobaczyć z moimi przyjaciółkami.. i jeśli pozwolisz. Mogą tutaj przyjść? - zapytała.
- Jasne, że mogą. Może je poznam - uśmiechnęłam się.
- Pewnie się polubicie, Ty, Sophie i Rose jesteście do siebie bardzo podobne. - wstała i zaczęła wyjmować coś z lodówki.
- O mało bym nie zapomniała.. Twoje rzeczy są.. - a niech to. Jej walizki są w aucie Harrego! - To znaczy zaraz po nie pójdę. - wstałam i wyszłam.
Poszłam pod dom Harrego, gdzie (na szczęście) stało jego auto.
Zapukałam, a w drzwiach stanął loczek, który był tylko w bokserkach ( sam sex :D ) .
- No wiesz co? A gdyby tu stała teraz jakaś napalona fanka? - dźgnęłam go palcem w brzuch.
- Nie żartuj sobie nawet - uśmiechnął się.
- Tak, tak. Otwórz mi to swoje cudoo. - wskazałam na auto. - muszę wziąć walizki Mag.
- Poczekaj chwile, włoże spodnie i ci pomogę. - wbiegł do mieszkania. Nie było go może minutę i zaraz zjawił się, wziął walizki i razem poszliśmy do mojego domu.
- Poznaj Harrego. - słowa skierowałam do Mag.
- To Harry Styles? Kojarzę go. Co ja mówię? Przecież jestem directioner!  - powiedziała zakłopotana.
 - Harry, nie rozumiem.. Czy tylko ja was nie znam? - zdziwiona usiadłam na kanapie.


Pięciu bogów *___*

czwartek, 15 listopada 2012

ROZDZIAŁ 11

Podeszłam do Maggie i zabrałam ją do mojego domu.

Weszłyśmy do mojego domu. Zauważyłam, że Maggie jest strasznie zachwycona wystrojem. Faktycznie, mój (świętej pamięci) tata lubił nowoczesność. Zaprowadziłam ją do nowego pokoju. Miała tam telewizor i komputer.
- Rozgość się. Pójdę i przyniosę ci coś do jedzenia.
- Nawet nie wiem jak mam ci podziękować za to, co dla mnie robisz..
- Nie musisz dziękować. Lubie pomagać ludziom. - uśmiechnęłam się i wyszłam.
Poszłam do kuchni i zrobiłam kilka kanapek i herbatę. Wróciłam do pokoju Maggie, która leżała na łóżku.
- Trzymaj, musisz być silna. Nie przejmuj się byle dupkiem. - podałam jej kartkę i długopis. - Zapisz tu jego adres. Ktoś pojedzie po twoje rzeczy.
Napisała adres, a ja schowałam karteczkę do kieszeni spodni.
- Dziekuję. Jeżeli pozwolisz to pójdę teraz spać. Jestem strasznie zmęczona.. - powiedziała z wyraźnym zmęczeniem wypisanym w jej niebieskich oczach.
Była 20:00. Siedziałam w salonie i oglądałam telewizor. Postanowiłam, że zrobię Harremu niespodziankę. Wskoczyłam w bluzę i trampki i podbiegłam ogrodem do domu Hazzy.
Zapukałam. W drzwiach stanął (zdziwiony) loczek.
- Mamy sprawę do załatwienia. - weszłam w głąb domu. - Maggie zasnęła, a nie ma ze sobą żadnych rzeczy. Tu - wyjęłam karteczkę. - mam adres jej byłego. Musimy tam pojechać.
- Jasne, zaczekaj tu chwilkę. - pobiegł na górę.
Gdy wrócił był strasznie zadowolony, nie wiem czemu. Wsiedliśmy do samochodu, a w głośnikach rozbrzmiewała piosenka Coldplay. Po tym jak Harreh śpiewał zorientowałam się, że ich uwielbia. Nagle samochód stanął na jakimś podjeździe. Wyszliśmy z auta. Zapukaliśmy. Otworzył nam przystojny brunet.
- Co jest? - zapytał.
- My po rzeczy Maggie - powiedział loczek.
Po tych słowach brunet na kilka sekund zniknął nam z oczu po czym wrócił rzucając w nas walizkami.
- Dzięki. - mruknął Harry. Wziął walizki i zapakował do bagażnika swojego czarnego Land Rover'a.
Po kilku minutach byliśmy już w moim mieszkaniu.
- Mam pomysł, jak spędzimy dzisiejszą noc. - uśmiechnął się.
- Czyli? - zapytałam zakłopotana.
- Zrobimy Twitcama. Chyba wiesz, o co mi chodzi. - odpowiedział.
- Nie zgadzam się. Wiem, że wasze twitcamy ogląda tysiące ludzi, którym ja zapewne bym się nie spodobała.
- Nie gadaj już tyle, zgódź się. - pocałował mnie w czoło.
- Dobrze, ale jeżeli będą hejty to mogę tego nie wytrzymać nerwowo - uśmiechnęłam się.
- Trudno :) - stwierdził
- Ok, to weźmy coś do jedzenia - poszliśmy do kuchni.
Wzięliśmy butelkę Coli, chipsy i jakieś słodycze.
- Harry, przez ciebie będę strasznie grubaa - pokazałam mu język.
- Mi to nie przeszkadza - objął mnie jedną ręką, bo w drugiej miał paczkę chipsów i cukierki.
Weszliśmy na górę, do mojego pokoju. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. W tym momencie dowiedziałam się, że Harry już po spotkaniu w parku poinformował, że zrobi Twitcama i że będzie to niespodzianka.
Weszliśmy i oczom nie mogłam uwierzyć. Było tak dużo ludzi..W pewnym momencie ogarnął mnie strach, mój chłopak chyba to zauważył bo mnie przytulił.
- Uwaga! 3....2.....1... i jesteśmy online kochanie - uśmiechnął się.
Duuużo osób pisało, że do siebie pasujemy. Cieszyli się szczęściem swojego idola.
Natchnęłam się na pytanie o to skąd pochodzę.
- Pochodzę z Polski - powiedziałam do kamerki.
I wtedy zrobił się straszny bałagan.. Wszyscy pisali, że skoro Harry ma dziewczynę Polkę to powinni zrobić koncert w Polsce itepe, itede.
- Nie mam wpływu na to, gdzie będziemy koncertować. Z całego serca chciałbym móc wystąpić razem z chłopakami w Polsce. - powiedział Hazzus.
Już nawet nie patrzyłam w ekran laptopa. Wpatrywałam sie w mojego chłopaka. Miałam straszną ochotę go pocałować. Przygryzłam dolną wargę i wtedy Harry na mnie spojrzał.
- Nie krępuj się - wyszeptał mi do ucha.
Raz kozie śmierć - pomyślałam i zatopiłam się w ustach Harrego.

