![]() |
| O MATKO, JAKIE SŁODZIAKI :D |
Weszłam do środka i spostrzegłam, że Louis'a jeszcze nie ma.
Usiadłam do stolika i zamówiłam Cafe Late z ogromną ilością bitej śmietany. Tak to już jest jak mam zły humor. Powinnam się cieszyć, że mam wspaniałego chłopaka, ale tak nie jest. Nie potrafię być szczęśliwa z nim przez fanki, które najchętniej by mnie zabiły. I właśnie bałam się, że mogą to zrobić..Rozmyślałam nad moim związkiem. Postanowiłam, że nie zrezygnuję z Harrego bo go kocham. I dla mnie liczy się również przyjaźń jaką darzą mnie Niall, Liam, Louis i Zayn.
- Buu - uśmiechnąl się Lou.
- Prawie mi serce stanęło przez ciebie.! Myślałam, że to znowu te napalone fanki - posmutniałam. Mam za długi język. Miałam zachować dla siebie wybryk fanek.. Niestety musiałam się komuś wygadać. Padło na Lou. W końcu to mój przyjaciel.
- Że co? - prawie krzyknął. Był baardzo wkurzony.
- Przedtem byłam w parku i dwie fanki.. tak jakby mnie zaatakowały. Zwyzywały i poszły. - w oczach pojawiły mi się łzy. Louis podszedł do mnie i przytulił.
- Nie martw się. To samo przeżywała Eleanor.. Nie chcę żebyś przez to przechodziła. Nikomu tego nie życzę. to okropność - usiadł naprzeciw mnie.
- Już się przekonałam co znaczy sława. Wasza sława. Lou, one by mnie najchętniej zabiły ! - wybuchnęłam płaczem.
- Wymyślimy coś. Tak nie może być. - podał mi chusteczkę.
Czułam się jak małe dziecko..
- Chodź, zawiozę cię do domu. - wziął mnie za rękę.
- Nie mogę teraz wrócić do domu. Moja współlokatorka ma gości..
- To pojedziemy do Zayn'a. Tam jest reszta zespołu. - wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do taksówki.
Podjechaliśmy pod dom Zayn'a. Poczułam się jeszcze gorzej. W oczach znowu miałam łzy, czułam, że wyglądam jak jakiś potwór.
- Mam złą wiadomość. - powiedział Lou do chłopaków.
- Lu...Lucy? Co jej się stało Lou ?! - krzyknął Harry.
- To nie moja wina.. Fanki. - powiedział to jedno słowo a wszyscy do mnie podbiegli i zaczęli pocieszać. Zrozumiałam, że to samo co ja przeżywały również ich dziewczyny.
- Harry ja tego dłużej nie zniosę, zrób coś. Proszę - wtuliłam się w niego i cicho płakałam.
- Zrobię. Nie martw się już tym. - pocałował mnie w czoło.
- Louis. Ja właśnie przyszłam do ciebie.. Chce pogadać. - zwróciłam
się do Lou. - w cztery oczy.
Louis pociągnął mnie na górę.
- O czym chcesz tak strasznie porozmawiać? - zapytał.
- O Erice.
- Rozumiem. Więc ci wszystko wytłumaczę. Otóż byłem trochę pijany wieczory, w którym ją poznałem. Dlatego to całowanie i wgl. Potem odprowadziłem ją. Ona zaprosiła mnie do środka. I wtedy tak jakby otrzeźwiałem. Zrozumiałem, że zrobiłem jej nadzieję na związek. Chciałem stamtąd uciec. Niestety. Twoja przyjaciółeczka wiedziała, że mam dziewczynę. Była naszą fanką. Chciała zaciągnąć mnie do łóżka. Nie wiem jakim cudem, ale jakoś się od niej uwolniłem. I zdałem sobie sprawę z tego jaka jest fałszywa.. - posmutniał.
- Louis.. Nawet nie wiem jak mam cie przeprosić. Znałam ją tylko jeden dzień.. Myślałam, że jest miła i..i taka jak Wy. Pomyliłam się. - wpadłam mu w ramiona.
- Nie przepraszaj. Oboje wiemy już jaka ona jest. Mam nadzieję, że zarówno ja jak i ty o niej zapomnimy. - uśmiechnął się.
- Mam nadzieje.. Chodźmy już - zeszliśmy na dół.

Weźź umrzyj i nie miej takich dobrych opowiadań ;D
OdpowiedzUsuńweź przestań, to opowiadanie jest beznadziejne ;D
Usuń