środa, 14 listopada 2012

ROZDZIAŁ 10

- Nie bój się, będę z tobą. Obiecuję. - pocałował mnie w czoło.

Poszliśmy na tą ogromną zjeżdżalnie a mi już zaczęło się kręcić w głowie. Na szczęście był ze mną Harry. Weszliśmy i bum. Zjeżdżaliśmy. Cieszyłam się bo to było dość fajne. Na dodatek jechałam z Harrym. Nie było, aż tak strasznie.
- dziękuję - uśmiechnęłam się i przytuliłam do loczka.
- Jestem z ciebie dumny, już dzisiaj drugi raz. Zasłużyłaś na..- przerwał, aby mnie pocałować.
Byłam taka szczęśliwa. Bardzo go kocham.
Gdy chcieliśmy się już zbierać, wzrokiem szukałam Maggie. Chciałam się z nią bliżej poznać, niestety ona chyba już wyszła. Podreptaliśmy do szatni i przebraliśmy się.
- Hej dziewczyny, może wpadniemy gdzieś.. Strasznie głodna jestem. - stwierdziłam, gdy już stałyśmy obok drzwi wyjściowych.
- Ja też, chodźmy do Nando's. - krzyknął Niall.
- Jeju, Niall. Nie strasz. - powiedziała El i uśmiechnęła się do niego.
Wyszliśmy z budynku i czekaliśmy na resztę, czyli Zayn'a, Liam'a, Lou i Hazzę.
Po pewnym czasie podbiegli do nas.
- Idziemy do Nando's - poinformowałam resztę.
- Yeah, jesteśmy strasznie głodni - uśmiechnął się Liam.
Poszliśmy do Nando's i wszyscy zamówiliśmy Shwrma House. Obiad minął nam w miłej atmosferze. Po zjedzeniu i przyjemnej rozmowie Zayn poszedł z Pez do kina, Liam i Niall poszli do swoich domów a Lou poszedł gdzieś z El. Ja i Harry postanowiliśmy przejść się do parku.
- Ej, Lucy. Czy to nie ta dziewczyna z którą zderzyłaś się na basenie? - pokazał palcem na zapłakaną dziewczynę, która siedziała na ławce.
Szybko do niej podbiegłam.
- Hej, co się stało? - zapytałam.
- A co cię to obchodzi? Nawet się nie znamy. - odpowiedziała.
- Ja jestem tą dziewczyną z basenu. Naprawdę chcę ci pomóc. - przytuliłam ją.
- Dziękuję, nikt nigdy tego dla mnie nie zrobił. - powiedziała płacząc. - mój chłopak.. on.. mnie zdradził. Na dodatek wyrzucił z mieszkania...
- Możesz zatrzymać się u mnie, a nawet musisz! Nie wybaczyłabym sobie gdybym Cię teraz zostawiła samą.
Odeszłam od niej na chwilę i podbiegłam do Harrego.
- Ja się nią zajmę, możesz już iść gdziekolwiek chcesz. Chłopak ją zdradził i wyrzucił z domu. Przepraszam, ale muszę. Zatrzyma się u mnie. - powiedziałam i pocałowałam loczka w policzek.
- Zobaczymy się jeszcze dziś? - zapytał.
- Jak będę miała czas, to napiszę. - pożegnałam się.
Podeszłam do Maggie i zabrałam ją do mojego domu.
_______________________________________________________
dzisiejszy brak weny doprowadził do tego, że rozdział jest dziwny i nudny ;[ następne będą lepsze :)

wtorek, 13 listopada 2012

ROZDZIAŁ 9

Loczek wyszedł no i zostałam sama. Postanowiłam wejść na twitter'a ponieważ odkąd go założyłam strasznie mnie do niego ciągnęło.
Zobaczyłam masywne ilości negatywnych komentarzy na mój temat. Miałam ochotę się rozpłakać. Zerknęłam na trendy.
' DirectionersHateLucy ' . Rozpłakałam się. Nie tak wyobrażałam sobie moje nowe życie. Tymczasem wszyscy mnie znienawidzili bo usłyszeli plotki na temat mój i Harrego.
Postanowiłam, że wypowiem się na ten temat.
' Nie rozumiem jak to możliwe, że przez jakieś plotki wiele ludzi mnie znienawidziło. Wasz idol jest właśnie szczęśliwy, bo ma swoją drugą połówkę, kogoś kogo kocha. Dlaczego żadna z was nie pojmuje, że powinnyście cieszyć się jego szczęściem? Nie jestem jakąś dziewczyną, która leci na sławę. Gdy poznałam chłopców nie wiedziałam, że należą do tego zespołu, nie byłam tego świadoma. To moi przyjaciele i kocham ich za to jacy są. Nie dlatego, że mają pieniądze i są sławni. Wiele z was pisze, że go nie kocham. Mylicie się. Kocham Harrego jak nikogo na świecie. Jestem z nim szczęśliwa i proszę, uszanujcie to. '
Nie mogłam wytrzymać i napisałam to. Harry miał rację, powinien oznajmić im wszystkim, że jesteśmy razem.
Mało brakowało a zapomniałabym o niespodziance dla Lou. Odłożyłam laptopa i wzięłam do ręki komórkę.
/ Erica, bądź dziś u mnie za godzinę. Weź rzeczy na basen. xx /
Nie minęła minuta a dostałam sms.
/ Przykro mi, ale nie przyjdę. Nie chce mieć już żadnego kontaktu z wami. Z Tobą, Lou i resztą zespołu. /
Nie wiedziałam o co jej chodziło. Nie odpisałam, postanowiłam zapytać o to Louis'a.
Szykowałam rzeczy na basen. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam a w drzwiach stali Liam, Niall, Zayn, Louis a z nimi 2 dziewczyny.
- Hej, to jest Eleanor. Moja dziewczyna. - oznajmił Louis.
Kurcze, nie powiem. Zdziwiło mnie to i to bardzo. Dzień wcześniej on całował się z Ericą. Domyślałam się już co stało się jej.
- Cześć, jestem Lucy. - uśmiechnęłam się.
- Lucy, Lucy. Dziewczyna Harrego? - zapytała.
- Tak, właśnie. Czyżbyś widziała mojego tweeta? - zdziwiłam się.
- Trudno go nie zauważyć. Wszędzie o tym mówią. Ale cieszę się, że to napisałaś. Jesteś wspaniała. - uśmiechnęła się.
- Dziękuję. - powiedziałam.
Następnie Zayn przedstawił mi Perrie. Wiedziałam, że skądś ją kojarzę. To była dziewczyna z X- factor'a. Miała przepiękny głos.
Wzięłam swoje rzeczy i powiedziałam Niall'owi żeby poszedł po loczka.
Wkładałam właśnie moją torbę do auta, gdy ktoś objął mnie w talii.
- Jestem z ciebie dumny. - pocałował mnie w policzek.
- Ty? niby czemu? - zdziwiłam się.
- Twój tweet do wszystkich hejterów był...cudowny. Nie spodziewałem się tego. - uśmiechnął się.
- Te wszystkie teksty o nas doprowadzały mnie do szału. Musiałam coś zrobić. - powiedziałam to i wsiadłam do auta.
Droga minęła mi na rozmowie z Eleanor i Perrie. Dużo się o nich dowiedziałam. Zaskoczył mnie fakt, że Lou jest z El już strasznie długo w związku a robił nadzieję Erice. Cóż, to chyba nie moja sprawa. Dojechaliśmy na miejsce i poszliśmy do szatni. Ja z Eleanor i Perrie podreptałam do damskiej szatni. Przebrałam się w swój strój. Był on granatowo-czerwony w kropki. Eleanor miała czarny strój w różowe kropki a Perrie beżowy.
Wyszłyśmy z szatni i poszłyśmy na basen. Postanowiłyśmy pogawędzić sobie w jacuzzi.
Gdy nie miałyśmy już tematów, a to dziwne ponieważ zawsze jest o czym gadać, poszłyśmy popływać. Ja się trochę oddaliłam ponieważ chciałam to robić w skupieniu i spokoju. Widziałam, że zaraz potem przyszli chłopcy. Zayn dość dziwnie się zachowywał, ale nie ważne. Harry był bogiem w ubraniu..A co dopiero bez. Nie mogłam odciągnąć od niego oczu. Nagle poczułam, że w kogoś uderzyłam. Była to dziewczyna, która miała mniej więcej 17-18 lat. Była ciemną blondynką i z tego co zauważyłam nosi aparat. Była piękna i z wyglądu dojrzała jak na swój wiek.
- Przepraszam, zagapiłam się. Nie chciałam. - westchnęłam. - nic ci nie jest?
- Spokojnie. Wszystko OK. Nie martw się. - uśmiechnęła się.
- Tak w ogóle to jestem Lucy, a ty?
- Maggie - uśmiechnęła się. - miło mi cię poznać.
- Mi cię również. Ja zmykam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy i nasza znajomość się rozwinie - uśmiechnęłam się.
- Mam taką nadzieję. - powiedziała, a ja odpłynęłam.
Podpłynęłam do moich przyjaciół.
- Widzę, że poznałaś nową koleżankę. - zaśmiał się Louis.
- Czyli, że wszystko widzieliście? - zrobiłam coś w stylu facepalm'a.
- Bardzo dokładnie. - powiedział Harry po czym się do mnie uśmiechnął.
Zawstydziłam się, ponieważ kilka minut temu wlepiałam oczy w Harrego. On chyba to zauważył.
- Chodź, zjedziemy razem. - szepnął mi do ucha loczek.
- Nie. - powiedziałam i zawróciłam.
- Czemu? coś się stało? - przejął się.
- Nie, nic. Tylko, że ja się boję. -objął mnie ramieniem.
- Nie bój się, będę z tobą. Obiecuję. - pocałował mnie w czoło.

poniedziałek, 12 listopada 2012

KONTAKT

Od dziś, jeżeli chcecie, 
będę pisała dla Was imaginy.
Piszcie z kim chcecie i jaki ma być (smutny, wesoły, +18) na stylesowaxd@o2.pl
Jeżeli ktoś jest dobry w pisaniu scenek +18 to piszcie na e-mail a ja w razie potrzeby się do Was odezwę :)
No i podziękowanie za pomoc też będzie, 
jeśli ustalimy co i jak :)
Wszelkie pytania : 
http://ask.fm/andzikaa
Zapraszam do follownięcia : 
https://twitter.com/Angela_Polandx 
Zawsze robię FOLLOW BACK ;)

ROZDZIAŁ 8

Zapomniałam o całym świecie, patrząc w jego zielone oczy i stało się. Nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku.
- Co ty....Z resztą nie ważne. - przerwał. - Podobało mi się to. - dodał.
- Wiem, to było dziwne. Mi też się podobało - puściłam mu oczko.
Nie wiem co mi odbiło. Wracając z parku trzymaliśmy się za ręce. Jak dla mnie jak dobrzy przyjaciele. No właśnie, dla mnie. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, co dalej będzie..
Weszliśmy do mojego domu. Nie chciałam żeby zostawał sam w swoim pustym domu, więc zaprosiłam go do siebie. Kompletnie zapomniałam o tym, że nie mam już wolnych pokoi. Gdyby było to możliwe to kazałabym mu iść do któregoś z chłopaków, ale nie mogłam. Liam i Zayn spali w jednym. Niall w drugim. Nie chciałam nikogo budzić. Kazałam mu iść do mojego pokoju. Następna noc spędzona z nim. Mam wrażenie, że to jakieś przeznaczenie. Fakt, Harry strasznie mi się podoba, ale Niall..po prostu nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć.
Wzięłam prysznic w czasie, gdy Harry siedział przed moim laptopem. Wyszłam i położyłam się na łóżku, loczek siedział obok. Kątem oka spostrzegłam, że pisze coś na twitterze. Mniejsza, nie zawracałam sobie tym głowy, w końcu był sławny.
- Harry.. Możesz wziąć już prysznic. Chciałabym pójść już spać, a nie mogę bo ciągle cos robisz - uśmiechnęłam się.
- A tak, przepraszam już idę. - wziął ręcznik i poszedł.
Przejęłam laptopa. Pomyślałam trochę i postanowiłam, że założę sobie twitter'a.
Odrazu weszłam na profil loczka. Zdziwiłam się. Ponad 6 mln obserwujących, strasznie dużoo.
I ostatni tweet: ' Ten dzień zapamiętam do końca życia, był cudowny :) '
Wiedziałam, że chodzi mu o mnie. Cieszyłam się, że był szczęśliwy.
Na ten tweet odpowiedziało mnóstwo fanek. Mimo to ja też coś napisałam :
' Domyślam się o co ci chodzi łobuzie, też go zapamiętam xx '
Chciało mi się spać, więc zamknęłam laptopa i usnęłam.

Rano obudziłam się i zobaczyłam loczka, który spał jeszcze obok mnie. Zobaczyłam, że laptop leży koło niego. Zdziwiłam się trochę. Pomyślałam, że mógł zobaczyć mojego twittera, ale zbytnio się tym nie przejęłam. Zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie wszystkim. Postawiłam na naleśniki z nuttelą.
Pierwszy zszedł Niall.
- Dzień dobry. O, czuję naleśniki. Moje ulubione. Dostanę troszkę? - zrobił słodkie oczka.
- Jasne, częstuj się. - podsunęłam mu talerzyk.
- Oszukałaś mnie Lucy. Twierdziłaś, że gotujesz źle a tu takie cudo. - posmutniał. - gdybym wiedział to nie zrezygnowałbym z robienia mi śniadań. Eh.
- Trudno, może jesteś zbyt łatwowierny głodomorku - wystawiłam mu język.
W drzwiach pojawili się Liam i Zayn.
- O, witam śpioszków. Tu macie naleśniki, częstujcie się - pokazałam na stół i przy okazji Niall'a.
- Dzięki, Lucy. - uśmiechnął się Liam.
Wzięłam dwie porcje naleśników i poszłam na górę, do swojego pokoju.
Weszłam i zobaczyłam loczka, który paradował po moim pokoju nago.
- Może tak byś się ubrał wariacie? - rzuciłam mu w twarz bokserkami Calvin'a Klein'a.
- O sorry, nie wiedziałem, że tego nie lubisz. - westchnął. - myślałem, ze wszystkie dziewczyny to lubią.
- No to się mylisz. Ja nie jestem każda. - wysadziłam mu język. - I masz tu swoje śniadanie, chociaż nie zasłużyłes - dodałam.
Wysadził mi język i zapytał.
- Odkąd masz twitter'a?:)
- Hmm, od wczoraj. Czemu pytasz? - zdziwiłam się
- Bo widziałem twojego tweeta dotyczącego mojego cudownie spędzonego dnia. No i przy okazji mam ci coś do powiedzenia. - westchnął.
- Słucham.
- Dzwonił do mnie manager. Podobno w gazetach i na internecie szaleją nasze wspólne zdjęcia. Twoje i moje. Z wczoraj. Przepraszam. Powinienem uważać na to wszystko. I do tego ten pocałunek... - Usiadł na łóżku.
- Nie ma sprawy, ale to chyba nie wszystko? - zapytałam.
- Tak, jest jeszcze coś. Manager kazał mi żebyśmy udawali, że jesteśmy razem. Jeżeli się nie zgodzisz to uszanuję twoją decyzję. On po prostu nie chce żeby ludzie uważali mnie za łamacza serc czy coś. Bo wiesz. Dziwnie wyglądała ta wczorajsza sytuacja no i pewnie wszyscy myślą, że jesteśmy razem. - wziął sobie naleśnika.
- Ymm, Jasne. Jeżeli to ma ci pomóc to się zgadzam. - Nie chciałam mu mówić o tym, że chcę z nim być. Nie teraz. Musiałam poczekać na dobry moment.
- Uff. - odetchnął z ulgą. - Zjesz ze mną?
Kiwnęłam głową na tak i razem zajadaliśmy się naleśnikami. Po skończonym śniadaniu zeszliśmy razem na dół.
- Chłopaki, mamy wam coś do powiedzenia. - zaczęłam.
Wzięłam loczka za rękę i chłopcy zaczęli nagle robić wielkie 'uuuuu'.
- Domyślaliśmy się, pasujecie do siebie gołąbeczki. - powiedział Zayn.
- Zostaw mojego Harrego. - krzyczał Lou i ciągnął loczka za rękaw koszulki.
- Lou, tak mi przykro :D - powiedziałam.
- Macie jakieś plany na dziś ? - zapytał Liam.
- Hmm, praktycznie żadnych. - stwierdził Niall.
- A ta impreza u Josh'a? - zapytał Zayn.
- A tak, impreeeza. Lucy, potowarzyszysz mi ? - zapytał Harry i objął mnie w talii.
- Jeszcze pytasz, przecież to twoja dziewczyna. - zaśmiał się Niall.
- Czyli plany na wieczór są. A co z resztą dnia? - zapytał Lou i śmiesznie poruszył brwiami.
- Lou a może oświecisz mnie i opowiesz o wieczorze a właściwie nocy spędzonej z Ericą? - puściłam mu oczko ;D
- Właściwie to odprowadziłem ją do domu i na tym się skończyło. - posmutniał
- Jeej, przykro mi. - przytuliłam go.
- Więc zabieramy się wszyscy i za godzinę jedziemy na basen. - krzyknął Liam.
- Lou, będę miała dla ciebie niespodziankę kochany. Mam nadzieje, że się ucieszysz. - pocałowałam go w policzek.
Chłopcy pojechali do swoich domów a Harry został ze mną. Był przecież moim sąsiadem.
- Czemu nie powiedziałaś im, że to nie jest prawdziwy związek? - zapytał.
- A czemu miałabym im tak mówić? Wiesz, wczoraj sobie wszystko przemyślałam i zależy mi na tobie. Chciałabym żebyśmy byli razem. - powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- Jeju, Lucy. Nawet nie wiesz jak ja się cieszę! - ścisnął mnie tak mocno, że myślałam, że się uduszę.
- Harry, czy ty chcesz mnie udusić? - zaśmiałam się.
- Nigdy w życiu.
Staliśmy tak przytuleni i w milczeniu. Harry był ode mnie sporo wyższy.
Pociągnęłam go za sobą na górę i rzuciliśmy sie razem na łóżko.
Wplotłam palce w jego bujne włosy, siedziałam na nim okrakiem. O mało co nie doszło do tego czego żadne z nas się nie spodziewało i zostalibyśmy bez ubrań.
Na szczęście powstrzymaliśmy się. Skończyło się na namiętnych pocałunkach.
Nagle loczek zaczął muskać moją szyję.
- Harry, nie. Proszę. Nie teraz. - wręcz błagałam go żeby przestał.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, księżniczko. - powiedział to i jak gdyby nigdy nic i wziął mojego laptopa. - Czas ogłosić, że jesteś moja całemu światu.
- Nie przesadzasz, głuptasie? - pocałowałam go w czoło.
- Chyba nie chcesz, aby znowu powstała ogromna ilość plotek na nasz temat. - zaczął swoją 'przemowę'.
- Dobra, dobra. Może poczekamy, aż wszystko się uspokoi? Proszę. Znamy się zaledwie kilka dni. - namawiałam go, aby tego nie robił.
- Jak chcesz. Ja idę do siebie. Za godzinkę tu przyjdę i zmykamy na basen, nie zapomnij. - puścił mi oczko.
- Nie martw się tak. Nie zapomnę - uśmiechnęłam się.
Loczek wyszedł no i zostałam sama. Postanowiłam wejść na twitter'a ponieważ odkąd go założyłam strasznie mnie do niego ciągnęło.
 ________________________________________________________________________________
jakieś strasznie długi mi wyszedł ;D Mam nadzieje, że ktoś to czyta chociaż ;D

niedziela, 11 listopada 2012

ROZDZIAŁ 7

Pocałunek był piękny. Mógłby trwać wiecznie. Chyba poczułam coś do Niall'a..
Postanowiłam, że będę kryła się ze swoimi uczuciami, ponieważ nie chciałam zranić loczka. I sama nie byłam niczego pewna.Fakt, Harry był mi bliski. Gdybym ot tak powiedziała mu o tym, że nic do niego nie czuje i była z jego przyjacielem... on by się załamał. Nie chciałam tego.
- Haaloooo - krzyczał Louis.
- Ziemia do Lucyyy - wrzasnął Zayn machając mi ręką przed nosem.
- Ah, przepraszam. Zamyśliłam się. - powiedziałam i zaczerwieniłam się.
Miałam nadzieje, że Harry nie domyśli się, że zakochałam się w Niall'u.
- Dobra, może zakończymy już tą grę? Zrobiła się nudna. - wtrącił Harry.
Widać było, że jest zły. I najgorsze było to, że wiedziałam dlaczego..
- Nie! Jeżeli nie chcesz to nie graj - powiedział Liam i wystawił loczkowi język.
- Dajcie spokój. Nikt stąd nie idzie. Gramy dalej - powiedziałam posyłając Harr'emu uśmiech. Odwzajemnił go a ja się ucieszyłam.
Teraz kręcił Niall i wypadło na Hazzę. Wybrał wyzwanie.
- Hmm.. - westchnął. - może Ty i Lucy będziecie przez tydzień robili mi śniadanie? - zaśmiał się. - Tak, to wspaniały pomysł.
- Niall ! Jesteś niegrzeczny i nas wykorzystujesz - zaśmiałam się.
- Och, Lucy. Mam nadzieję, że dobrze gotujesz. - wystawił mi język.
- Ja? Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że cię nie otruję - zrobiłam słodkie oczka do blondyna.
Pozostała czwórka wraz z Ericą zaczęli się śmiać.
- Em, wole nie ryzykować. Wymyślę coś innego. - powiedział zawiedziony. - Wiem! - krzyknął - Harry pocałuj ją. Już.
Tylko nie to - pomyślałam.. Byłoby niegrzecznie uciec..Postanowiłam, że się poddam.
To był mój drugi pocałunek z loczkiem. Nie był taki jak pocałunek blondyna, ale w nim również było coś magicznego. Coś czego pragnęło się więcej.
Widziałam po twarzach reszty, że nie mieli ochoty tu siedzieć.
Niall najchętniej poszedł by coś jeść, Liam już prawie zasypiał, Louis był zajęty Ericą, Harry przygnębiony a Zayn już usnął. Widocznie byli zmęczeni.
- To jak, kończymy? - zapytałam.
- Z tego co widzę to dalsza gra nie ma sensu.. - powiedział Harry.
- Musimy zrobić coś z Zayn'em. I Liamem. - oboje spali.
- Zanieście ich na górę. Obojętnie do którego pokoju. - powiedziałam.
Chłopcy zanieśli najpierw Zayn'a a potem Liam'a .
- Pa, Lucy. Zabieram Lou i idziemy do mnie. Zobaczymy się jutro. - oznajmiła mi Erica.
- Okej, cześć. Opiekuj się nią Lou - powiedziałam po czym ich uściskałam.
Niall i Harry właśnie zeszli i pożegnali się z zakochańcami.
- Ja jestem już zmęczony, pójdę spać. - powiedział Niall.
- Możesz zostać tutaj, mam jeszcze jeden pokój. - zaproponowałam.
Dopiero potem pomyślałam, że dla loczka juz nie ma pokoju. Będziemy musieli spędzić noc razem, znowu..
- Ok, to dobranoc. - uśmiechnął się i poszedł na górę.
- Wygląda na to, że zostaliśmy sami.. - powiedziałam do Hazzy.
- yhym.. Co robimy? - uśmiechnął się cwaniacko.
- Mam ochotę przejść się gdzieś. Idziesz czy zostajesz? - powiedziałam i poczochrałam mu te jego słitaśne włosy ;D
- Jasne, że idę. Proponuję park. - poprawił fryzurę.
Szliśmy w milczeniu. Obawiałam się, że loczek zaraz wyskoczy z jakimś tekstem o miłości. Aż tak bardzo się nie pomyliłam..
- Lucy... Podczas gry w butelkę zrozumiałem, że nic do mnie nie czujesz.. I wiem, że kochasz Niall'a.
Zrobiłam wielkie oczy, chociaż i tak wiedziałam, że sie domyśla. Mimo to i tak nie mogłam uwierzyć w to co powiedział..
- Ja.. Nie wiem co mam powiedzieć. - jąkałam się.
- Najlepiej prawdę. Wiem, że mamy 'trudną' sytuację, ale możesz mi powiedzieć wszystko. Potraktuj mnie jak najlepszego przyjaciela. - powiedział. - Zrób dla mnie chociaż to.
- Harry, Ja.. Przepraszam - powiedziałam to i wpadłam w jego ramiona.
O dziwo, nie przejmowałam się niczym. Chciałam tylko tak stać w jego objęciach. Zapomniałam o całym świecie.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze. Nie jestem taki. Zatrzymam wszystko dla siebie. - przytulił mnie mocniej.
- Ale ja nie wiem.. Naprawdę. Przysięgam. Na wszystko. Harry, proszę uwierz. Moje życie teraz sie strasznie skomplikowało.. - Zaczęłam płakać.
- Może nie powinienem zaczynać tego tematu. Przepraszam. - westchnął.
- Nie szkodzi. Chodzi o mnie. Może dobrze, że mogę ci się wygadać. Dziękuję - pocałowałam go w policzek.
- Czyli chcesz porozmawiać?- kiwnęłam głową na tak i zaczęłam swoją opowieść o uczuciach.
- Nie umiem określić swoich uczuć, kocham was wszystkich. Sam przecież to wiesz. Po twoim pocałunku stwierdziłam, że możemy być przyjaciółmi. Potem długo nad tym myślałam i nie chciałam żebyś cierpiał.. A potem ten pocałunek Niall'a. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Naprawdę. - powiedziałam ze łzami spływającymi po policzkach.
- Nie płacz, wierzę ci. Może potrzebujesz czasu, żeby to wszystko przemyśleć, poukładać... - wytarł mi moje łzy z policzków. Był taki delikatny..
Nagle nie wiem co mi przyszło do głowy. Zbliżyłam swoją twarz do jego. Dzieliły nas cholerne milimetry. Słyszałam jak jemu łomotało serce. Myślałam, że moje zaraz wyskoczy. Popatrzyłam na jego usta, cholera, zły znak. Teraz już napewno wie, że pragnę aby mnie pocałował. Zapomniałam o całym świecie, patrząc w jego zielone oczy i stało się. Nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku.

sobota, 10 listopada 2012

ROZDZIAŁ 6

ROZDZIAŁ 6

Weszłyśmy z Ericą do środka, ona pobiegła do chłopców. Ja zostałam sama, poszłam poszukać Harrego. Bo z nim miałam jakieś lepsze kontakty..
Znalazłam go na tarasie z piwem w ręku.
- poczęstuj się - zachęcał mnie bym napiła się razem z nim.
- jasne. - wzięłam kilka łyków.
- wiesz...ja nigdy nie spotkałem takiej dziewczyny jak Ty..Takiej, która nie znałaby mnie z internetu.. - ciągnął, gdy mu przerwałam.
- ja również nie spotkałam nigdy chłopaka, któremu mogłabym powiedzieć wszystko i bez problemu opowiadać mu o sobie. Z tobą mogłabym robić to godzinami...
Nagle Harry przybliżył twarz do mojej. Czułam jego oddech na sobie, wiedziałam co się zaraz stanie. Zbliżył swoje usta do moich i stało się. Pocałował mnie. Nie chciałam go ranić, więc nawet nie starałam się go odpychać.
- Widzę, że Ci się podobało - uśmiechnął się, widziałam jaki był szczęśliwy.
- Wieesz, Harry. To nie tak. Ja chyba nie czuje do ciebie tego co Ty do mnie. - wbiegłam z płaczem do swojego ogrodu.
Stało się, zraniłam chłopaka, do którego czułam ogromną sympatię. Nie miałam ochoty tam wracać, więc poszłam do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i weszłam na internet. Wszędzie huczało o tweecie Harrego. 
' Mam ochotę zasnąć i już się nie obudzić po tym co dziś usłyszałem '
Domyślałam się tylko, że chodzi o mnie.
Bez namysłu pobiegłam do niego. Bez pukania weszłam do jego domu i szłam w kierunku pokoju. Czułam, że go kocham jako przyjaciela. Nie chciałam go stracić. Wparowałam jak najszybciej do pomieszczenia na końcu korytarza. Na łóżku leżał Harry. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
- nie chciałam Cię zranić tym, co wcześniej powiedziałam. Przepraszam za wszystko. Jeżeli chcesz to zniknę z twojego życia.
- Nie! Lucy! Błagam, nie rób tego. Kocham Cię. Rozumiem, że ty do mnie tego nie czujesz, ale to nie znaczy, że nasza przyjaźń się zakończy ! - mówił.
- Ale...ale wiem, że czujesz się zraniony.. -  powiedziałam ze łzami w oczach.
Przytulił mnie. Czułam się dobrze, że właśnie teraz do niego przyszłam i mu o tym powiedziałam. Nie czułam się już samotna.
Zaprosiłam Ericę i chłopców do siebie. Chciałam spędzić z nimi czas.
Wyszłam z Louisem do kuchni po jakieś przekąski.
- Hej, przecież nic nie masz w lodówce. Niall się wścieknie  - roześmiał się.
- Wiem, że Niall jest głodomorkiem. W takim razie jedziemy na zakupy. - wykrzyknęłam.
Wsiadłam z Lou do auta. Jechaliśmy w niezręcznej ciszy. Postanowiłam, że załączę jakąś piosenkę. Padło na Boyfriend. Zaczęłam nucić a razem ze mną Lou.
- Znasz Justina? - spytałam zaskoczona.
- Tak, kumplujemy się. Wpadam od czasu do czasu do niego z resztą chłopaków - powiedział z uśmiechem.
Myślałam, że padnę. Cieszę się w pełni, ze wyjechałam z Polski. Jestem tak szczęśliwa, że chyba zaraz wybuchnę! Kiedy miałam 15 lat kochałam się w Justinie a teraz jest mała nadzieje na to, że może go spotkam!
Lou zaparkował przed supermarketem. Wpadliśmy jak oszołomy i zaczęliśmy wsypywać do koszyka wszystko, dosłownie. Kilka dziewczyn się na mnie dziwinie patrzyło. Całkiem zapomniałam o tym, że oni są sławni.. Louis pozował do zdjęć a ja podeszłam do kasy.
Przy kasie uważnie przyglądałam się co kupiliśmy. Były to m.in. słodycze. Kupiłam też coś dla siebie bo przecież mieszkałam sama a lodówkę miałam puściuteńką.
Wróciliśmy do domu. Niall gwałtownie wyrwał moje torby z zakupami i pobiegł do kuchni. Postanowiłam mu pomóc przygotować wszystko.
- Hej, może pomogę? - zapytałam.
- Jasne, tylko nie podjadaj - uśmiechnął się cwaniacko.
- Jeżeli ktoś miałby podjadać to tylko ty głodomorku - pacnęłam go w ramie.
Zaczęłam się z nim przepychać itd. aż w końcu wlecieliśmy z hukiem do salonu. Ja leżałam na Niall'u.
- Och jak mi wygodnie - naśmiewałam się.
- Złaź natychmiast ty krowo - śmiał się ze mnie,
- Ja ci dam krowę ciołku - zaczęłam go gonić i bić.
W końcu zaczęliśmy przygotowywać jedzonko. Zajęło nam to jakąś godzine, odliczając nasze bijatyki.
Strasznie dużo tego było, ale w końcu 5 zgłodniałych mężczyzn w porównaniu do tego to nic.
Louis wymyślił grę w butelkę. Nie byłam zadowolona z jego pomysłu, ale nie miałam tu nic do gadania.
Kręcił Zayn. Wypadło na Liam'a.
- Pytanie czy wyzwanie? - krzyknął Zayn.
- Yyy. Pytanie. - jąkał się Liaś.
- Podoba ci się Lucy? - Zayn uśmiechnął się cwaniacko.
- Tak. Jest atrakcyjna. Ale nie myślę o niej w TEEN sposób. Mam dziewczynę. - powiedział Liam.
- Dziękuję - wtrąciłam.
Kręcił Liam. Wypadło na Ericę, która wybrała wyzwanie.
- Podejdź do Louis'a i go pocałuj. - powiedział spokojnie Liam.
W prawdzie znałam ich kilka dni, ale wiedziałam, że Liam jest najdoroślejszy z całej piątki. Nie przypuszczałam, że wymyśli takie coś.
Erica się zawahała. Po chwili już namiętnie całowała się z Loui'sem.
Teraz kręciła Erica no i wypadło na Niall'a. Nie wiem co jej przyszło do głowy, ale kazała Niallerowi mnie pocałować.
 - Raz się żyje - pomyślałam.
Niall był strasznie słodki. Te jego krzywuski [ zęby ] dodawały mu jeszcze więcej uroku.
Zbliżył się do mnie, dzieliło nas kilka centymetrów. Patrzył na mnie swoimi pięknymi niebieskimi oczami. Widziałam w nich, że bał się. Nie chciałam dłużej czekać więc zrobiłam pierwszy krok. On dokończył. Pocałunek był piękny. Mógłby trwać wiecznie. Chyba poczułam coś do Niall'a..

czwartek, 8 listopada 2012

ROZDZIAŁ 5

Rozdział 5 - zadedykowany wiernej czytelniczce bloga - Weronice ;D
Erica powiedziała mi, że nie zna tu nikogo oprócz mnie. Ucieszyłam się, ponieważ od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Podałam jej mój numer i pożegnałyśmy się.
Wracając do domu spotkałam Harrego.
- Hej Lucy, wpadniesz dzis do mnie? Zaproszę chłopaków i zrobimy sobie jakaś nockę - zachęcał mnie.
- Ok. Mam pytanie. Mogłaby wpaść moja przyjaciółka? Nazywa się Erica. - puściłam mu oczko.
- Jasne, tylko pamiętaj. Punkt 19.00 - powiedział i znikł za płotem.
Po powrocie znalazłam numer Erici i od razu do niej napisałam.
/ hej kochana, tu Lucy. Wpadnij dziś do mnie po 18. Mam super pomysł na spędzenie tego wieczoru :) /
W odpowiedzi dostałam
/ hej, oczywiście, że wpadnę. buźka ;* /
Cieszyłam się z tego powodu. Umówiłam się właśnie z ludźmi, których praktycznie nie znam.
Miałam nadzieję, że Harremu spodoba się Erica. Nie chciałam, żeby poczuł coś do mnie, nie szukam przecież chłopaka. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
Przywitałam się z Ericą.
- Kochana, pomóż mi. Jestem totalnie nie ogarnięta a mamy 30 minut do wyjścia. - powiedziałam.
- Jasne, że ci pomogę. A gdzie wy w ogóle będziemy szły? - spytała zaciekawiona.
- Nie mów już nic, tylko mnie ubieraj, maluj itd. - pospieszałam ją.
Erica doradziła mi abym ubrała się na luzie, tak też zrobiłam. Założyłam ciemne rurki, biały top i czarną marynarkę. Do tego białe conversy, mój ulubiony zestaw. Zrobiła mi również delikatny makijaż i ruszyłyśmy.
Punktualnie o 19 zjawiłyśmy się pod drzwiami Harrego. Otworzył nam z ogromnym zdziwieniem.
- Lucy, wyglądasz...- nie mógł się wysłowić, z wrażenia chyba.. - prze... przepięknie ! - pocałował mnie w policzek.
- Witam jestem Harry - przytulił Ericę.
- Ha, ha, Harry? ;o - mówiła to tak jakby go znała.
- o co chodzi? - nie rozumiałam jej.
- Ja Ci wszystko powiem. Otóż twojej przyjaciółce chodzi pewnie o to, że jestem z zespołu one direction. - powiedział smutny.
- przykro mi, ale ja was nie znam... Dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej? - zdziwiona zapytałam.
- Pomyśl czy zachowywałabyś się normalnie.. - powiedział.
- Jasne, że tak głuptasie. - dałam mu całusa w czoło :)
Weszłyśmy z Ericą do środka, ona pobiegła do chłopców. Ja zostałam sama, poszłam poszukać Harrego. Bo z nim miałam jakieś lepsze kontakty..